Kto w blogosferze nie kojarzy Hani i jej Glam Shopu? Ja mam jeszcze jednego z pierwszych glamboxów, które Hania wypuściła dobrych kilka lat temu :D Uwielbiam wspierać tego typu inicjatywy dlatego byłam super ciekawa cieni Glam Shadows. Zamówiłam kilka sztuk, całkiem przypadkiem w kolorach idealnych na jesień ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
11 października 2016
18 lutego 2016
Zoeva Rose Golden - paletka dla każdego?
Dziś chcę Wam opowiedzieć o paletce cieni do powiek, którą dostałam na święta. Jest to paleta marki Zoeva, wersja kolorystyczna Rose Golden. Czy paleta mi się spodobała i czy warto ją kupić? Czytajcie dalej :)
Paletka mieści się w papierowym magnetycznym opakowaniu - bez lusterka. Aby nie otwierała nam się przypadkiem, producent wsadził ją jeszcze w kartonik - jego kolorystyka i wzór są takie same, jak właściwej palety. Opakowanie jest porządne, jeszcze nic mi się nie zniszczyło, dodatkowo nie ma tutaj ryzyka urwania zawiasów czy połamania zamknięcia ^^
Znajdziemy tutaj 10 cieni - 3 matowe i 7 metalicznych. Mają fajną konsystencję, raczej się nie osypują, te metaliczne wręcz ślizgają się po powiece. Metalicznych używam chyba wszystkich, z matów często posiłkuję się Luster jako bazą i Wonder Full w załamaniu. Jedynym cieniem, którego nie użyłam chyba ani razu, jest Harmony. Jeśli miałabym wskazać, czego mi tu brakuje, to chętnie widziałabym w tej palecie jeszcze jeden cień do załamania, tym razem jaśniejszy. Wtedy nie musiałabym otwierać innych palet przy makijażu.
Swatche pokazują, jak dobrze napigmentowane są te cienie. I naprawdę nie znikają przy blendowaniu, ładnie się łączą, nie robi się z tego jedna wielka szara plama, jak to bywało przy tańszych paletkach, których używałam. Cienie są raczej ciepłe, w odcieniach różu i złota (wpadającego czasem w miedź) więc będą dobre dla niebieskich i zielonych oczu, ale wydaje mi się, że brązowe oczy również uda się nimi ładnie podkreślić ^^ Poniżej dla zainteresowanych skład.
Cena tej palety nie jest bardzo wygórowana - z przesyłką zapłacimy za nią około 80 zł, na przykład tutaj. Myślę, że jak za taką jakość, jest naprawdę warta takiej ceny. Zamiast kupić kilka palet tańszych marek, na które później będziemy się tylko wkurzać i suma summarum pójdą w odstawkę, lepiej kupić jedną paletę, której używanie będzie nam sprawiało przyjemność.
Ja jestem nią zachwycona i pewnie za jakiś czas dokupię jeszcze jedną paletę tej firmy, w nieco innej tonacji. Myślę, że mogę ją polecić każdemu, kto lubi tego typu kolorystykę i metaliczne cienie.
Znacie palety Zoeva? Możecie mi jakąś polecić? :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
cienie
,
cienie do powiek
,
paleta
,
paleta cieni
,
paletka
,
recenzja
,
rose golden
,
swatch
,
zoeva
25 listopada 2015
"Prawie" jak Naked - W7 In the buff - lightly toasted
Paletki Urban Dekay Naked wstrząsnęły światem kosmetycznym. Jak to się zwykle zdarza w takich momentach, na rynku pojawiło się wiele "inspirowanych" paletek - za o wiele mniejsze pieniądze. Po tym jak do drogerii Natura wprowadzono markę W7 w moje ręce wpadła paletka In the buff - lightly toasted.
Inspirację paletkami Naked widać już po pudełku. Metalowa, porządna kasetka, wytłoczone napisy - nic do zarzucenia. W środku oprócz 12 cieni znajdziemy pędzelko-pacynkę - w sumie całkiem fajną. Cienie są tutaj za równo matowe, jak i takie "cięższe", metaliczne. Kolory - dosyć szeroka paleta nudziaków - brązy, złoto, róże, czarny i szary.
Z pigmentacją jest różnie. Poniżej możecie zobaczyć swatche (wybitnie nie po kolei) pomazane palcem. Niestety przy nakładaniu pędzlem jest dużo gorzej - cienie się osypują, te metaliczne się nie nakładają, te matowe znikają przy rozcieraniu. No cóż. Ale jak się trochę popracuje, to można z nich coś wyciągnąć ;)
Za niecałe 30 zł nie możemy się spodziewać idealnego odpowiednika Naked. Ale czy w ogóle warto kupić tę paletkę? Szczerze mówiąc, nie sądzę. Chyba lepiej kupić sobie 3-4 pojedyncze cienie w kolorach, których naprawdę będziemy używać, niż paletkę, która będzie sobie leżeć i od czasu do czasu maźniemy jeden cień.
Może Wy znacie jakiś lepszy odpowiednik paletni Naked?
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
cienie
,
cienie do powiek
,
in the buff
,
kolorówka
,
makijaż
,
paletka
,
w7
27 lipca 2014
Biedronkowe cienie do powiek - neon colour
Podczas ostatniej kosmetycznej akcji w Biedronce wypatrzyłam takie o dziwactwa. Neonowe cienie w sztyfcie. Pomyślałam - czemu nie. I wzięłam.
W pudełku były cztery wykręcane sztyfty. Różowy, fioletowy, niebieski i żółty. Mają śmieszną konsystencję... Jakby... bardzo miękkie kredki świecowe? Kryją przyzwoicie, ale trzeba kilka razy tą "kredką" przejechać. U mnie sprawdzają się przede wszystkim w charakterze kresek.
Trwałość mają dobrą, wytrzymują cały dzień na powiekach. Mimo wszystko nie jest to zbyt profesjonalny produkt makijażowy, raczej taka zabawka. Myślę, że będą fajne dla nastolatek, które dopiero zaczynają się bawić z makijażem. Kolory są świetne na wakacje!
A co Wy o tym sądzicie?
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)




