Pokazywanie postów oznaczonych etykietą original source. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą original source. Pokaż wszystkie posty

23 lipca 2013

Malinowy cukierek pod prysznicem

Żeli Original Source nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. A jeżeli trzeba, to dokładniejszą recenzję pisałam TU. Dzisiaj nie chcę się rozwodzic na temat jego właściwości (ot, dobry żel pod prysznic w dobrej cenie) ale zapachu. 


Wersja malonowo-waniliowa pachnie dokładnie jak cukierki alpenliebie. Dokładnie tak samo. Apetyt rośnie od samego zapachu, aż dziwne, że coś co tak pięknie pachnie jest niejadalne :D

Dla niektórych ten zapach może być za słodki na lato, nie należy do typu orzeźwiającego, ale dla mnie jest cudowny!


Dla ciekawskich skład i opis producenta:




Jeżeli w żelach pod prysznic szukacie nie tylko dobrego, delikatnego oczyszczenia, ale także pięknego zapachu to koniecznie sprawdźcie półkę original source, ze szczególnym uwzględnieniem wersji malinowo-waniliowej :)

A jaki jest Wasz ulubiony zapach żelu pod prysznic?

16 lutego 2012

Żele pod prysznic: Original Source i Alterra - recenzja porównawcza

Hej kochane! Bardzo przepraszam, że Was tak zaniedbuję :( Jakoś ostatnio nie mam weny, w ogóle czas spędzam ostatnio najchętniej pod kołdrą przytulona do mojego chłopaka. Czekam na wiosnę, piękne słońce i sukienki.
Projekt luty idzie jako tako. Fakt, że nie pilnuję 100% diety, ale reszty trzymałam się idealnie, a zmian nie widać. Od dzisiaj odpuszczam 30 ds, spróbuję kręcić więcej hula. Mieszankę oczyszczającą zamieniam na wodę z cytryną i sokiem aloesowym  - po wypiciu mieszanki nie można pić ani jeść przez pół godziny. Nie jest to przyjemne, gdy budzę się z saharą w ustach a wypić mogę tylko łyżkę oliwy z cytryną... Oleju lnianego wypiłam już butelkę, przyzwyczaiłam się do smaku, ale nie widzę efektów, które mogłabym przypisać tylko jemu.

Mam też do Was takie pytanie: jaki sposób na mega nawilżenie skóry możecie mi polecić? Najchętniej bezparabenowy :P Przez twardą wodę i mrozy mam na skórze niesamowitą bolącą skorupę. Olej kokosowy nie pomaga... Macie jakieś pomysły?

A teraz przechodzę do właściwej recenzji :D
Chciałabym dla Was porównać dwa naturalne, wegańskie żele pod prysznic dostępne w drogeriach Rossman:



*Alterra, Żel pod prysznic borówka i wanilia KWC
Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin, Coco - Glucoside, Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Laurolyl Lactylate, Sodium Citrate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Parfum, Citric Acid, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract.


*Original Source, Żel pod prysznic z czekoladą i miętą KWC
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Parfum, Cocamide DEA, PEG/PPG 120/10 Thrimetylopropane Trioleate, Laureth-2, Mentha Pipenita Leaf Extract, Theobroma Cacao Seed Extract, Lactic Acid, Glicerin, Sodium Benzoate, Styrene/Acrylates Copolymer, Ethylhexyl Methaxycinnamate, Diethylamino Hydroxybebenzoyl Hexyl Benzoate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, CI61570, CI19140, CI16255, CI16035


Obaj producenci chwalą się tym, że ich kosmetyki są naturalne i wegańskie (nie testowane na zwierzętach ani nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego). W żadnym z nich nie znajdziemy parabenów. Pod tym względem oba mają u mnie plusa.
Dalej - wyraźnie widać, że skład żelu original source jest dużo dłuższy. Osobiście nie lubię, jak kombinuje się tam, gdzie nie trzeba, wolę kosmetyki o prostych, czytelnych składach. Tu wygrywa alterra gdzie praktycznie każdy składnik mogę od razu rozpoznać, chociaż pobieżnie.
Ostatnia rzecz - przesuszacze. Żel original source zawiera SLeS a żel alterry alkohol (alkohol stosuje się w kosmetykach naturalnych jako konserwant. W kosmetykach lavery czy dr.haushka najczęściej są one niewyczuwalne, jednak alterra potrafi z nimi przesadzić). Czytałam recenzję żelu alterry, w którym dziewczyna narzekała na wysuszenie. Ja niestety nie jestem w stanie tego stwierdzić, bo moja skóra i tak jest cały czas sucha przez twardą wodę i i tak codziennie ją balsamuje/olejuję. Jednak wydaję mi się, że żel original source wysusza mnie trochę bardziej. 


Konsystencja:
Żel OS ma typową lejącą kremową konsystencję, którą porównałabym do konsystencji żelu ziaja masło kakaowe. Pieni się doskonale - czym się dziwić? Sulafate wysoko w składzie. Ładnie się spłukuje.
Żel Alterry natomiast ma dziwną konsystencję, z którą wcześniej się nie spotkałam. Jest bardziej żelowa, ale nie jak galaretka, tylko jak taki... glut? Ciężko mi to wytłumaczyć :P Prawie w ogóle się nie pieni, nawet przy użyciu myjki. Można powiedzieć, że się "maże", przykleja do skóry, i trzeba potrzeć ręką, żeby go spłukać.  W tym punkcie wygrywa OS, chociaż nie skreślam Alterry, bo wiem, że ta konsystencja jest skutkiem ubocznym braku mocniejszych detergentów.

Zapach:
Oba żele są cudowne! Jeżeli miałabym porównać je do jedzenia, to alterra pachnie dokładnie jak jagodowy Danio, a original source jak czekoladki after eight. Zapach pierwszego utrzymuje się na skórze dość długo i jest bardzo słodki, natomiast os nie bardzo się utrzymuje, ale dzięki mięcie jest odświeżający i energetyzujący. Oba na duży plus. 

Cena:
Original Source - 10 zł/250 ml
Alterra - 7,5 zł/ 200 ml

Dostępność: 
Obie firmy są dostępne w drogeriach Rossmann. Żel alterra jest oznaczony napisem "edycja limitowana", ale widzę go w sklepach od wakacji i nie zanosi się, żeby go wycofywali.

Męskim okiem:
Na koniec kilka słów od mojego mężczyzny: 
"Czekoladowy fajny, ale bardziej pachnie miętą, a jagodowy spoko, ale się gorzej ciapcia" :D

Próbowałyście któregoś z tych żeli? A może inne zapachy tych firm?
Mam nadzieję, że nie obraziłyście się na mnie za tę nieobecność :*

A teraz przyznać się, ile pączków dzisiaj poszło? (u mnie jeden i kawałek ciasta :P)





23 stycznia 2012

Dzisiejsze zakupy w Rossmanie :)

Nareszcie udało mi się wyrwać mamę na zakupy w celu uzupełnienia kończących się kosmetyków. Oto co dziś wpadło w moje ręce:


Żel uniwersalny BD - to już moja druga butla. Jestem z niego zadowolona - ładnie myje włosy, zmywa oleje, nie podrażnia. Póki co nie mam ochoty na szukanie innego myjadła :)


Odżywka garnier z awokado i masłem karite: również druga butelka - to moja odżywka numer jeden, o czym zresztą wspominałam w poprzedniej notce :) Świetnie wygładza włosy, a na tym mi bardzo zależy - od nawilżenia i odżywiania mam oleje/maski nakładane przed myciem. Odżywki po myciu mają mi pomóc uporządkować włosy.


Żel pod prysznic Original Source - czekolada i mięta. Wreszcie dopadłam te słynne żele :) Wybór zapachów jest duuuży, ale trzeba wąchać przed zakupem, bo niektóre pachną bardzo sztucznie. Ten zapach idealnie oddaję czekoladę miętową, którą uwielbiam :) Produkt jest wegański, nie zawiera parabenów. Ma SLS, ale w żelach pod prysznic mi to aż tak nie przeszkadza - i tak muszę się balsamować po każdym myciu.


Mokre chusteczki dla dzieci, Babydream - Nivea'owskie już mi się kończ. Tych jeszcze nie używałam, ale wychodzą taniej i na szczęście mieszczą się do mojego pudełka po tych z Nivea. :) 


Zmywacz do paznokci Isana - Ma w składzie aceton, ale pamiętam, że miał pochlebne recenzje. Oby się sprawdził, bo wzięłam większą butlę! 


I na końcu to, na co czekałam od dawna :) Olejek do masażu alterra - migdał i papaya. Te olejki są teraz w promocji - u mnie wszystkie były po 11,99, wiem, że u niektóych jest po 9.99 oprócz tego z brzozą. Nie wiem z czego to wynika... Olejek ma fajny skład - wiele naturalnych olei i ekstraktów. Mam zamiar używać go do OCM, na włosy i może jako balsam do ciała, jak uda mi się wreszcie wykończyć sztuczne masła. 
Nie wiem czy już się wam chwaliłam, ale chcę przerzucić moją pielęgnację na jak najbardziej naturalną :) 

Kupiłam też suszone mango i jakiś taki owocowy napój tej samej firmy. I tutaj nauczka: nawet jeżeli na czymś jest napisane wołami "naturalne" trzeba sprawdzić skład. Kto pakuje aspartam do naturalnego soku???

Co do postanowień noworocznych, na razie trzymam się tylko codziennego balsamowania :P Dzisiaj ruszyłam od nowa z dietą, jedynym grzeszkiem była kolacja w chińczyku koło rossmana :P Ale jeszcze tylko tydzień i zabieram się za akcję luty, której poświęcę osobnego posta.  Jutro mam egzamin z podstaw ekonomii, w czwartek z teorii gospodarki przestrzennej i w następny wtorek z historii urbanistyki - tego boję się najbardziej, bo muszę się nauczyć bardzo obszernego materiału na pamięć... No ale potem przerwa aż do 13.02 :) Już nie mogę się doczekać!!

Znacie te produkty? Jakieś wskazówki, opinie? Czekam na Wasze komentarze! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...