Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

9 listopada 2016

Jak zabezpieczać włosy w chłodne dni? || Piękna Jesienią



Chłodniejsza część roku wymaga większego zadbania nie tylko o ciało (przypominam mój patent na jesienno-zimowy przesusz z zeszłego tygodnia), ale również o włosy. Narażone na deszcz, śnieg, ocieranie o szaliki i wełniane swetry, niszczą się chyba nawet bardziej, niż w pełnym słońcu. Jak się przed tym uchronić? O tym dzisiaj w kolejnym poście z serii Piękna Jesienią :)

Zacznę od króciutkiego off topu - w tym tekście nie będzie zdjęć, bo światło (a raczej jego brak) totalnie nie pozwala mi ich zrobić :D Jesień i zima to nie czas dla blogerów - o nie :D Ale przejdźmy do meritum ;)

Jak zabezpieczyć włosy jesienią i zimą?

  • Podetnij włosy - jestem zwolenniczką częstego podcinania końcówek - jeżeli już są rozdwojone, to to się nie sklei, nie ma szans, tylko będzie się kołtunić i rozdwajać coraz wyżej. 
  • Włącz silikonowe serum do pielęgnacji - jeśli na co dzień unikasz tych składników, to pomyśl o tym czy nie pozwolić sobie na małą ilość silikonów na same końcówki. Taki specyfik jak na przykład jedwab Chi oblepi końcówki i zabezpieczy je przed rozdwajaniem. Pod spód można nałożyć ulubiony olej dla lepszej pielęgnacji :)
  • Zwiąż włosy - ja wiem, że nie każdy to lubi, że długie, rozpuszczone włosy wyglądają spektakularnie, ale jeżeli nie idziesz akurat na randkę życia, to je zwiąż. Nie będą się tak plątać na wietrze, kołtunić i w rezultacie łamać. 
  • Schowaj włosy - jak już je zwiążesz, to załóż czapkę a resztę włosów schowaj pod kurtkę, szalik itd. Ja zwykle robię warkocz, który w całości chowam pod ubrania. Może nie wygląda to najseksowniej, ale dzięki temu włosy nie są narażone na zmiany temperatur, deszcz, śnieg, wiatr itd. Dla włosów to nic dobrego zamarzać i odmarzać w te i wewte. 
I to tak naprawdę tyle! Te kilka kroków sprawi, że Twoje włosy odwdzięczą Ci się na wiosnę pięknym wyglądem :) Oczywiście wtedy też warto je odrobinę podciąć, żeby odświeżyć kształt i pozbyć się tego, co mimo wszystko się rozdwoiło :) 

Jeszcze jedna rzecz - wiele osób w okresie czapkowym narzeka na większe przetłuszczanie włosów. Nic dziwnego, głowa pod czapką się grzeje, poci i włosy stają się przyklapnięte. Polecam wtedy częściej stosować cukrowy peeling skóry głowy :) 

A Wy zabezpieczacie swoje włosy specjalnie w okresie jesienno-zimowym? 


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

6 listopada 2016

Regeneracja z Le Petit Marsaillais

Regeneracja | Pielęgnacja | Mleczko do ciała | Balsam do ciała | Pomadka | Krem do rąk

Jesienią o wiele przyjemniej jest otulać się kosmetykami pielęgnacyjnymi. Wysuszona po lecie skóra, męczona dodatkowo twardą wodą i zimnym powietrzem, na pewno odwdzięczy się nam, gdy wiosną znów wskoczymy w krótkie szorty i sukienki. Jakich kosmetyków używać, żeby zapewnić skórze jak najlepszą pielęgnację? Dzisiaj przedstawię Wam linię regenerująco - naprawczą z Le Petit Marseillais :)

2 listopada 2016

Niezawodny patent na jesienno-zimowy przesusz || Piękna Jesienią


Oliwka Babydream jest chyba wszystkim znana. Pomyślicie, że po co ten wpis, wszyscy znają, wszyscy wiedzą, prochu nie wynajdujesz. A ja myślę, że powinniście jednak przeczytać dalej, bo to nie o samą oliwkę chodzi, a o sposób jej aplikacji :)

22 września 2016

Mleczko do ciała Le Petit Marseillais z masłem shea, słodkim migdałem i olejkiem arganowym


Balsamy to takie produkty, które kupuje się dla zapachu, potem się o nich zapomina, albo nie chce się ich używać. No przyznajcie się, ile z Was regularnie używa balsamu? Na całe ciało? No właśnie. Więc jak już się trafi produkt, którego się przyjemnie używa i się do niego wraca, to trzeba o nim trąbić!

15 września 2016

Mój tatuaż - ból, cena, pielęgnacja



O tatuażu myślałam praktycznie od zawsze. Pomysłów było wiele, do realizacji długo nie doszło. W końcu w zeszłym roku, przy rozmowie o tatuażach, gdy powiedziałam, że teraz mam fazę na mandalę, moja siostra powiedziała - ogarnij sobie projekt, dostaniesz od nas na urodziny. Do realizacji projekt z małej mandalki na ręku ewoluował w całkiem dużą na plecach i w końcu był prezentem od sporej grupki znajomych. I tak oto od listopada jestem szczęśliwą posiadaczką dziary ;)

7 września 2016

Domowe SPA dla nieposiadających wanny :)


Od dziecka miałam wannę. Wiem, to super nieekologiczne, ale uwielbiałam się w niej wylegiwać, dolewając sobie co chwilę ciepłej wody. Z książką, z pachnącym płynem i dobrą herbatą. Wyprowadziłam się do mieszkania, gdzie niewielka łazienka pozwala tylko na prysznic. No wyobraźcie sobie jaki to smutek, kiedy nie można używać tych wszystkich kolorowych bomb do kąpieli. Czytać w wannie! No i jak robić domowe spa, nie mając wanny? Któregoś dnia uznałam, że trzeba przestać narzekać i po prostu znaleźć na to sposób :)

17 sierpnia 2016

Kosmetyczne zapasy - stan na sierpień 2016 | Jak sobie poradzić z zapasami kosmetyków?


Kiedy w mojej szafie postało pudełko z kosmetycznymi zapasami, a potem obok niego kolejne, poczułam się jak prawdziwa blogerka :D Nie no, oczywiście żartuję, jednak prawda jest taka, że różnymi zbiegami okoliczności stałam się zbieraczką. Pomogły promocje, pudełka beGlossy i inne okazje. Dzisiaj chcę się Wam przyznać do problemu i przedstawić mój pomysł na jego rozwiązanie :) 

13 sierpnia 2016

Serum jak tort, co ma warstwy || Clarena 3-phase O2xylogic Serum


Pamiętacie tę scenę ze Shreka, gdzie Osioł tłumaczy co ma warstwy? Okazuje się, że warstwy może mieć nie tylko tort, i nie tylko cebula, ale także serum. I to magiczne warstwy. 

28 lipca 2016

Ulubieńcy lipca 2016 - Clarena, Revlon, Pixie, Flos lek

Dacie wiarę, że to już połowa wakacji? Ja w to zupełnie nie wierzę :D Dopiero co kończyłam studia, a tu już sierpień! W zeszłym miesiącu się chyba nie wyrobiłam z ulubieńcami, ale w tym będą! Obiecywałam kosmetyczne posty, to są :) Czytajcie!


30 czerwca 2016

Moja poranna pielęgnacja twarzy - lato 2016


Moje zdjęcie - świeżo po prysznicu, bez makijażu. Na nosie widać trochę piegów, na policzkach rozszerzone pory. Ale ogólnie chyba jest ok, co? Nie mam większych przebarwień, niespodzianki wyskakują bardzo rzadko, głównie przed okresem, albo jak za bardzo zabaluję ;) W końcu udało mi się opracować rytuał pielęgnacyjny, który odpowiada zarówno mi, jak i mojej cerze. Jesteście ciekawi co robię? Zapraszam :)

23 czerwca 2016

O2xylogic Cream czyli dotlenianie buzi z marką Clarena

Nie wiem czy jeszcze pamiętacie, ale w marcu byłam na spotkaniu z marką Clarena, na którym dostałam kilka ciekawych nowości do przetestowania. Od tamtego czasu minęły trzy miesiące, a ja wykańczam właśnie O2xylogic Cream i myślę, że warto Wam o nim opowiedzieć :)

10 maja 2016

Le Petit Marseillais - Nowości w kąpielowej pielęgnacji



Cześć! 

W marcu pisałam Wam o bardzo miłym spotkaniu, dotyczącym nowej linii produktów pod prysznic marki Le Petit Marseillas. Psst - kliknijcie w link, jeśli chcecie się dowiedzieć, jak zrobić własny krem! ;) Od spotkania zdążyłam przetestować wszystkie nowości i chcę Wam dzisiaj lepiej zrecenzować te produkty :)


Zacznę od olejków. Le Petit Marseillais zaproponowało nam dwie wersje: z olejkiem z orzechów laskowych i mleczkiem pszczelim oraz z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy. 

Spodziewałam się czegoś takiego jak olejek do mycie nivea czy isana. Te produkty jednak zdecydowanie bardziej przypominają żele pod prysznic, niż olejki :) Obydwa całkiem ładnie się pienią, jednak arganowy odrobinę lepiej. On również ma intensywniejszy zapach - dla mnie momentami zbyt intensywny - i lepiej pielęgnuje. Wersja z mleczkiem pszczelim pachnie bardzo delikatnie i skóra po jego użyciu była odrobinę mniej nawilżona. Co ważne, po użyciu tych olejków skóra nie jest sucha, nie woła o balsam, w przypadku tego z olejkiem arganowym można bez bólu odpuścić ten krok w pielęgnacji. 


Dwa kolejne produkty to nawilżający balsam z masłem karite i akacją oraz odżywczy krem z olejkiem arganowym, woskiem pszczelim i olejkiem różanym. Te produkty mają inną konsystencję niż olejki (raczej logiczne :D ) i jak dla mnie prawie w ogóle się nie pienią. Rozprowadzają się dobrze na skórze, ale wiem, że niektórzy nie czują się umyci bez porządnej piany :D Uczucie jest bardziej takie, jakby smarować się delikatnym balsamem do ciała. Ja się dosyć długo spłukiwałam, bo miałam wrażenie, że cały czas mam na sobie ten produkt, jednak wrażenie było niesłuszne, wszystko się ładnie zmywa :) 

Akacjowy pachnie pięknie, słodko, jak dla mnie dokładnie tak, jak żółte mleczko Le Petit Marseillais. Zakochałam się w tym zapachu i głównie ze względu na niego produkt ten wylądował w moich ulubieńcach :)  Różany niestety nie pachnie mocno różą, ale też jest przyjemny :) Tutaj też nie czuć przesuszu na skórze.

Na koniec składy. Nie ma SLS ani parabenów, podobno pod koniec składu można znaleźć składniki, które wrażliwców mogą podrażniać - ja się na tym aż tak nie znam, mi nie robiły absolutnie żadnej krzywdy. Fajnie, że składniki aktywne są dość wysoko w składzie, a nie po zapachu :P





Jeżeli miałabym podsumować jakoś te cztery produkty, to jako ich wspólną cechę wyróżniłabym pielęgnację. Mam problemy z suchą skórą, zwykle po prysznicu od razu musiałam biec po balsam. Tutaj nie ma aż takiej potrzeby, co nie oznacza, że pomijałam ten krok ;) Najbardziej pielęgnujący jest moim zdaniem ten z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy i pewnie zostałby moim ulubieńcem, gdyby nie zapach, który nie do końca przypadł mi do gustu. Jeśli lubicie te nuty, to walcie jak w dym, kupujcie i w ogóle myjcie się! :D Natomiast wersja z akacją jest moim absolutnym ulubieńcem, choć nawilża odrobinę gorzej. 

Nie wiem jak te słodkie zapachy i olejkowo-balsamowe konsystencje sprawdzą się przy upałach, jednak na przejściową pogodę były super. 

Jestem bardzo ciekawa czy testowaliście już te produkty i jak się u Was sprawdziły. Jakie zapachy lubicie najbardziej? :) 

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

19 kwietnia 2016

Kwietniowe beGlossy - co jest w środku? :)

Właśnie - dosłownie przed sekundą - odebrałam kwietniowe, wiosenne pudełeczko beGlossy. Jeśli jesteście ciekawy co jest w środku, to zapraszam. Jeśli czekacie jeszcze na swoje pudełko i chcecie mieć niespodziankę, to poczekajcie z czytaniem do jutra :)


Ostatnie pudełko zamawiałam już dawno temu i szczerze mówiąc już zapomniałam, jak fajne jest ich otwieranie - taka mała gwiazdka! Do tego wszystko jest ślicznie zapakowane :)

To jak, ciekawi co znalazło się w wiosennym pudełku?


Exclusive cosmetics - hydrożelowe płatki pod oczy z wyciągiem z pereł i betainą. Może to głupie, ale z nich ucieszyłam się chyba najbardziej - zawsze chciałam przetestować takie płatki a nigdy nie miałam okazji. Na pewno długo nie będą czekały na test :)

Catrice - poczwórne cienie absolute eye colour. Bardzo podobają mi się kolory w tej paletce. Myślę, że będą ładnie grały z moją tęczówką, a taki zestaw warto mieć w kosmetyczce - czwórką zrobimy pełny makijaż oka. 

Carmex - carmexy to produkty kultowe. Zawsze kupowałam te w tubce, sztyft pewnie będzie wygodniejszy. Ten jest limonkowy! Z SPF 15 będzie super na lato. 

Bioderma - Hydrabio perfecteur SPF 30 - krem nawilżający, wygładzający i rozświetlający. Mimo tego, że zgromadziłam spore zapasy kremów do twarzy, to mega cieszę się z tego. SPF 30 będzie super na lato, a dobrych kremów nawilżających nigdy za wiele. 

-417 - szampon witaminowy Catharsis. Przyznam szczerze, że to jedyna marka, której nie znam w tym zestawieniu. Szampon zawiera minerały z morza martwego, witaminy i wyciągi z różnych miłych roślinek. Miniaturka jest całkiem spora, ma 40 ml. Myślę, że zatrzymam go sobie na jakiś wyjazd :)

I jak wypada pudełko? Moim zdaniem bardzo dobrze :) Na 5 produktów 4 są pełnowymiarowe, każdy z nich na pewno wykorzystam. Cienie są tak śliczne, że chyba zaraz pójdę je wypróbować ^^ Chcecie własne pudełko? Możecie zamówić je TUTAJ do czego zachęcam :) I UWAGA! Do końca kwietnia możecie skorzystać ze specjalnie przygotowanej dla Was zniżki -20 zł na zestawy z kodem:

tbg20LILIOWY

Dajcie znać czy skorzystacie :)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

3 kwietnia 2016

Kąpielowe nowości Le Petit Marseillais || Jak zrobić własny krem?

Witam Was w ten słoneczny niedzielny poranek! Nareszcie, prawda? W taką pogodę od razu chce się działać :)


Być może już zauważyliście, że niedawno w sklepach pojawiła się nowa linia kosmetyków Le Petit Marseillais. Produkty te poza myciem mają od razu pielęgnować - co za oszczędność czasu, prawda? :) Miałam przyjemność uczestniczyć w przemiłym spotkaniu, na którym poznałyśmy te nowości trochę dokładniej, a także nauczyłyśmy się robić własny krem! Jesteście ciekawi jak? To zapraszam ;)


W nowej linii znajdziemy dwa odżywcze olejki - jeden oparty na oleju arganowym z kwiatem pomarańczy, drugi z olejkiem z orzechów laskowych i mleczkiem pszczelim.


Pozostałe dwa produkty to nawilżający balsam z masłem karite i akacją oraz odżywczy krem z olejkiem arganowym, woskiem pszczelim i olejkiem różanym :) 

Wszystkie pachną przepięknie i nie mogę się doczekać ich testów pod prysznicem. Jeżeli mieliście z nimi do czynienia jestem ciekawa, który zapach spodobał się Wam najbardziej, bo na spotkaniu każda miała inne zdanie :D

Tak jak pisałam wcześniej miałyśmy okazję okręcić własny krem - tym razem całkowicie samodzielnie, z dodatkiem składników znanych z produktów Le Petit Marseillais :)




Zaczęłyśmy od bazy kremowej, do której dodałyśmy witaminę E. Działa ona zarówno pielęgnująco, jak i konserwująco. Później przyszła pora na olejki:


Ja postanowiłam pomieszać przepisy i dodać oba olejki w proporcji 2:1 z korzyścią dla arganowego. 


Jeśli chodzi o zapach, zdecydowałam się na różę - podobno działa bardzo relaksująco :) Po dokładnym wymieszaniu krem był gotowy! Bardzo proste, prawda? 



Super było się tak pobawić i pogadać z dziewczynami z Platinium Cast i spotkać się z Kamilą i Magdą  Mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się znowu :)


Jak Wam się podobają te nowości? Robiliście kiedyś własny krem? Piszcie :)




Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

31 marca 2016

Duuuuży haul kosmetyczny: Rossman, DOZ, aliexpress i inne :)

Cześć Kochani!

Bardzo dawno nie wrzucałam żadnego haulu - rzadko się zdarza ostatnio, żebym kupowała dużo kosmetyków naraz - raczej skupiam się na uzupełnianiu zapasów :) W ostatnich tygodniach zostałam szczęśliwą posiadaczką całkiem sporej ilości kosmetyków i postanowiłam Wam je pokazać :)


Najpierw Rossman. Trafiliśmy na dużo fajnych promocji - za żadną z tej rzeczy nie zapłaciliśmy pełnej ceny! 

Szampony Alterra zużywamy w zastraszającym tempie. Wybraliśmy aż cztery, bo w parach schodziła dodatkowa złotówka na sztuce. W efekcie jeden szampon kosztował 5 zł :) Maski Alterra dawno nie kupowałam, a też trafiła się w promocji :) Z tyłu schował się peeling - limitowana edycja Isany. Poprzednio mieli fajny peeling z wiórkami kokosowymi, który pachniał jak pinacolada, teraz jest wersja z solą z morza martwego i pudrem bambusowym - też bardzo fajnie się go używa! Na koniec oliwka babydream - zawsze staram się mieć zapas - do włosów i do ciała :)


Teraz zakupy z doz.pl - zawsze biorę tam Jantar do zamówienia :) Olejki - z drzewa herbacianego na wypryski i inne antybakteryjne działania, goździkowy np do ucha, ale goździki i rozmaryn kupiłam głównie dlatego, że w ostatnim numerze Womens Health był przepis na płyn do płukania jamy ustnej z ich użyciem - dam znać czy to w ogóle daje radę ^^ Krem Palmers do biustu kupiłam, bo przy odchudzaniu oczywiście biust leci najpierw - kremu używam, żeby zminimalizować straty na skórze ^^


Le petit marseillais - duży zapas produktów do mycia i mój ulubiony balsam - mleczko do ciała. Swoją drogą wiecie, że mała i duża wersja ma inny skład? Bardzo jestem ciekawa czy jest jakaś różnica w działaniu :) 


I nowości  Le Petit Marseillais - świetne kosmetyki do mycia, które od razu pielęgnują! Już wkrótce przeczytacie o nich bardziej szczegółowo :)


Nowości Avene do ochrony przeciwsłonecznej - koloryzująca 50 na twarz i 30 w olejku. One chyba jeszcze chwile poczekają na testy ;) 


Dwie rzeczy z Chin, kupione na aliexpress - wcierka Andrea polecana przez Aniamaluje i czarna maseczka peel off, polecona chyba przez Karolinę - Stylizację. Jestem bardzo ciekawa ich działania :)



I na koniec nowości Clarena - krem ze śluzem ślimaka i krem z jadem żmiji z Poison Line oraz całkowicie nowy krem O2xylogic z linii O2xy infusion :) Czekają już tylko na to, aż wykończę aktualnie używane kremy :)

Uff! To już wszystko! Czego jesteście najbardziej ciekawi? Piszcie!


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

20 marca 2016

Konferencja Clarena - krótka relacja i prezentacja świetnych nowości! :)


W zeszłym tygodniu miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji marki Clarena. Wydarzenie miało charakter informacyjno-warsztatowy i chcę Wam dzisiaj w skrócie opowiedzieć o tym co się działo, a przede wszystkim o tym jakich nowości możecie się wkrótce spodziewać wśród produktów marki Clarena :)


Podczas spotkania przedstawiono nam szczegółowo kosmetyki z dwóch linii - Poison Line i całkiem nowej - O2XY infusion line. O samych nowościach bardziej szczegółowo opowiem pod koniec posta ;)


Bardzo fajnym i urozmaicającym elementem konferencji, było przygotowanie na żywo kremu z jadem żmii (nie bójcie się, syntetycznym ;) ). Panie laborantki przeprowadzały nas krok po kroku przez proces tworzenia profesjonalnego kremu. Dla mnie to było super, bo do tej pory uczestniczyłam tylko w produkcji kremów domowych, na zasadzie mieszania różnych dziwnych rzeczy w garnku, a tutaj mieliśmy do czynienia z profesjonalną aparaturą laboratoryjną.


Gdy tam coś się mieszało i podgrzewało, my słuchaliśmy dalej o produktach marki Clarena :)


Na niektórych etapach ochotniczki mogły wspomóc laborantki i dodawać składniki :)




Na koniec każdy dostał słoiczek świeżutko ukręconego kremu - naprawdę świetna sprawa, tego kremu na pewno będzie mi się używało przyjemniej niż tych zdjętych z półki :P


Spotkanie było super, bardzo fajnie było spotkać się, pogadać i posłuchać o ciekawych rzeczach ;) 

A teraz przejdę do nowości - bardzo, bardzo ciekawych!

Zacznę od nowości z linii poison, która w ogóle w całości jest mega ciekawa - z niej pochodzi wspomniany wcześniej krem z jadem żmii, ale znajdziemy tam też kosmetyki ze śliną jaskółki i pajęczą siecią. 

Nowość, którą miałyśmy okazję poznać, to krem ze śluzem szczęśliwego ślimaka - snail muncin cream. Możecie pomyśleć, że ten "szczęśliwy" ślimak to taki chwyt marketingowy, żeby udobruchać greenpeace, ale okazuje się, że jeżeli takiemu ślimaczkowi warunki nie będą odpowiadać, to jego śluz straci swoje dobroczynne właściwości. No właśnie, a jakie one są? Śluz ślimaka ma przyspieszać gojenie i regenerację naskórka, ponoć krem ten jest szczególnie polecany osobom po zabiegach kwasami. Ma też pomagać w walce z trądzikiem, wybielać blizny po nim, a przede wszystkim - porządnie nawilżać. 

Krem ten otrzymałyśmy do testów - nie mogę się doczekać, bo mizianie się nim na konferencji było baaardzo przyjemne ;)

Krem ma 50 ml i kosztuje 89 zł, a dostaniecie go TUTAJ





Kolejne produkty pochodzą z zupełnie nowej linii - O2XY infusion, która dostępna będzie od 1 kwietnia. Te produkty nasycone są aktywnym tlenem oraz innymi składnikami nawilżającymi, odżywiającymi i takimi, które mają nas odmładzać ;) Przedstawiono nam dwa produkty, pozwólcie jednak, że w ich opisie wspomogę się informacją producenta, żeby na pewno nic nie pominąć :)

"O2xylogic Cream, dotleniający krem z aktywnym tlenem o lekkiej konsystencji musu, na którego powierzchni można zaobserwować delikatne bąbelki wywołane obecnością O2. Dzięki składnikom aktywnym, kosmetyk usprawnia oddychanie komórkowe i spowalnia procesy starzenia. SepitonicTM poprawia natlenienie komórek skóry, dzięki czemu naskórek ulega wygładzeniu, istniejące zmarszczki są wyraźnie spłycone,
a tworzenie się nowych jest zahamowane. Z kolei RiboxylTM  stymuluje  metabolizm ATP i tlenu oraz detoksykuje i uelastycznia skórę. Lekka konsystencja kremu sprawia, że szybko się wchłania i pozostawia na skórze aksamitne wykończenie – jest promienna i wypoczęta."

"3-PHASE O2XYLOGIC SERUM
  • Serum trójfazowe będące połączeniem składników o działaniu dotleniającym, nawilżającym i antyoksydacyjnym.
  • I FAZA, w której zawarty jest SepitonicTM, stymuluje oddychanie komórkowe i zwiększa natychmiastową dostępność tlenu, tym samym poprawiając natlenienie skóry.
  • II FAZA, zawierająca Pentavitin®, intensywnie i długotrwale nawilża, redukuje suchość
    i podrażnienia.
  • III FAZA jest bogata w witaminę E, działającą przeciwrodnikowo i odmładzająco.
Dzięki połączeniu potrójnego działania aktywnego serum, skóra staje się miękka i gładka oraz nabiera młodzieńczego blasku."
Oba produkty mają kosztować po 120 zł. 
Jestem mega ciekawa ich działania, mam nadzieję, że wkrótce będę mogła Wam co nieco powiedzieć o kremie ;) Uwaga! Jeśli dostaniecie je w swoje łapki, a po użyciu skóra zacznie Was szczypać - nie przerażajcie się. Podobno tak właśnie ma działać tlen, zwłaszcza na moocno wysuszonej, niedotlenionej skórze. 
Warto też wspomnieć, że wszystkie kosmetyki Clareny nie zawierają parabenów, silikonów i pochodnych ropy naftowej :)


W kontraście do pięknych zdjęć zrobionych przez fotografa na konferencji, wrzucam Wam jeszcze "real foto" powyższych produktów zrobione telefonem. Na następne spotkania zabieram aparat...

Mam nadzieję, że podobała Wam się relacja z konferencji, a nowości marki Clarena Was zainteresowały :)

Znacie te produkty? A jeśli nie, planujecie sięgnąć? Piszcie!

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

25 czerwca 2015

Maseczki z H&Mu - kup, póki tanie!


Chcę Wam szybciutko napisać o maseczkach do twarzy z HMu, mimo że jeszcze nie wszystkie testowałam. A dlaczego? Bo mają bardzo przyzwoite składy, a w tej chwili są na wyprzedaży i kosztują po 2 zł za sztukę, zamiast 5 zł. Moje były kupowane w poniedziałek i podobno nie było już wszystkich zapachów. Także sprawdźcie czy jeszcze są u Was!

Póki co testowałam malinową i miodową. Malinowa jest taka trochę glinkowata, pachnie ładnie maliną i świetnie odświeża cerę. Miodowa to peel off - bardzo miodowo pachnie i dobrze działa. Wszystko się ładnie ściągnęło. Maseczki są tak duże, że można je użyć na dwa razy. 

A teraz składy: 

Oliwkowa:


Malinowa:

Miodowa

Dragon fruit:


Znacie kosmetyki z HMu? Lubicie? Macie jakieś perełki? Mnie one nie przestają zaskakiwać :)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...