Pokazywanie postów oznaczonych etykietą revlon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą revlon. Pokaż wszystkie posty

28 lipca 2016

Ulubieńcy lipca 2016 - Clarena, Revlon, Pixie, Flos lek

Dacie wiarę, że to już połowa wakacji? Ja w to zupełnie nie wierzę :D Dopiero co kończyłam studia, a tu już sierpień! W zeszłym miesiącu się chyba nie wyrobiłam z ulubieńcami, ale w tym będą! Obiecywałam kosmetyczne posty, to są :) Czytajcie!


16 czerwca 2015

Ulubieńcy! Dużo kosmetyków, książki, seriale itp :)

 Tak, wiem, nie było mnie tu miesiąc. Mea culpa. Przygniotło mnie trochę życie i nawet nie miałam pomysłów o czym pisać. Teraz jestem już na finiszu sesji (zostały dwa egzaminy) i myślę, że już jakoś będzie ;) 

Postanowiłam dzisiaj popisać Wam o ulubieńcach: nie robiłam takiego postu od dawna, a nazbierało się sporo fajnych rzeczy!

Zacznijmy od pielęgnacji włosów:



Te produkty przywiozłam z Litwy. Cedrowe mydło babuszki Agafii dostałam, a odżywkę Margarita kupiłam w supermarkecie.  Mydło okazało się cudowne: świetnie myje włosy (aż skrzypią) a przy tym nie podrażnia skóry głowy. Jestem zachwycona. 

Odżywka z drożdżami piwnymi kosztowała jakieś grosze (na pewno mniej niż 2 euro). Kupiłam jeszcze wersję z proteinami pszenicznymi, ale tej byłam ciekawa bardziej, bo uwielbiam płukankę piwną. Nie zawiodłam się, naprawdę fajnie działa, mimo tego, że jest leciutka. 


Krem na noc Love me organics miałam sto lat temu w Glossy Boxie. Zaczęłam go używać właśnie podczas majówki na Litwie i zakochałam się od pierwszej aplikacji. Pięknie pachnie, koi buzię i likwiduje wysyp syfów na policzkach w dwie noce. Na zdjęciu pojemność 15 ml, używałam go od majówki prawie codziennie i dopiero dzisiaj się skończył. 

Masełko Revlon uwielbiam za kolor. Sorbet kupił mnie od pierwszego użycia. Na tym zdjęciu możecie mniej więcej zobaczyć jak wygląda:



Na koniec nowości mgiełkowe od Bath and Body Works. Fresh Brazi Citrus i Lush Pink Dragonfruit to była jakaś limitka, a Endless Weekend chyba można bezproblemowo dostać nadal. Wszystkie są świeże, idealne na ciepłe dni. Podobają mi się te miniaturowe opakowania, bo można je wrzucić do torebki i aplikować ponownie w środku dnia. 


Pierwsza książka to słynna Jadłonomia. Ta książka jest genialna! Każdy przepis, który póki co wypróbowałam był przepyszny. Na pewno nie tylko dla wegan. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa w każdej kuchni. 
A jeśli kogoś interesuje temat kuchni roślinnej, lub szuka ciekawej knajpki w Warszawie, to polecam jeszcze ten program. Jest długi, ale warto!




A teraz coś z powieści. Świetna historia - Hitler budzi się na jakimś wygodnie w środku Berlina, nie ma pojęcia co się stało. Nagle okazuje się, że jest 2011 rok. Idealnym posumowaniem tej książki jest recenzja na tylnej okładce - to nie książka o samym Hitlerze, tylko o tych, którzy takim jak on pomagają dojść do władzy. Polecam!

To teraz seriale:


The O.C.
Nie mam pojęcia, czemu trafiłam na ten serial tak późno. Dowiedziałam się o nim z nowego programu Włodka Markowicza. To coś jak moja ulubiona "Plotkara", tylko w mojej ulubionej Kalifornii. Pochłonęłam wszystkie sezony w jakieś dwa tygodnie. I teraz mi smutno. Chyba obejrzę "Plotkarę" od początku.


Scandal.
Zaczęłyśmy go oglądać z siostrą jak skonczyli nam się "Chirurdzy". I Shonda nas nie zawiodła. Jesteśmy dopiero w połowie drugiego sezonu, ale naprawdę uważam, że jest to jeden z lepszych seriali. Uwielbiam to jak Shonda Rhimes pisze postacie. To takie "House of Cards", tylko dużo lżejsze i bardziej kryminałowe. Super!


Muzycznie mam dwie rapowe płyty:


"Podróż zwana życiem" O.S.T.R. - bardzo muzyczna, trochę chilloutowa płyta, ale nadal z przekazem. 
"Wyszli coś zjeść" Rasmentalismu to zupełnie co innego, ale świetnie się ich słucha!
Obydwie te płyty polecam tym, którzy deklarują, że rapu nie lubią, a chcieliby spróbować. Próbki:









Sie rozpisałam się :D Ale mam nadzieję, że usprawiedliwia mnie trochę to, że długo tutaj nie pisałam ;)

Co tam u Was? 

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

7 maja 2015

-49% w Rossmanie - moje zakupy z trzeciego tygodnia promocji

Która jest bez winy, niech pierwsza rzuca! Nie udało mi się jeszcze ani razu przejść obok tej promocji obojętnie, chociaż w tym roku i tak było lepiej, bo miliony wydałam dopiero w trzecim tygodniu, w drugim nie kupiłam nic, a w pierwszym tylko dwie rzeczy :P Jesteście ciekawe co mnie urzekło z lakierów i produktów do ust? Zapraszam :)



Kupiłam odżywkę eveline, bo poprzednia mi się już skończyła. Wzięłam też dwa kolorki lakierów sally hansen, bo wcześniej ich nie testowałam! Wybrałam 420 pacific blue i 405 coral reef.


W drugiej kolejności postawiłam na lakiery rimmela, które bardzo polubiłam. Kolorki od lewej: 855 too cool to tango i dwa z nowej kolekcji Rity Ory: 408 peachella i 300 glastonberry


W końcu, po jakichś 4 latach odkąd o niej usłyszałam, zdecydowałam się na kultową szminkę airy fairy od rimella. Ale żeby nie zostawać przy nudnych nudziakach wzięłam też masełko z revlonu w pięknym, soczystym kolorze sorbet - myślę, że będzie idealny na lato ;)

I przy szminkach się wkurzyłam. Z Revlonami było ok, bo wszystkie były pozaklejane. Ale chciałam wziąć te kredki rimmela, które wszyscy tak teraz zachwalają. I nie wzięłam. Bo każda jedna była wymazana, pobrudzona i ewidentnie użyta. Ja nie wiem kiedy ludzie się nauczą, że produkt zmacany nadaje się już tylko do wyrzucenia... 

No ale nie będę marudzić, bo ze swoich zakupów jestem bardzo zadowolona!

A co Wy kupiłyście? Bo nie wierzę, że nic :P


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

2 kwietnia 2013

Paznokciowy wtorek #2 Lakiery na wiosnę :)


Ja wiem, że to to co jest za oknem, to stanowczo nie jest wiosna. Strasznie mi z tego powodu przykro.
Nie wiem jak Wy, ale ja przyjęłam taktykę polegającą na tym, że wmawiam sobie, że PRZECIEŻ jest już wiosna i jakoś idzie :D 

Z tej okazji przegląd lakierów w wiosennych kolorach:










Teraz tylko czekać, aż te kolory zaczną pasować do kolorów na świecie :)

24 lutego 2013

Nowości Essence, wziątki z Ameryki i inne takie - HAUL

Hej hej!
Dzisiaj coś, czego baaardzo dawno nie było czyli haul. Pokażę Wam szybko co kupiłam/dostałam w ostatnich dniach :)


Szminki, które zostały mi przywiezione ze Stanów, chociaż obstawiam, że Revlon i Rimmel są dostępne w Polsce. 
Kolory - Revlon 027 Violet Frenzy, Rimmel by Kate 04 i Milani 07 in the flash są dość odważne i na pewno nie na co dzień, ale myślę, że się przydadzą :) 


Szampony batiste kupione na www.mintishop.pl
Po tym jak skończył mi się suchy szampon z Balei stwierdziłam, że muszę mieć taki produkt cały czas w domu i zdecydowałam się na słynne Batiste. Szersza recenzja kiedy idziej :)


Tutaj zakupy z Jasmin - masełko Nivea, z którym już się bardzo polubiłam, kredka do ust w kolorze cute pink i dwie nowości - wodoodporny eyeliner w pisaku i matowy "błyszczyk" w kolorze 02 smooth berry. Swatche i większe omówienie później, ale pierwsze wrażenie bardzo dobre.


A tutaj ciekawostka z www.rollershop.pl - zawijak do słuchawek w kształcie donuta. 
Powiem szczerze, że jestem trochę zawiedziona, bo nie wiele kabla można na tym faktycznie zawinąć. 
No trudno, przynajmniej uroczo wygląda ^^

Miałyście którąś z tych rzeczy?
O której chcecie poczytać najpierw?


16 grudnia 2012

Revlonowe masełka - swatche!

Zapraszam na pierwszą część swatchy moich prezentów ze Stanów ^^

Na pierwszy ogień idzie Revlon Colorburst Lip Butter


Mam 4 kolory, i zabijcie mnie, ale nie mam pojęcia, które z nich są dostępne w Polsce, a które nie...


Opis z KWC:
"Balsam do ust + szminka w jednym. Nawilża i nadaje ustom połysk i kolor (w zależności od odcienia jest on mniej lub bardziej nasycony).
- zawiera w składzie masło mango, shea i kokosowe, 
- wyjatkowo delikatny żelowy skład szminki nadaje miękkość i gładkość skórze ust,
- paleta20 kolorów w odcieniach od neutralnych do nasyconych.

Cena: 35zł / 2,55g"


czyste usta, z odrobiną podkładu ^^

Creme Brulee

Sugar Frosting

Berry Smoothie

Gumdrop

Co mogę o nich póki co powiedzieć?

Po pierwsze, dzięki tym cudeńkom zaczęłam regularnie malować usta ^^
Nie wymagają super precyzyjnej aplikacji, można poprawiać je bez lusterka. 

Co do właściwości nawilżających - nie jest to pomadka pielęgnacyjna, ale nie wysuszają ust.
Na ustach wyczuwa się je jak grubą warstwę balsamu.

Niestety nie jest za dobrze z trwałością. 
Nie jestem w stanie powiedzieć jak długo się utrzymują dokładnie, ale trzeba poprawiać dość często.

Krycie widzicie na zdjęciach. 
Jedne kolory rozprowadzają się równiej, inne trochę gorzej.

Podsumowując:
Ja je bardzo polubiłam, mimo ich wad.
Jeżeli miałabym kupować kolejne kolory poleciałabym dalej w czerwienie. 

A Wy?
Miałyście okazję testować te masełka?


12 grudnia 2012

Prezent z Ameryki :)

Hej hej :)
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać prześliczne rzeczy, które bliska mi osoba przywiozła dla mnie ze Stanów :) 
Oczywiście już po złożeniu 'zamówienia' dowiedziałam się, że kilka z tych rzeczy można dostać w Polsce :P Głupia Nika, co poradzić :D


Najpierw róże:

*Physicians formula - Happy Booster - no zobaczcie jak to sie w ogóle nazywa :D Najlepszy pomysł na marketing świata. I te serduszka! 
*MAybelline Dream bouncy blush - tutaj chodzi o formułę. On naprawdę jest bouncy! :D Kolor dla mnie trochę za jasny, muszę się z nim troche bardziej pobawić, żeby nauczyć się co zrobić, żeby był widoczny.


*Revlon colorburst lip butter - one są cudowne! Świetne kolory, fajna konsystencja.
*L'oreal color riche balm - jeszcze nie przetestowałam dobrze, ale dzisiaj się dobrze nosiło :)


*Revlon, just bitten, lipstain - za ciemny dla mnie :/ Nie wiem sama czy próbować z nim walczyć, czy wymienić/odsprzedać.
*Cienie maybelline eyestudio - wczoraj testowałam - świetna jakość.


Na koniec - świetna paletka! :D




Jest w niej absolutnie wszystko ^^ 
Nie miałam jeszcze okazji testować, ale mam nadzieję, że się spisze :)


No to co Wam swatchować najpierw? :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...