Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty

15 października 2016

Bullet journal - co to jest, jak zacząć? || #Moje BuJo

bullet journal po polsku | Bullet journal jak zacząć | washi tape | taśmy dekoracyjne

Bullet Journaling nie jest nową metodą planowania, jednak wydaje mi się, że niedawno zyskała ona dużą popularność w Polsce. Czym jest Bullet Journal? Jak zacząć swoje pierwsze BuJo? Czego potrzeba? Zapraszam :)

9 sierpnia 2016

Panieński siostry, planowanie wakacji i internetowe gadżety || Tydzień z Niką #8


Przyznam Wam szczerze, że piszę ten post walcząc z zamykającymi się oczami. Wróciłam do pracy n kolejne dwa tygodnie i znów przeżywam kryzys dziecka oderwanego od wakacji :D Na szczęście już niedługo upragniony wyjazd - ale o tym za chwilę! Czytajcie dalej, bo chcę Wam trochę poopowiadać :)

22 lutego 2016

Organizery z Biedronki - Haul :)


Od dziś w Biedronkach znów można dostać kultowe już w blogosferze organizery na kosmetyki i biżuterię. Okazja jest niezła, bo każdy z nich kosztuje tylko 9,99. Raczej ciężko dostać tego typu produkty w podobnej cenie. Dlatego z samego rana przeszłam się do Biedronki po kilka organizerów - moja szafka w nowej łazience wymagała poważnej interwencji. 


Zdecydowałam się na 4 organizery. Pierwszy z nich, taki z miejscem na szminki i kilka większych rzeczy, już mam. Ale jest na tyle wygodny, że postanowiłam kupić taki kolejny. 


Drugi - na pędzle, tusze itp. - bardzo fajny i przydatny. Ten najniższy pojemnik mógłby być odrobinę wyższy, ale w takim rozmiarze nadaje się na to, żeby położyć na nim np. gąbeczkę do makijażu.


Pudełeczko z pokrywką, dedykowane na waciki itp. Myślę, że ta część z dziurką będzie też spoko na gumki do włosów :) Fajnie, że ma pokrywkę, bo schowane tam rzeczy, nie będą się kurzyć. 


Na koniec został organizer już typowo na biżuterię - i z niego jestem najmniej zadowolona... Jest za niski i naszyjniki i tak leżą. Te dziurki na kolczyki są niewygodne i mogłoby ich być trochę więcej... Sprawdzi się raczej na bransoletki i pierścionki. 


Także jeżeli szukacie sprzętu, który pomoże Wam uporządkować swoją toaletkę, to lećcie do Biedronki :) A ja wkrótce pokażę Wam jak wykorzystałam te organizery w mojej łazience :)

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

20 listopada 2015

Organizacja: Kalendarz - i co jeszcze?


Na pewno nie jestem najbardziej zorganizowaną osobą na świecie, chociaż podobno jako zodiakalna panna powinnam taka być ;) Mimo wszystko jakoś ogarniam życie - głównie dzięki codziennym pomocnikom. Czego używam?

#1. Kalendarz

Używam kalendarza szkolnego z Biedronki. Nie powiem, żeby był najwygodniejszy na świecie (jest dość gruby i ciężki) ale za to jest piękny ;) Stosuję w nim "color coding" - każda kategoria ma swój kolor. Póki co pomyliłam się tylko raz ;) Tych samych kolorów używam też w kalendarzu, który wisi u nas nad lodówką.


Dzięki takiemu systemowi kolorystycznemu jeden rzut oka wystarcza żeby ocenić czy danego dnia mam coś do zrobienia na uczelnię czy czekają mnie same przyjemności :) 

Na pierwszej stronie, pod okładką, przykleiłam kilka kolorów indeksowników i po kilka samoprzylepnych karteczek. Jeśli uznam, że potrzebuję coś zaznaczyć, albo zrobić szybką listę - mam je pod ręką. 


Poniżej możecie zobaczyć mój system kolorystyczny w wykorzystaniu. Dodaję też czasem washi tape i naklejki, żeby dorzucić jeszcze trochę koloru :)


#2. Notes

Poza kalendarzem, mam jeszcze notes w linie. Jest to "wielofunkcyjny organizer", który dostałam kiedyś na konferencji, na którą nas wysłano z uczelni. Jego wielofunkcyjność polega na tym, że w okładce ma 4 GB pendrive, a z tyłu mapę ;) Używam go do notatek, które nie mają szczególnego związku z konkretną datą. 


Robię w nim listy na wyjazdy, listy typu bucket list, ale też rozpisuję co ma się znaleźć w konkretnym poście (pomysł zaczerpnięty od One Little Smile :) ). Mam kilka zakładek - z serialami do obejrzenia, przepisami do wypróbowania, pomysłami na posty. Swego czasu prowadziłam też dziennik włosowy:


Robię w nim też codzienne/weekendowe listy rzeczy do zrobienia - jedną pokazywałam ostatnio na fanpage :) Tego typu listy robię też czasem w luźnych notesikach z kartkami leżących na biurku - bardzo mi się podoba ten dostępny w sklepie Aliny - jeszcze chwila i się na niego skuszę :D

#3. Tablica 


Tablica suchościeralna DIY, którą pokazywałam w poście już ponad rok temu :) Fajnie się sprawdza jako szybki przegląd całego miesiąca. Trzeba tylko pamiętać, żeby ją aktualizować :)

#4. Aplikacje

Ostatnia kategoria pomocników, o której chcę wspomnieć. W dzisiejszych zelektryfikowanych czasach ciężko z nich nie korzystać, prawda? Mam kilka aplikacji, które pomagają mi ogarniać rzeczy, nad którymi środki wspomniane wyżej nie panują:

Listonic - android | iOS | Strona WWW - aplikacja, która pozwala na robienie list zakupów. Jej genialną funkcją jest współdzielenie list - kilku domowników może na bieżąco dodawać nowe produkty, albo dokupywać rzeczy do domu. 

Episoder - iOS - oglądam stanowczo za dużo seriali. Ta aplikacja pozwala mi odznaczać, który odcinek już obejrzałam, a w przypadku seriali, które są nadal emitowane - kiedy będzie następny.

Period Tracker - android | iOS - typowo kobieca aplikacja. Wstukujemy, kiedy zaczyna nam się i kończy okres, po kilku cyklach aplikacja pokazuje nam, kiedy wypadnie nam następna miesiączka. Można też dodawać różne objawy/symptomy/dolegliwości, które nam dokuczają. Takich aplikacji jest teraz mnóstwo - myślę, że każdej kobiecie się przyda :)

To chyba tyle. Dzięki tym rzeczom wiem jeszcze gdzie jest moja głowa. Daleko mi do perfekcyjnego zorganizowania i zawsze płaczę z zazdrości oglądając filmiki Elle Fowler z jej pięknie udekorowanym, idealnie zorganizowanym planerem, ale dążę do poziomu zadowalającego :)

A jakie są Wasze sposoby na to jak się zorganizować? Może jest jakaś aplikacja, której jeszcze nie znam? Piszcie!



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

5 listopada 2015

5 kroków do "odspamowania" sobie życia

Żyjemy w takich śmiesznych czasach, w których dostęp do informacji stał się przekleństwem. Z jednej strony super, że mamy tak łatwy dostęp do praktycznie całej wiedzy ludzkości, ale z drugiej strony - zalewa nas taka fala zbędnych informacji, że czasami ciężko się w tym odnaleźć. 

Co możemy zrobić? Przede wszystkim pozbyć się ze swojego życia śmieci - spamu, który zalewa nas codziennie.

genejacobi.tumblr.com


1. Wypisz się ze zbędnych newsletterów.

Na pewno kiedyś zapisaliście się do newslettera jakiegoś sklepu tylko po to, żeby dostać zniżkę. Potem takich newsletterów zbierze się sto pięćdziesiąt, a maile z nich się wyrzuca. Następnym razem, zanim klikniecie ikonkę kosza, wejdźcie w tego maila i kliknijcie "odsubskrybuj".

2. Wyłącz powiadomienia mailowe

To samo co z newsletterami - na pewno wywalasz je do śmieci. Po co Ci powiadomienie o nowym wydarzeniu na fejsbuku, skoro co chwilę na niego wchodzisz? Po co Ci przegląd najciekawszych postów miesiąca na Pintereście, skoro go cały czas śledzisz? Zostaw tylko te maile, które naprawdę czytasz.

3. Zastosuj "inbox zero"

Maile przeczytane, nieważne i te, na które już odpowiedziałeś - wywalaj. Nie zostawiaj też miliona maili do odpowiedzenia później. Kładź się spać z pustą skrzynką.

4. Wyłącz zbędne powiadomienia w telefonie

Naładowały Ci się życia w Candy Crashu? W H&M jest nowa promocja? Twój Pou wymaga nakarmienia? Wyłącz to. Zostaw tylko te powiadomienia, których naprawdę potrzebujesz. 

5. "Odlub" strony, które przestały Cię interesować

Strony na Facebooku często zmieniają treści, albo od początku mają je bzdurne. Ileś fanpage'y na pewno polubiliście tylko po to, żeby wziąć udział w jakimś konkursie. Później na tablicy robi się jakaś informacyjna sieczka, a to co ważne, ginie między tabunami śmiesznych kotów. Zwłaszcza przy coraz dziwniejszych politykach Facebooka co do priorytetu postów. Ja sukcesywnie wywalam zbyt spamujące i nieistotne dla mnie strony z mojego feeda. Inna sprawa - przy fanpage'ach, które naprawdę chcecie czytać, warto odklinkąć opcję "obserwuj", inaczej połowa postów się Wam nie wyświetli. 

Myślę, że warto wykonać chociaż część z tych czynności i uwolnić się od nadmiaru zbędnych informacji. Koniecznie dajcie znać czy macie jakieś swoje patenty tego typu :) 


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

22 września 2014

Mój własny lakierownik

Kiedy kolekcja lakierowa zaczyna przekraczać 10 sztuk, pojawia się problem: czy ja już nie mam takiego koloru...? Jak go rozwiązać? Na przykład za pomocą zeszytu z "wzornikiem", który ja nazwałam pieszczotliwie   l a k i e r o w n i k i e m.


Zaczęło się od notesika na adresy, który był w moim moleskinie, a był totalnie nieużywany. Postanowiłam wykorzystać go do tego, nad czym myślałam od dawna i umieścić w nim swatche moich lakierów :) Efekt jest chyba całkiem ok ;)


Podzieliłam je względnie kolorystycznie, a każdą grupę kolorystyczną oznaczyłam na zakładkach z literkami :)


Nie mam zbyt ładnego pisma, wiem o tym :D
Na papierze widać też tekturę lakieru, np. piaskowego.


Najlepsze jest to, że ten adresownik idealnie mieści się w mój kalendarz - takie w końcu było jego przeznaczenie - i łatwo mogę go zabrać wszędzie ze sobą :)

Póki co jestem zadowolona z tego patentu.

Jakie są Wasze sposoby na opanowanie rosnącej kolekcji lakierów? :)

14 września 2014

DIY: Tablica organizacyjno-motywacyjna!

Od jakiegoś czasu myślałam o tym, żeby sprawić sobie tablicę suchościeralną. Chciałam mieć miejsce do zapisywania bieżących spraw i bazgrania bez sensu, tak od czasu do czasu :) Żadna z tych ogólnodostępnych nie spełniała moich wygórowanych oczekiwań. Jakże byłam szczęśliwa, gdy na kanale LaurDIY zobaczyłam tutorial, jak zrobić o wiele fajniejszą tablicę samemu w domu. 


Podstawą jest ramka na zdjęcie. Ty decydujesz o jej rozmiarze, kolorze itp. Ja kupiłam taką z szybą, a nie plexi, bo nie byłam pewna jak mazaki będą się zachowywać na plastiku. Moja ramka 50x50 kosztowała w Ikei 19,99. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Twoja tablica miała wymiar A4, albo 100x80 ;) Pełna dowolność - tylko znajdź ramkę ;)

Reszta to kwestia kolorowych papierów, naklejek, tasiemek, pocztówek, zdjęć, wycinków z gazet - co masz pod ręką i co podpowiada Ci wyobraźnia.


Moja tablica miała mieć miejsce na kalendarz, listę rzeczy do zrobienia i dowolne notatki.


Lista ToDo to zestawione ze sobą dwie pocztówki z Ikei. Co najlepsze: Pod szkłem nie mam żadnych napisów. Jak mi się zapisywanie rzeczy do zrobienia znudzi, to mogę tam namalować kwiatka. A po chwili go zetrzeć i zapisać wishlistę. Albo narysować bałwanka.


Drugie miejsce na notatki zrobiłam u szczytu tablicy. To trzy pocztówki zestawione razem. Chwilowo jest tam durny napis, ale może zrobię z tego w październiku plan zajęć ;) Mi nie przeszkadzają kolorowe obrazki pod spodem, ale oczywiście można tam wsadzić cokolwiek, np papier w kratkę.


Kalendarz rozrysowałam na kartce A4. 5x7 okienek, które co miesiąc można dowolnie uzupełnić. Tę część też można np. wydrukować z internetu czy wyciąć ze starego kalendarza.

A najlepsze jest to, że jeżeli takie ustawienie się nie sprawdzi, albo mi się znudzi, to mogę to wszystko poodczepiać i wymienić. Albo na bistolu przygotować kilka set-upów na różne pory roku. Mi te motylki akurat konweniują z wystrojem pokoju, ale można np jesienią wsadzić tam suche liście, a zimą powycinane śnieżynki.

Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia! Muszę jeszcze tylko dokupić mazaków, żeby nie było tak czarno ;)

A oryginalne wideo LaurDIY możecie obejrzeć tu: ona zrobiła to jeszcze ładniej :)





Co sądzicie o takim pomyśle? Ja jestem chwilowo bardzo zadowolona :)

19 sierpnia 2012

Haul: Kalendarz Hello Geeks z lots-of-dots

Uwielbiam kupować kalendarze. Jakby to miało sens, kupowałabym co miesiąc nowy. Z racji, że mam jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku ograniczam się do jednego rocznie :D

Najczęściej kupuje kalendarze szkolne, dlatego ich zakup przypada na sierpień-wrzesień.
W tym roku skusiłam się na mega cukierkowy dziennik z www.lots-of-dots.pl














Kalendarz nie jest typowy, bo może być rozplanowany na dowolne 13 miesięcy. Sami wpisujemy nazwy miesięcy i cyferki dni. Czy to wygodne? 
Zobaczymy.
Myślę, że jeżeli ktoś rzadko używa kalendarza, to moze być dla niego dobre, bo będzie mógł opuszczać te tygodnie, w które nic nie planuje ^^

Mamy karty do każdego miesiąca i tygodnia, plan roku, kalendarz na dwa lata i wolne strony do zapisków. Całość jest opatrzona mega cukierkowymi obrazkami :D

Więcej o kalendarzach z oferty sklepu możecie dowiedzieć się TU.

Mój kosztował około 50 zł z przesyłką i musze tu bardzo pochwalić sklep: zakupu dokonałam w środę późnym wieczorem, towar został wysłane w czwartek po południu, był u mnie w piątek^^ Pocztą Polską! Fakt, że miał blisko z Łodzi, ale tak czy siak jestem pod wrażeniem, zwykle muszę czekać dłużej, nawet na priorytet i spodziewałam się dostać przesyłkę dopiero w poniedziałek lub wtorek. 

Polecam przejrzeć ofertę sklepu, mają dużo przeuroczych rzeczy, szkoda, że w dość wysokich cenach. 

A co do kalendarza, polecam filmik Elle z AllThatGlitters - bardzo fajny sposób na organizację:


A Wy jakie kalendarze lubicie? A może nie używacie ich w ogóle?
Czy któraś z Was przestawiła się na używanie tylko kalendarza w komórce?


11 lipca 2012

Co zabrać na wakacje? Podsumowanie :)

Przyszedł czas na zebranie naszych wszystkich pomysłów do kupy :) Powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona z tego, co udało nam się wymyślić i nie wiem jak Wam, ale mi ta lista na pewno pomoże w pakowaniu się na kolejne wyjazdy :)




Kosmetyki:



  • Cały zestaw kremów z filtrem o różnym faktorze - najlepiej 50, 20 i 10 - to może wydawać się oczywiste jeżeli jedziemy nad morze czy do tropików, ale pamiętajcie o przynajmniej jednym kremie nawet jak jedziecie w góry. Spalić twarz można i na nartach!
  • Nawilżający balsam po opalaniu - nie musi być specjalny, byleby dobrze nawilżał. Fajne są te z masłem kakaowym, bo dodatkowo przedłużają trwałość opalenizny. Dobrze mieć coś takiego, żeby ukoić podrażnioną słońcem skórę.
  • Krem do stóp - nie wiem jak jest u Was, ale ja zawszę płaczę z powodu suchych stóp na nadmorskich wyjazdach!
  • Coś do zabezpieczenia włosów - może to być po prostu olej kokosowy, masło shea albo odżywka w sprayu naładowana silikonami. Ważne, żeby nałożyć coś na włosy przed wyjściem na słońce i do słonej wody. 
  • Żel antybakteryjny do rąk - przyda się jak trzeba będzie coś zjeść w biegu, a nie będzie czym myć rąk. Nieprofesjonalna pisze, że używa go nawet na rany.
  • Zmywacz do paznokci - i to dużo. Bo jak kilka dziewczyn się zbierze i zacznie malować paznokcie, to zmywacz kończy się pierwszy ^^
  • Wasze kolorówkowe minimum - to oczywiście zależy od osoby i od charakteru wyjazdu - ja zawsze zabieram tusz do rzęs i użyje go tak ze dwa razy na jakąś imprezę ^^ Jeżeli używacie pudru na takich wyjazdach, rozważcie zakup takiego z wysokim filtrem UV!
  • Mydło do rąk - którego w hotelach często brakuje...
  • Spray na komary - tych latających wampirów nie brakuje nigdzie...
  • Woda termalna/Mgiełka do ciała i twarzy - w krytycznej sytuacji sprawdzi sie i własna mieszanka wlana do pojemniczka z atomizerem albo psiukacza do kwiatków :D Woda termalna pod ciśnieniem ma jednak ten plus, że zawsze będzie w miarę chłodna. Taki spray jest niezastąpiony na plaży, jeżeli nie chcemy co chwilę latać do wody, żeby się schłodzić.




Akcesoria kosmetyczne:


  • Pumeks/tarka do stóp - z takiego samego powodu jak krem. Już kilka razy żałowałam, że nie mam czegoś takiego, a peeling z piasku i słonej wody w postaci spaceru brzegiem morza pomagał na bardzo krótko ^^
  • Pęseta - maleństwo przydatne do wielu czynności - weźcie i najlepiej trzymajcie w miarę pod ręką - nigdy nie wiadomo, kiedy będzie trzeba komuś wyciągnąć kawałek szkła lub drzazgę ze stopy...
  • Gumki do włosów i spinki w dużej ilości - przecież to cholerstwo się namiętnie gubi! Nie zliczę wyjazdów, gdzie gumka zginęła w wodnych czeluściach a ja zostawałam bez akcesorium do spięcia włosów.
  • Pilniczek i obcinacz do paznokci - kolejna rzecz o której się zapomina a potem przeklina samego siebie. Nigdy nie zapomnę, jak potrzebowaliśmy obcinacza w Tunezji, a znaleźliśmy tylko nożyczki do paznokci dla niemowląt :]
  • Lusterko - nigdy nie wiadomo jakie lustro będzie w łazience w hotelu. Może być na tyle niewygodne, że precyzyjniejsze rzeczy łatwiej będzie zrobić w podręcznym lusterku. Ja akurat nie mam obsesji na punkcie swojego wyglądu w trasie czy na plaży, ale tam małe lusterko też się może przydać ;)




Apteczka:



  • Zestaw plasterków - tak, żeby były i na odciski, i na zadrapania i na trochę większe rany. Naprawdę, to zawsze warto mieć przy sobie :)
  • Woda utleniona - lepiej nie naklejać plastra na zapiaszczoną ranę. Dobra może być taka w spraju, ale nie kupujcie tej w żelu, bo to się mija z celem - jak coś przepłukać żelem?
  • Podstawowe leki - tutaj też każdy ma inny zestaw ulubionych, ale polecam wziąć coś przeciwbólowego, węgiel i coś na biegunkę. Jeżeli ktoś będzie chory lepiej nie latać po całym mieście w poszukiwaniu aptekarza mówiącego po angielsku tylko od razu mieć coś pod ręką.
  • Bandaż elastyczny - kolejna historia z życia wzięta: będąc w Barcelonie pogruchotałam sobie stopę. Najpierw mama przewiązała mi ją prowizorycznie chustą i było ok, ale nie ma co, potrzebowałam bandaża. Jak udało mi się w końcu doczłapać do jakiejś apteki, okazało się, że mają akurat sjestę. Bandaż w końcu dostałam od trenera drużyny piłkarskiej, która mieszkała z nami w hotelu, ale morał jest taki, że lepiej mieć ze sobą kawałek własnego. 
  • Panthenol - niezastąpiony na poparzenia słoneczne. Dziewczyny polecają też żel aloesowy, ale ja nie testowałam, więc się nie wypowiadam ^^




Ciuchy i akcesoria:

  • Pasek do spodni - jeżeli bierzecie takie, które mogą spadać, albo planujecie schudnąć na wyjeździe ^^
  • Dodatkowa para japonek - Paula pisze, że jej się rozpadły. Niby ostatniego dnia wyjazdu, ale zawsze. Druga para przyda się też pod prysznic.
  • Drugi kostium kąpielowy - tym razem mi się rozpadł. Też tuż przed końcem wyjazdu, ale pękło mi plastikowe zapięcie od stanika. Na szczęście miałam drugi. Zwykle biorę dwa kostiumy - jeden nowy, drugi z zeszłego sezonu. Tego starszego używam do kąpieli w morzu, a nowszego na basenie i do opalania. Słona woda bardzo niszczy kostiumy.
  • Dodatkowe okulary przeciwsłoneczne - one się łamią. Gubią. Wypadają śrubki. Lepiej mieć ze sobą drugie, niż potem latać po całym kurorcie w poszukiwaniu idealnej pary.
  • Kapelusz/Chusta/Czapka - koniecznie trzeba mieć coś od słońca! Chustka ma tę przewagę, że można ją zmoczyć i w ten sposób chłodzić sobie głowę :)
  • Mała torebka/Nerka/Saszetka - przyda się coś mniejszego, kiedy potrzebujemy zabrać tylko portfel i telefon - na imprezę czy wycieczkę. Fajnym patentem na podróż jest też włożyć właśnie telefon i portfel do małej torebki/kosmetyczki i to wrzucić do bagażu podręcznego - na postoju wystarczy zabrać ze sobą tylko tę małą torebkę.
  • Kurtka przeciwdeszczowa - zwykły ortalion nie zajmuje dużo miejsca w walizce, a nie będziemy płakać, jak trzeba będzie pójść na obiad w deszczu :)


Rozrywka i elektornika:

  • Kolorowe gazety - Nieprofesjonalna jest zdania, że kolorowe gazety na plaży sprawdzają się lepiej niż książki, bo nic się nie stanie jak się zmoczą lub porwą. Mudi za to prztoczyła historię z pociągu, gdzie do czytania książki nie mogła się zebrać, a kolorowe gazety czytali wszyscy. Ja się zgadzam z obiema dziewczynami. Oprócz zwykłych babskich gazet warto wziąć też Focus czy National Geographic - może przy okazji dowiemy się czegoś nowego? :)
  • Kilka książek - jeśli lubicie czytać, a ja na plaży to lubię robić najbardziej, weźcie jak najwięcej książek, żeby po dwóch dniach nie umierać z nudów, bo wszystko co było do czytania się skończyło :)
  • Karty/Gry planszowe - na wieczory, na deszczowe dni, może nawet na plażę? Niezastąpione. 
  • Czytnik ebooków - jeśli macie taką zabawkę, problem kończących się książek zostaje rozwiązany :)
  • Mp3 naładowane piosenkami, których chce się słuchać - idealne na podróż i na leniuchowanie. Jeśli macie odtwarzacz Mp4 to fajnie jest wrzucić sobie kilka pełnometrażowych filmów, żeby umilić sobie podróż.
  • Głośniki - ja uwielbiam puścić sobie muzykę w tych momentach, kiedy siedzę w pokoju. Czasami mogą się przydać na jakąś mini imprezę ^^
  • Krzyżówki/Sudoku - dla tych, którzy lubią zabijać czas zajmując czymś umysł. Fajny jest też omnibus wakacyjny wydawany co roku przez focusa, aczkolwiek ostatnio mieliśmy problem z rozwiązaniem większości łamigłówek :D
  • Laptop - Paryska88 pisze, że gdyby nie miała ograniczonego bagażu to by go zabrała. Ja myślę, że to zależy od tego gdzie i z kim jedziemy - na Mazurach laptop przydał nam się do oglądania filmów wieczorem. Tym razem na pewno go nie zabiorę, bo raczej nie będzie potrzebny, a to dodatkowy sprzęt do pilnowania w pokoju.
  • Dodatkowe baterie do aparatu - jeśli jest na paluszki, weźcie kilka kompletów. Jeśli na akumulatorek, rozważcie dokupienie drugiego. Po co tracić cenne chwile, które można by zachować, tylko dlatego, że bateria się ładuje?
  • Frisbee/Badminton/Piłka do siatki - do aktywnego wypoczynku na plaży :)



Inne, aczkolwiek potrzebne:
  • Latarka - Ev pisze, że ZAWSZE się przydaje. A to żeby dość w nocy to hotelu, albo żeby znaleźć w nocy włącznik światła ^^ Ja polecam taką z decathlonu, która działa na dynamo - nie ma problemu z bateriami.
  • Agrafka, igła i nici - to poleca kilka z Was. Moja obserwacja jest taka - jak zabierzecie, to się przyda.
  • Zapasowe guziki - Może nie popadajmy w paranoję i nie szukajmy po domu zapasowych guzików do wszystkich ciuchów, które zabieramy, ale jeden czy dwa w uniwersalnym rozmiarze mogą się przydać :)
  • Mini Czajnik - znowu, należy się zastanowić gdzie jedziemy i jakie mamy wyżywienie. Warto się zaopatrzyć w taki turystyczny czajnik na pół litra wody. Niektóre są tak skonstruowane, że można w nich odgrzać nawet zupę :D
  • Torba izotermiczna/lodówka turystyczna - dzięki niej prowiant na drogę przetrwa dłużej, a picie i jedzenie na plaży nie przyjmie temperatury zupy.
  • Poduszka-zagłówek i kocyk - na długą podróż :)



Za pomoc w przygotowaniu posta dziękuję: Eve, Ani, kubekczekolady, Ev, Nieprofesjonalnej, holiholiday, life--blondes, Oli, Moncci, Mudi, Megalasce, Ladies Tea Party, Paryska88, Martek, MARTA i Pauli :)


Jeśli macie jeszcze więcej pomysłów, zostawiajcie je w komentarzach! :)

Na koniec fajny patent na wakacyjną skrytkę ;)

znalezione na pinterest :)



I przydatny link z listą do odhaczania, również znaleziony na pinterest - TUUUUU!









15 czerwca 2012

Jak mieszkają moje kosmetyki i trochę gadugadania :)

Lubię takie dni jak ten!
Nie mam żadnych zobowiązań, cały dzień siedzę sama w domu i mogę nadrobić różne rzeczy. Póki co zrobiłam mega porządki w pokoju, wymiotłam wszystkie kurze, zmieniłam pościel i obróciłam materac (pamiętajcie, żeby robić to przynajmniej raz na rok, a nawet raz na pół roku!). Korzystając z tego, że kotki grzecznie spały wywietrzyłam porządnie pokój (jak kotki nie śpią nie można otworzyć okna na oścież bo dezerterują na dach i nawiedzają łazienki sąsiadów). Zaraz zrobię sobie jakiś przyjemny obiadek a potem zabiorę się za poprawienie CV i wysłanie go w kilka miejsc, a nuż uda mi się załapać na jakąś wakacyjną fuchę.

A NightSkating wczoraj był cudowny. Zrobiliśmy ponad 22 km w około 2 godziny. Wspaniale jeździło się po ulicach Warszawy, chociaż czasami było trochę ciasno. Na następny taki event też na pewno się wybiorę. Moje pośladki będą wdzięczne :D

Dzisiaj post, o który w kolejce poprosiła Paulina :)
Zapraszam do oglądania mojej skromnej kolekcji kolorówki i jej organizacji:


Wszystkie kosmetyki trzymam w łazience, bo tam właśnie ich używam :D
Chciałabym się kiedyś dorobić fajnej toaletki, no ale jeszcze nie teraz, nie w tym mieszkaniu.
Pudełka i koszyczki były kupione w Ikei, szklanka jest za punkty z Kubusia - wywalczone 100 lat temu :D


Pierwsze pudełko:
żelowe eyelinery z essence, błyszczyki, szminki, cień w kremie, róż, baza pod cienie, dwa broznery - matowy i z brokatem, pokruszony cień z sensique. 


Drugie pudełko:
Kredki do oczu i eyelinery w płynie. 


Glambox - chyba nie zmienił swojej zawartości odkąd ostatni raz Wam go pokazywałam ;)


Pędzle:
Ecotools mieszkają w swoich kosmetyczkach, reszta w szklance


Duży koszyk:
Oleje, dezodorant, krem z filtrem, maść babydream, odżywka joanna z ab, szampon lush chyba też tam siedzi.


Mały koszyczek:
Gliceryna i jedwab CHI




Kącik na lustrze: 
podkład, krem tonujący, krem na dzień, krem na piegi, w szklance maskara, pęseta i pierdoły mojej mamy


Koszyk z rzeczami do paznokci

No i to tyle. Reszta kosmetyków typu szampony, odżywki i żele do kąpieli są porozstawiane nad wanną :)

W pokoju trzymam tylko perfumy i kilka rzeczy przy łóżku, ale o tym kiedy indziej ;)

A jak Wam mija piątkowe popołudnie?
I czy w ogóle macie ochotę czytać moje prywatne wstępy czy wolicie jak od razu przechodzę do konkretów?

Buziaki!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...