Po tygodniach makijażowym i dotyczącym ust, w akcji Piękna Jesienią przyszedł czas na paznokcie. Każda pora roku rządzi się swoimi prawami jeśli chodzi o kolorystykę, a jesień jest chyba najbardziej specyficzna pod tym względem. Dziś chcę Wam pokazać kilka moich ulubionych jesiennych lakierów, a pod koniec posta możecie zobaczyć mój aktualny jesienny manicure :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty
26 października 2016
15 sierpnia 2016
Różowe ombre gąbeczkami z Tigera
Zdobienie typu ombre (czy też gradient, kiedyś była jakaś aferka a propos tego nazewnictwa :D ) zna chyba każdy. To delikatne przejście między kolorami wygląda nietuzinkowo i bardzo dziewczęco. Zdobienie samo w sobie jest łatwe, jeśli zna się technikę :)
4 maja 2016
Ostatni tydzień promocji na macane produkty: -49% na usta i paznokcie w Rossmanie
Cześć!
Zaczął się ostatni tydzień Rossmanowego szaleństwa. I nie wiem czy to nie będzie mój ostatni raz z tą promocją, bo już nie mam siły się denerwować na wszechobecne otwieranie, mazanie i macanie.
Skusiłam się na cztery rzeczy, zdecydowanie mniej niż miałam na liście. To co chciałam było albo aktualnie niedostępne, albo nie sposób było znaleźć nieużywane opakowanie.
Kupiłam:
Bourjois Rouge Edition Velvet w kolorze 06 pink pong - śliczny róż, a te pomadki mają genialną formułę. Udało się dostać nówkę z szuflady, także się cieszę :P
Wibo million dollar lips nr 02 - i w sumie jestem totalną blondynką, bo oba te produkty praktycznie nie różnią się kolorem i formułą xD
Lakier Rimmel by Rita Ora 170 Sweet Retreat i żółciutko-pomarańczowy Miss Sporty.
Tylko tyle czy aż tyle - nie wiem. Póki co potrzebuję przerwy od zakupów kosmetycznych ^^
Jakie są Wasze doświadczenia z tego tygodnia? Jesteście zadowolone z zakupów?
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
27 kwietnia 2016
Drugi tydzień promocji w Rossmanie: Oczy
Wszyscy zainteresowani na pewno wiedzą, że wczoraj zaczął się kolejny tydzień Rossmannowej promocji. Tym razem ze zniżką 49% możemy kupić produkty do makijażu oczu. Ja zdecydowałam się tylko na rzeczy z listy: tusze maybelline rocket w wersji wodoodpornej oraz Rimmel volume colourist. Do tego eyeliner wibo, wersja wodoodporna.
Znów zdecydowałam się na zakupy online no i niestety potwierdziło się moje przypuszczenie, że w ten sposób nie da się ominąć produktów otwartych - tusz Rimmela był cały upaćkany na szyjce, ewidentnie ktoś w nim intensywnie machał. Rozpakowałam paczkę w drogerii i od razu poprosiłam o wymianę produktu - wzięłam najmniej zmacany, bo całkowitej nówki nie uświadczyłam... Kiedy ludzie się wreszcie nauczą odróżniać tester od pełnowartościowego produktu?
A jak Wasze łupy w tym tygodniu? Udało się wszystko kupić? :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
20 kwietnia 2016
Promocje: Pierwszy tydzień z Rossmanem i Natura
Cześć!
Pewnie już trochę rzygacie postami o kosmetycznych promocjach, no ale chyba każdy wie, że jak jest promo w Rossmannie, to cała blogosfera nim żyje :D Dzisiaj chcę pokazać zakupy z pierwszego tygodnia - twarz a także z Natury. O Rossmanie się wszędzie trąbi, ale w Naturze też są teraz niezłe promocje, różne rabaty na różne marki - mniej więcej od 20 do 40 procent. A tam znajdziemy wiele fajnych marek niedostępnych w Rossmannie :)
I chcę jeszcze dodać, że do wczorajszego posta o beGlossy dodałam kod rabatowy -20 zł na dowolny pakiet pudełek :) Zajrzyjcie!
Zaczniemy od Rossmana. Tak jak pisałam w poście z wishlistą, chciałam zrobić zapas korektorów Wibo. Zdecydowałam się też na polecany przez wszystkich puder Rimmel Stay Matte. Niestety trio z Wibo już nigdzie nie ma :(
Zakupy zrobiłam przez internet i chyba mogę polecić tę opcję. Zamówienie miałam do odbioru po godzinie! Jedno pudełko jest pogniecione, ale produktowi to nie zaszkodziło. Zastanawiam się tylko czy produkty do tych zamówień są na pewno pakowane z magazynu i czy przy słabej dostępności towaru nie ma ryzyka trafienia na zmacany produkt. Na pewno przy kolejnych tygodniach promocji będę testować dalej tę opcję i dam Wam znać czy dalej się sprawdza :)
W Naturze zdecydowałam się na kilka produktów do ust. Przede wszystkim nie-matowe szminki z Kobo, na które miałam ochotę już od jakiegoś czasu. Zdecydowałam się na początek na dwa kolory - 406 raspberry shake i 402 watermelon juice. Pierwsze testy zapowiadają długą znajomość ^^ Trzeci produkt to szminka-kredka z My Secret, nr 12 coral lips. Ona była taniutka, około 6 zł, nie jest perfekcyjna, ale będę z nią jeszcze pracować :)
A Wy na co się skusiliście? Może odkładacie zakupy na później? Byliście w Naturze? :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
7 maja 2015
-49% w Rossmanie - moje zakupy z trzeciego tygodnia promocji
Która jest bez winy, niech pierwsza rzuca! Nie udało mi się jeszcze ani razu przejść obok tej promocji obojętnie, chociaż w tym roku i tak było lepiej, bo miliony wydałam dopiero w trzecim tygodniu, w drugim nie kupiłam nic, a w pierwszym tylko dwie rzeczy :P Jesteście ciekawe co mnie urzekło z lakierów i produktów do ust? Zapraszam :)
Kupiłam odżywkę eveline, bo poprzednia mi się już skończyła. Wzięłam też dwa kolorki lakierów sally hansen, bo wcześniej ich nie testowałam! Wybrałam 420 pacific blue i 405 coral reef.
W drugiej kolejności postawiłam na lakiery rimmela, które bardzo polubiłam. Kolorki od lewej: 855 too cool to tango i dwa z nowej kolekcji Rity Ory: 408 peachella i 300 glastonberry
W końcu, po jakichś 4 latach odkąd o niej usłyszałam, zdecydowałam się na kultową szminkę airy fairy od rimella. Ale żeby nie zostawać przy nudnych nudziakach wzięłam też masełko z revlonu w pięknym, soczystym kolorze sorbet - myślę, że będzie idealny na lato ;)
I przy szminkach się wkurzyłam. Z Revlonami było ok, bo wszystkie były pozaklejane. Ale chciałam wziąć te kredki rimmela, które wszyscy tak teraz zachwalają. I nie wzięłam. Bo każda jedna była wymazana, pobrudzona i ewidentnie użyta. Ja nie wiem kiedy ludzie się nauczą, że produkt zmacany nadaje się już tylko do wyrzucenia...
No ale nie będę marudzić, bo ze swoich zakupów jestem bardzo zadowolona!
A co Wy kupiłyście? Bo nie wierzę, że nic :P
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
2 lutego 2014
Stay matte! Nowość w musie od Rimmela
Tym, które znalazły już swój podkład idealny gratuluję z całego serca ^^
Ja ciągle poszukuję i właśnie z tego powodu nowość rimmela wylądowała w moim koszyku.
Rimmel stay matte liquid mousse foundation to jak sama nazwa wskazuje podkład matujący w musie. Producent twierdzi, że jest on lekki. No cóż, porównując go z musem od maybelline owszem jest. Ale na pewno nie jest to lekki podkład :P
Podkład jest wydajny, wystarczy porcja wielkości ziarnka grochu, żeby pokryć całą twarz porządną warstwą. Wygodnie stopniuje się krycie. Jeżeli chodzi o mat, to ja go i tak zawsze pudruje, ale nie jest źle. Osobom o normalnej cerze powinien wystarczyć. Ja się jednak po jakimś czasie zaczynam świecić na czole. Chociaż prawda jest taka, że na czoło kładę go najmniej.
Najwygodniej nakłada mi się go gąbeczką-jajeczkiem. Taki zestaw daje ładne, równe krycie, bez smug.
Zdjęcia mi wyszły nieostre, ale krycie widać :D
Koszt podkładu to niecałe 30 zł.
Czy warto?
Moim zdaniem jest dobry. Ale to nadal nie ideał :)
Etykiety:
makijaż
,
mus
,
podkład
,
podkład w musie
,
recenzja
,
rimmel
,
stay matte
17 marca 2013
Budzimy się :) Rimmel - Wake me up - Podkład
Zacznę od tego, że podkład to jeden z tych kosmetyków, który zwykle posiadam tylko jeden (tak wiem, bardzo po polsku napisane :D). Teraz przez przypadek mam dwa różne podkłady, bo wygrałam jeden w konkursie u Orlicy, ale on od razu powędrował do torebki do zestawu małego beja. Nie potrzebuję mieć w domu kilku podkładów, więc zwykle kupuje nowy podkład jak stary mi się skończy. Jest to jeden z powodów przez które za każdym razem kupuję inny podkład - przetestowałam ich tak mało, że nie znalazłam jeszcze takiego, który zadowalałby mnie w 100%.
Ten podkład kupiłam na jednej z rossmanowych promocji na kolorówkę już jakiś czas temu (gdzieś pod koniec zeszłego roku?).
Jego regularna cena wg wizażu to 39 zł, a kolor który posiadam to 103 true ivory - drugi w kolejności co do jasności.
Podkład wpakowano w całkiem fajną szklaną flaszkę z pompką.
Jest to całkiem wygodne, zwłaszcza, że mi jedna pompka wystarcza akurat na całą twarz, jeżeli nakładam go palcami.
Przy nakładaniu pędzlem hakuro 50s potrzeba odrobinę więcej.
Jak widzicie na załączonym obrazku generalnym zadaniem podkładu, oprócz standardowych zadań, jakie powinien spełniać podkład jest "pobudzenie" cery. Ma on ją rozświetlić i ukryć oznaki zmęczenia.
Moim zdaniem podkład rozświetla całkiem nieźle a na twarzy wygląda to naturalnie - na dłoniach za to widać przerażające drobinki :D
Krycie jest średnie, na pewno nie jest to podkład dla osób z dużymi problemami. Nie nada się też dla osób z tłustą cerą. Ja mam mieszaną, przetłuszczającą się w strefie T i po kilku godzinach już się świecę.
Dla kogo ten podkład będzie dobry?
Dla osób z suchą/normalną cerą, niepotrzebującą dużego maskowania niedoskonałości.
Ja raczej go drugi raz nie kupię, chociaż nie jest najgorszy :)
Znacie ten podkład?
Jaki jest Wasz ulubiony?
Etykiety:
podkład
,
recenzja
,
rimmel
,
swatch
,
wake me up
24 lutego 2013
Nowości Essence, wziątki z Ameryki i inne takie - HAUL
Hej hej!
Dzisiaj coś, czego baaardzo dawno nie było czyli haul. Pokażę Wam szybko co kupiłam/dostałam w ostatnich dniach :)
Dzisiaj coś, czego baaardzo dawno nie było czyli haul. Pokażę Wam szybko co kupiłam/dostałam w ostatnich dniach :)
Szminki, które zostały mi przywiezione ze Stanów, chociaż obstawiam, że Revlon i Rimmel są dostępne w Polsce.
Kolory - Revlon 027 Violet Frenzy, Rimmel by Kate 04 i Milani 07 in the flash są dość odważne i na pewno nie na co dzień, ale myślę, że się przydadzą :)
Szampony batiste kupione na www.mintishop.pl
Po tym jak skończył mi się suchy szampon z Balei stwierdziłam, że muszę mieć taki produkt cały czas w domu i zdecydowałam się na słynne Batiste. Szersza recenzja kiedy idziej :)
Tutaj zakupy z Jasmin - masełko Nivea, z którym już się bardzo polubiłam, kredka do ust w kolorze cute pink i dwie nowości - wodoodporny eyeliner w pisaku i matowy "błyszczyk" w kolorze 02 smooth berry. Swatche i większe omówienie później, ale pierwsze wrażenie bardzo dobre.
A tutaj ciekawostka z www.rollershop.pl - zawijak do słuchawek w kształcie donuta.
Powiem szczerze, że jestem trochę zawiedziona, bo nie wiele kabla można na tym faktycznie zawinąć.
No trudno, przynajmniej uroczo wygląda ^^
Miałyście którąś z tych rzeczy?
O której chcecie poczytać najpierw?
3 sierpnia 2012
Recenzja: Tusz Rimmel ScandalEyes
Tuszu została końcówka, zdążyłam już sobie kupić inny, więc pora na szybką recenzję :)
Zapewnienia producenta:
Nowa maskara ma skandaliczną szczoteczkę MaxDensity - wiekszą o 50%, a jednocześnie bardzo precyzyjną.
Sama formuła tuszu zawiera potróją ilość kolagenu i keratyny. Sprawia, że rzęsy stają się gęste, silne i perfekcyjnie podkreślone. Innowacyjny tusz do rzęs gwarantujący wspaniały efekt kuszących rzęs.12x większa objętość, bez grudek, skandaliczne spojrzenie tak szybko. Twoje rzęsy będą krzyczeć!
Cena: 27,99zł / 12ml
Zacznę od tego, że tusz jest niesamowicie wydajny. Kupiłam go chyba przed sylwestrem i nadal mam resztki, które nadają się do użycia. Co prawda jest już przyschnięty i zaczął się osypywać, ale dałoby się z nim nadal funkcjonować!
Szczoteczka:
Jest ogromna. Serio. U góry porównanie z Essence I love Extreme. Jest jeszcze większa! Mimo to wygodnie się jej używało. Jest też fajnie ułożona, dzięki czemu rzęsy się nie sklejają, ładnie rozczesują i nie ma grudek.
Cud miód!!
Efekt na rzęsach:
Moje rzęsy nie są zbyt wymagające. Są długie i dość gęste. Potrzebują tylko ułożenia i koloru.
Moje oczekiwania ta maskara spełnia całkowicie, ale myślę, że spodoba się też osobom o większych wymaganiach.
Na zdjęciach mam nałożoną jedną delikatną warstwę, bo nie potrzebuję akurat mocnego makijażu, ale można ładnie budować efekt do przypominającego sztuczne rzęsy.
Myślę, że warto ją wypróbować, zwłaszcza że na produkty rimmela często są promocje :)
UWAGA: post został napisany przed moim wyjazdem za granicę. Kiedy zostanie dodany, będę już na miejscu. Na wszelkie pytania odpowiem po powrocie (tj. 07.08) i mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że dodaję posty z wyprzedzeniem :)
Etykiety:
recenzja
,
rimmel
,
swatch
,
tusz do rzęs
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


