Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziaja. Pokaż wszystkie posty

4 września 2016

Wakacyjni ulubieńcy


Wakacyjne wyjazdy to okazja do pełnego relaksu. Takiego rodzaju, którego w domu trudno nam doświadczyć - bo a to pranie trzeba rozwiesić, a to kot przebiegnie z piskiem po głowie, bo drugi kot ma usilną potrzebę sprania go po pysku, oczywiście przewracając po drodze świeżo rozwieszone pranie. Na wakacjach mamy pełen luz. W takim luzie fajnie mieć też różnego rodzaju umilacze - chcecie wiedzieć, co pomagało mi w Grecji? 

21 sierpnia 2015

Ulubieńcy i migawki z wakacji 2015 :)

Cześć! 
Korzystając z momentu przed komputerem, bo za kilka godzin znów wyjeżdżam, chcę Wam opowiedzieć o ulubieńcach ostatnich dwóch miesięcy. Przy okazji zobaczycie kilka migawek z dotychczasowych wyjazdów (Ci, co nie śledzą mnie jeszcze na insta, niech tam koniecznie zajrzą!). Wrzucam też sporo na snapchat. Standardowo znajdziecie mnie tam pod nazwą "pannanika" ;)

Przechodząc do ulubieńców! 


Latem mam mega problemy z suchą skórą i suchymi włosami. Krem Ziaja med kuracja lipidowa kupiłam przypadkiem, przy okazji wizyty w aptece. Jest genialny. Naprawdę, dawno nie miałam tak dobrego kosmetyku. Jest lekki, nie lepi się (nienawidzę, jak krem mi się lepi), a buzię zostawia miękką, nawilżoną i odświeżoną. Cudo!

Dalej - suche usta. Coś strasznego. O pomadce peelingujacej sylveco słyszałam już dawno, ale jakoś nie wierzyłam, że to może być lepsze niż peeling cukrowy, który robię sobie sama. No a jednak. Jest to po prostu wygodniejsze, bo nie marnuje Ci się pół porcji. Pomadka to mix naturalnych olejków i wosków, z zatopionym cukrem. Oprócz efektu ścierania świetnie nawilża. Jak dla mnie must have, zarówno do zadań specjalnych, jak i do codziennej pielęgnacji przed make upem. 

Moje włosy pokochały olejkową maskę z biovaxu. Bardzo mi pasują saszetki, do kupienia np. w biedronce, po jakieś 2 zł. W zależności od tego ile macie włosów, taka saszetka wystarczy na 1-2 mycia. Ładnie nawilża i dociąża włosy. Są gładkie i błyszczące. Bardzo mi się to podoba. 

Lip tint z H&Mu kupiłam za całe 2 zł na wyprzedaży. Na początku trochę nie wiedziałam jak się nim posługiwać, ale jak już do tego doszłam, to się zachwyciłam. Intensywny, trwały kolor. Jeśli jeszcze gdzieś dopadniecie, to polecam!!

Dużym ulubieńcem były też maseczki z H&Mu, o których już pisałam, a teraz nie załapały się do zdjęcia. Tanie i fajne. Polecam i odsyłam do recenzji.

A teraz wakacyjne gadżety-dodatki. 

Biżuteria z lego, którą kupiłam na targu rękodzieła we Włoszech. Jest super :D Te klocki normalnie działają i nie wiem, czemu sama nie wpadłam na to wcześniej :D 


W ogóle targ w Porto Recanati był niesamowity. Miasteczko przepiękne - podobno George Clooney chciał tam kupować dom ;), a na targu mnóstwo ciekawych rzeczy do kupienia. Zobaczcie stoisko z rzeczami dla lalek barbie:







To wszystko było ręcznie robione, chyba z modeliny. Jakbym była małą dziewczynką to bym się posikała ze szczęścia nad tym stoiskiem, a tak tylko się zachwycałam :D

Okulary kupiłam na wyprzedaży w mohito, za 19 zł. Baaardzo mi się podobają, niestety już udało mi się zgubić jedną śrubkę, ale zastąpiłam ją taką z okularów, których nie noszę.



Zanim przejdę do ulubieńców muzyczno-kulturalnych, pokażę Wam jeszcze kilka zdjęć z Włoch i z Mazur. 







A teraz Mazury...








No dobra! To teraz serial:



Orange is the new black to serial Netflixa (swoją drogą mam nadzieję, że Netflix w końcu wejdzie do Polski!), tak samo jak House of Cards. Wychodzi jeden sezon rocznie od razu cały. Dwa pierwsze dni po zakończeniu sesji spędziłam na oglądaniu najnowszego sezonu. Serial dzieje się w damskim więzieniu i jest niesamowity. Jeżeli szukacie dobrego serialu, który nie będzie głupi, ale też nie będzie zbyt ciężki, to koniecznie spróbujcie OITNB ;)


Ted 2. Jedynki już prawie nie pamiętam, na dwójce sikałam ze śmiechu. Jeśli lubicie prosty, chamski humor i nie odrzuca Was humor na niskim poziomie moralnym, nie szanujący żadnych świętości, to naprawdę polecam :D

Odkryłam też prześmieszną serię na youtubie, nazywa się Beauty Break. Oglądam każdy odcinek, który mi wpadnie w oczy i za każdym razem mega się śmieję :D Sprawdźcie koniecznie. 




I na koniec muzyka: 




Obie te płyty - świetne do słuchania, żeby się trochę wyczillować. Polecam też dwie playlisty ze spotify:

Hiciory z dzieciństwa :D

 


A tutaj spokojne, trochę smutne kawałki z ostatnich kilku lat. Obie ostatnio katuję. 

No dobra, to ja spadam pakować się nad morze ;) Koniecznie zaglądajcie na instagram i na snapa, po więcej zdjęć, migawek, filmików ;)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

20 marca 2014

Mocny ździerak od Ziaji - rebuild

Ten peeling trafił w moje ręce przypadkiem. Wiele razy pisałam już, że generalnie peelingów nie kupuję, bo wolę wymieszać cukier z żelem pod prysznic ^^ Z przyjemnością używałam jednak peelingu gruboziarnistego ziaji. 


Peeling myjący gruboziarnisty ziaji z serii rebuild ma być kosmetykiem wyszczoplającym czy antycelulitowym. Ja tam uważam, że jedynym lekarstwem na gruby tyłek i celulit jest mniej żreć i więcej się ruszać, ale niech im będzie :D Ja niczego takiego od niego nie wymagałam, potrzebowałam po prostu ździeraka.


I się nie zawiodłam. Peeling ma naprawdę grube drobinki, które nie rozpuszczają się zbyt szybko i naprawdę można nim porządnie poździerać sobie martwy naskórek. Zastrzegam, że ja nie lubię peelingów które tylko "miziają"... Kosmetyk jest mocno mentolowy, co czuć na skórze. Myślę, że świetnie sprawdzało by się to latem, ale zimą nie było uciążliwe. 


Nie chcę zagłębiać się w skład, bo aż tak się na tym nie znam, ale wydaje mi się, że też zły nie jest ;)

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię ziaję, właśnie za takie proste i dobre kosmetyki. 

Znacie ten peeling?
Polecacie jakieś inne ździeraki?



17 października 2013

Ulga? Płyn micelarny od ziaji

Cześć Wam ^^

Zacznę od tego, że udało mi się już odhaczyć jeden z jesiennych celów. Dostałam pracę! 
W momencie, w którym publikuje się ta notka ja walczę z pierwszym dniem :) 
Pisanie regularnie też wychodzi mi chyba całkiem nieźle, aczkolwiek przepraszam, że nie odpisuję na komentarze - dużo się ostatnio działo i musicie mi wybaczyć :)

Dzisiaj dzień recenzjowy i dlatego chcę Wam szybko opowiedzieć o micelu z serii ulga, dostępnej w asortymencie produktów ziaji.


Płyn micelarny to z założenia produkt, który ma nam pomagać w demakijażu twarzy i oczu. Ja jestem wierną fanką biodermy, ale chyba wszyscy wiemy, ile to kosztuje. Próbuję znaleźć tańszą alternatywę.
Płyn ziaji na pewno jest tańszy - kosztuje około 10 zł. Ale czy zastąpi biodermę?


Na pewno nie, bo szczypie w oczy. 


I wcale zbyt dobrze nie czyści.


Bardzo podoba mi się jego skład, bez zbędnego syfu, no ale niestety, jest to szczypiąca woda. Butelkę zużyłam, ale więcej nie kupię.

Recenzja krótka, ale mam nadzieję, że treściwa, bo nad bublami nie ma co się rozwodzić :P

Trzymajcie się! :)

26 lipca 2013

Peeling enzymatyczny Ziaja Ulga

Nigdy nie miałam peelingu enzymatycznego. Jakoś nie wierzyłam, że to działa. Lubię czuć cząsteczki zdzierające pod palcami, wtedy mogę kontrolować nacisk i siłę tarcia. 
Mimo wszystko zdecydowałam się, że skoro wpadło mi to to w ręce to może warto spróbować?


Peeling kosztuje około 10 zł, jest zamknięty w wygodnej buteleczce, mądrze skonstruowanej, dzieki czemu można ją postawić na nakrętce. 

Obiecanki:

Skład: 


Peeling stosuję raz na jakiś czas zostawiając do na buzi na 10 minut. 
Po takim zabiegu skóra na twarzy jest mięciutka, odświeżona i rozjaśniona. 
Nie wysusza, nic mnie po nim nie wysypało. 

Cena to niecałe 10 zł, myślę, że warto go wypróbować :)

A Wy macie swoje ulubione peelingi do twarzy?

18 maja 2013

Haaaaaul! Kosmetycznie i woskowo.

Dzisiejsze przedpołudnie spędziłam na zakupach. Najpierw zaliczyłyśmy Ikeę, gdzie tym razem nie znalazłam żadnych ciekawych pierdółek dla siebie, potem piotr i paweł - tam udało mi się upolować swoje pierwsze woski yankee candle ^^
Na koniec poszłyśmy do nowootwartej w mojej okolicy drogerii Jasmin - szału nie ma, ale lepsze to niż nic ;)










 Z kolejnymi zakupami kosmetycznymi chyba poczekam na -40% w rossmanie :P

Macie ochotę na jakąś recenzję? :)



3 września 2012

Haul kosmetyczny: Rossman, Natura, Jasmin.

Wreszcie wpłynęła na moje konto suma pieniężna pozwalająca na uzupełnienie luk w kosmetykach. Sporo rzeczy mi się kończy, innych po prostu potrzebowałam.



*Kuracja wzmacniająca Joanna Rzepa - włosy mi lecą znowu jak głupie, w dodatku mam apokalipsę na skalpie. Do Jantaru aktualnie nie mam dostępu, postanowiłam wypróbować coś nowego :)

*Maska i odżywka Alterra z granatem i aloesem - sprawdzony zestaw.


*Odżywka wzmacniająca JOKO - jako coś lżejszego niż Eveline pod lakier kolorowy
*Top szybkoschnący z essence - bo do gel-looka już nie mam siły...
*Czarny essence do stempli - jedyny czarny lakier, jaki udało mi się znaleźć...


*Kolejne cienie MIYO, tym razem jeden mat i dwie perły: toxic, starshine, champagne.
Powstrzymywałam się zdrowym rozsądkiem, żeby nie kupić ich więcej i wybierać kolory, których będę używać. Tak czy siak w końcu kupię wszystkie, ale róbmy to stopniowo! :D 
Swatche wkrótce. 


*Krem Ziaja ulga na noc, mam już ten na dzień, stwierdziłam, że przyda mu się przyjaciel :)
*Mokre chusteczki - te z babydream są tanie i dobre, polecam. Ostatnio kupiłam jakieś huggies i od połowy był suche, mimo trzymania w plastkiowym pudełku :/
* Kokardka na spince, do kokardkowych fryzur :)


Co ciekawi Was najbardziej? 
Co zrecenzować najpierw? 

Buziaki i zapraszam na drugiego bloga (baner po lewej) gdzie możecie kopać mnie w dupę, żebym pilnowała diety :D



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...