Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alterra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alterra. Pokaż wszystkie posty

18 czerwca 2014

Subiektywny przegląd kremów do rąk

Nie ma nic gorszego niż uczucie suchej skóry. No dobra, ok, może kilka rzeczy jest, ale wiecie o co chodzi, prawda?
Specyfika mojej pracy (przewalanie ciuchów w tę i z powrotem) sprawia, że moje dłonie są wiecznie suche. Wiecznie. Za równo w domu jak i w pracy przetestowałam już multum kremów do rąk. Dzisiaj chcę Wam pokazać piątkę, którą lubię najbardziej :)
Nie będę się zagłębiać szczegółowo w składy i opisy producenta. To będą tylko moje szybkie przemyślenia.


1. L'occitane z 20% masła shea - To jest bardzo gęsty, treściwy krem. Raczej na noc niż do codziennego używania. Jest drogi, ale turbo wydajny! Miałam największą tubkę i zużywałam ją jakieś sto lat :D Moim zdaniem działa bardzo dobrze.

2. DaBa - biedronkowy krem z orzechami ziemnymi - PACHNIE JAK WAFELKI. Serio. Mam ochotę na wafelka za każdym razem, jak go używam :D A tak poza tym? Krem jest treściwy i dobrze się spisuje :)

3. Alterra krem granat&aloes - pachnie tak samo jak odżywki do włosów z tej serii. Jest delikatny, dobry do codziennego używania, do torebki.

4, Balea malinowa - pachnie przepięknie, jak malinowa mamba <3 Ma wygodne opakowanie z pompką, ale to nie pozwala na noszenie go w torebce. Dobrze go postawić na biurku lub przy umywalce. Jest lekki, szybko się wchłania.

5. Eveline aksamitne dłonie - na ten trafiłam przypadkiem w pracy. Pachnie jak pomarańczowe galaretki w czekoladzie :D Tak, mam słabość do kremów o spożywczych zapachach :P Jeśli chodzi o jego działanie, to jest bardzo podobny do tego z Balei. Lekka konsystencja, szybkie wchłanianie, wygodny w częstym użyciu. 


Jeśli miałabym czegoś NIE polecać, to kremów Ziaji. One w najlepszym wypadku ładnie pachną, ale robią niewiele...


A jakie są Wasze ulubione kremy do rąk? Chętnie przetestuję kolejne :D


3 maja 2013

Najlepsze w kwietniu...

Pora na ulubieńców :)

Ale najpierw szybki update :)
Kostka już prawie dobrze, jak tylko wyjdzie jakieś słońce lecę na rolki ^^ Majówkę spędzam w domu, przez ostatnie kilka dni cały czas siedzieli u mnie znajomi i było bardzo fajnie, szkoda tylko, że pogoda tak strasznie nawaliła :/ Dzisiaj odpoczywam i nadrabiam zaległości w obowiązkach :) Trzeba też posprzątać zanim mama wróci :P

Przechodząc do tematu posta...

Kosmetyki:


Dwa kosmetyki do włosów, które pachną OBŁĘDNIE. Szampon papaya i bambus z alterry pachnie jak pomarańczowy pluszzzzz, a odżywka garnier fructis do włosów suchych i puszących się pachnie jak jakaś guma do żucia o smaku tropikalnym ^^ Zestaw jest niesamowity pod względem zapachu, a działanie też ma zadowalające. Polecam wypróbowanie!

Niekosmetycznie:


Świece z Ikei w świetnych owocowych zapachach! Uwieeeelbiam je absolutnie. Pachną pięknie, są tanie (czym jest 10 zł za dużą świeczkę przy 80 które trzeba zapłacić w BBW..?), ładnie wyglądają, a puste świeczniki można wykorzystać jako szklanki ^^

Książka:

Trylogia Veronici Roth to kolejna antyutopia w stylu Igrzysk Śmierci czy Delirium. Główna bohaterka żyje w mieście, w którym społeczeństwo podzielone jest na frakcje - Altruistów, Erudytów, Serdecznych, Prawych i Nieustraszonych. Każda frakcja zajmuje swoje miejsce w społeczeństwie, jest odpowiedzialna za utrzymanie porządku w innym aspekcie struktury miasta/społeczności. Ale co jeżeli jedna osoba nadaje się do więcej niż jednej frakcji? I co jeżeli dana frakcja zapragnie mieć więcej niż jest jej przypisane? 

Myślę, że ze wszystkich tych antyutopii, które do tej pory czytałam świat zbudowany przez Roth jest najciekawszy. Przeszkadza trochę mocno wyeksponowany wątek miłosny, ale w końcu to książka dla nastolatków ^^ 

Po przeczytaniu "Niezgodnej" i "Zbuntowanej" pozostaje mi czekanie w niecierpliwości na trzecią część, która zostanie wydana dopiero późną jesienią :(


Grafika:
Ktoś się nie zgadza? Nie sądzę ^^

Muzyka:




To tyle ulubieńców z kwietnia :) 
Znacie? Lubicie?
Jak spędzacie majówkę? 

Czekam na komentarze! :)


5 kwietnia 2013

Haul - dawno nie byłam w Rossmanie ^^

Coś, co uwielbiam, czyli zakupy z mamą w Rossmanie i uzupełnianie zapasów :)



Produkty do włosów - wszytko ulubieńcy i wszystko akurat było w promocji :)


Gumki i wsuwki, które uciekają mi z łazienki jak nie patrzę...



Listerine zero - bo klasycznym można się zabić
Ulubione chusteczki alterry, poprzednie opakowanie się kończy.

Kupiłyśmy jeszcze kilka herbat, które już mi się spodobały i "mleko" owsiane, którego jestem bardzo ciekawa. Bo skoro krowiego nie powinnam, a sojowe też najzdrowsze nie jest, to czego używać..?

Przydałyby się jeszcze zakupy odzieżowe i byłabym na jakiś czas usatysfakcjonowana :)


3 września 2012

Haul kosmetyczny: Rossman, Natura, Jasmin.

Wreszcie wpłynęła na moje konto suma pieniężna pozwalająca na uzupełnienie luk w kosmetykach. Sporo rzeczy mi się kończy, innych po prostu potrzebowałam.



*Kuracja wzmacniająca Joanna Rzepa - włosy mi lecą znowu jak głupie, w dodatku mam apokalipsę na skalpie. Do Jantaru aktualnie nie mam dostępu, postanowiłam wypróbować coś nowego :)

*Maska i odżywka Alterra z granatem i aloesem - sprawdzony zestaw.


*Odżywka wzmacniająca JOKO - jako coś lżejszego niż Eveline pod lakier kolorowy
*Top szybkoschnący z essence - bo do gel-looka już nie mam siły...
*Czarny essence do stempli - jedyny czarny lakier, jaki udało mi się znaleźć...


*Kolejne cienie MIYO, tym razem jeden mat i dwie perły: toxic, starshine, champagne.
Powstrzymywałam się zdrowym rozsądkiem, żeby nie kupić ich więcej i wybierać kolory, których będę używać. Tak czy siak w końcu kupię wszystkie, ale róbmy to stopniowo! :D 
Swatche wkrótce. 


*Krem Ziaja ulga na noc, mam już ten na dzień, stwierdziłam, że przyda mu się przyjaciel :)
*Mokre chusteczki - te z babydream są tanie i dobre, polecam. Ostatnio kupiłam jakieś huggies i od połowy był suche, mimo trzymania w plastkiowym pudełku :/
* Kokardka na spince, do kokardkowych fryzur :)


Co ciekawi Was najbardziej? 
Co zrecenzować najpierw? 

Buziaki i zapraszam na drugiego bloga (baner po lewej) gdzie możecie kopać mnie w dupę, żebym pilnowała diety :D



12 kwietnia 2012

"Pieniądze szczęścia nie dają...

...dopiero zakupy!"
 Marylin Monroe        



Taaaak, po ostatniej porażce zakupowej wreszcie się obłowiłam :) Co prawda spodni dalej nie mam, ale kupiłam kilka mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy :D Pluuuuuuus - wreszcie przyszła moja paczka z buy in coins!
Mam nadzieję, że Ci, którzy pisali, że lubią mohe haule będą zadowoleni :D


Mamy tutaj ciuchy, kosmetyki i chińszczyznę.


Idealna koszulka na Euro :D Nie jestem fanką piłki nożnej, ale zawsze jaram się mistrzostwami. Tym bardziej jak są organizowane u nas w kraju :D W rzeczywistości kolor jest ciemniejszy.
Reserved, 29,99

Taki sobie cieniutki oversizowy sweterek. Jest całkiem czarny, nie szary.
House, 29,99



Urocze opaski do włosów
Cropp Town, 15,99



Olejek Alterra Limetka i Oliwa. 
Te olejki są znowu w promocji, a akurat pokończyły mi się inne. 
Rossman, 11,99 w promocji - warto!

Zakupy kosmetyczne jak zwykle zdominowało essence :D Całkiem przypadkiem!

Kredka Long Lasting 01 black fever -6,99
Czarny żelowy eyeliner - 11,99
Matowy topper (soft touch) - 7,99
Pędzelek do cieni - 5,99


Te cudeńka wyciągnęłam z koszyczka wyprzedarzowego :)
Lakier essence color&go 69 khaki time! - 3,99
Lakier essence do zdobień - 4,99
Zielony cień sensique - 3,49

Było też mnóstwo cieni essence, błyszczyki ze starych limitowanek, trochę catrice. Natura Metro Centrum - polecam zajrzeć :)


A teraz chińszczyzna ze strony www.buyincoins.com!
Paczkę wysłano do mnie 26 marca, więc przyszła dość szybko! (na paczkę z iherb wysłaną 29 lutego czekam nadal...). Brakuje to karuzeli kwiatków fimo, która ponoć leci inną paczką, bo nie mieli jej na magazynie. 


Dwa wypełniacze do koka - klasyczny i twister.


Do paznokci:


płytka konad (kupiłam ze względu na róże :D )



5 sond, z każdej strony inna wielkość


To na co najbardziej liczyłam - pędzle ecotools!
I tak, to są pędzle ecotools :D


Mamy tutaj pędzel do pudru, który mi pewnie posłuży do różu, bo jest malutki, puchaty pędzel do rozcierania/rozświetlacza itp, mały języczek i micro kabuki :D


Jak widać pędzle są naprawdę malutkie, ale moim zdaniem wystarczające.

Teraz małe porównanie cenowe:

Co                        ile                     allegro
fimo 3,136 10
sondy 7,136 20
pędzle 14,976 45
kok1 3,136 9,5
kok2 3,456 14
płytka 4,736 13

36,576 111,5 -74,924

Ceny z allegro podałam dla takiej samej lub podobnej rzeczy + wysyłka. Wybierałam najtańszą.
Ceny podane są w złotówkach, przeliczone po kursie z paypala (3,21)
Jak widać zaoszczędziłam 75 zł
Sam ten zestaw pędzli kosztuje na allegro więcej niż moje całe zamówienie.

Czyli chyba warto?
Nie wiem jak Wy, ale ja na pewno za jakiś czas zrobię u nich kolejne zamówienie, zwłaszcza, że sztuczna biżuteria, którą zamówiła moja przyjaciółka jest prześliczna!

Piszcie, jeżeli chcecie żebym coś zeswatchowała :)



3 kwietnia 2012

Recenzja: Alterra - olejek do masażu Migdał i Papaya

Ponieważ ostatnio na alterrę narzekałam, to dzisiaj im trochę pokadzę :D


Przepraszam za kiepskie zdjęcie, ale mam je jeszcze z haulu, którego zdjecia robiłam ipodem... Teraz już nie mam nawet buteleczki po olejku, żeby zrobić nowe...

Skład: Glycine Soja Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Zea Mays Germ Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Carica Papaya Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Persea Gratissima Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Parfum, Limonene, Tocopherol, Linalool, Geraniol, Helianthus Annuus Seed Oil, Citral, Citronellol, Farnesol.

Czyli na ludzkie: olej sojowy, olej rycynowy, olej ze słodkich migdałów, olej z zarodków kukurydzy, olej sezamowy, olej z zarodków pszenicy, olej z pestek winogron, olej z nasion papayi, oliwa z oliwek, olej z avocado, olej jojoba, zapachy, witamina E, zapachy, olej słonecznikowy, zapachy.

Jak widać same dobrodziejstwa! Gdyby kupować te wszystkie oleje pojedynczo, wyszedł by majątek... A tak mamy bardzo fajną kompozycję za kilkanaście zł ;) 

Porównywałam skład z olejkiem z granatem, jest prawie identyczny, a tamten podobno ma drażniący zapach, dlatego zdecydowałam się na ten.

Zapach: 
Cytrusowy. Ale nie drażniący, charakterystyczny dla olejków eterycznych. Mi absolutnie nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie, żałowałam, że tak krótko się utrzymuje np na włosach :) 

Działanie:
Uwielbiam produkty wielofunkcyjne, takie jak ten :)

TWARZ: używałam go do metody OCM i sprawdził się cudownie.  Nie zauważyłam zapychania, za to buzia była mięciutka i wygładzona. Myślę, że przy bardzo suchej skórze można by już nawet nie dodawać olejku rycynowego do mieszanki z nim, ze względu na obecność tego olejku wysoko w składzie mieszanki.

WŁOSY: tu znów super - wygładzone, mięsiste i błyszczące

CIAŁO i MASAŻ: niestety w swoim głownym przeznaczeniu olej się nie spisuje :P Bardzo szybko się wchłania i przez to jest mało wydajny w smarowaniu ciała, nie mówiąc już o masażu, gdzie trzeba by go dokładać co chwilę, aby uzyskać odpowiedni poślizg. 

Bardzo mi się spodobała ta propozycja Alterry i pewnie sięgnę po nią podobnie, ale wcześniej chciałabym spróbować tego z brzozą i pomarańczą :)
W każdym razie Wam polecaaaaaam!!

Przypominam o rozdaniu!







27 marca 2012

Recenzja: Alterra - Aloesowy krem na dzień do skóry wrażliwej

Dzisiaj opowiem Wam trochę o aloesowym bubelku, który udało mi się w końcu ostatnio wydenkować. Z góry przepraszam za brak własnych zdjęć, ale opakowania pozbyłam się od razu po wyciśnięciu ostatniej porcji, nie mówiąc o zewnętrznym kartoniku, który poleciał do kosza od razu.

http://www.codecheck.info

Składu Wam niestety nie podam, ponieważ kartonik wyleciał już dawno temu do śmieci, a wydaje mi się, że na KWC jest inna wersja tego kremu. Nie chcę wprowadzać Was w błąd. Na 100% mogę powiedzieć, że krem nie ma parabenów, silikonów, wydaje mi się, że nie miał też parafiny, a konserwowany jest alkoholem.

Opakowanie: krem dostajemy w porządnej, plastikowej tubce. Aplikacja jest dość wygodna i na pewno higieniczna, jednak kompletnie nie widać ile kosmetyku zostało w tubce. Dodatkowo tubka zapakowana jest w papierowy kartonik, na którym podany jest skład. Bardzo tego nie lubię, ponieważ nie magazynuję takich opakowań, a często potrzebuję wrócić do składu po jakimś czasie od zakupu kosmetyku. 

Konsystencja: krem jest dość gęsty jak na krem na dzień, podczas aplikacji na twarz okazuje się wręcz woskowy - robi się tępy i rozprowadzenie go staje się trudniejsze.

Zapach: na początku krem wydawał mi się bezzapachowy, może z lekką nutą aloesu. Z czasem zaczął strasznie walić spirytusem! Do tego stopnia, że po nałożeniu na twarz przez chwilę piekły mnie oczy. Nic fajnego, serio. 

Wydajność: krem kupiłam pod koniec sierpnia zeszłego roku i używałam go z przerwami prawie codziennie aż do końca lutego. Wystarcza mała porcja, żeby pokryć całą twarz a nawet szyję i dekolt. 

Działanie: tutaj krem wypada najgorzej - u mnie nie robił nic. Wydaje mi się, że na początku trochę łagodził, ale później serio, nie robił nic. Na szczęście nie zapycha ani nie podrażnia. Po nałożeniu odczuwałam lekkie ściągnięcie - również średnio fajne uczucie, bo od kremu nawilżającego wymagam odwrotnego efektu. 

Podsumowując: oceniłabym go na słabą trójkę - nie szkodzi, ale też nie pomaga. Do tego ze względu na uczucie ściągnięcia i zapach alkoholu jego używanie nie jest w ogóle przyjemne. 
Szkoda, że alterra mnie tak zawiodła. Mimo to dalej kibicuję tej linii i testuję kolejne kosmetyki. 

21 marca 2012

Rossman po raz kolejny + moje nowe dziecko :D

Zacznę od wieści, która na pewno Was ucieszy:
Udało mi się dzisiaj kupić nowy aparat!!
Myślałam, że będę musiała poczekać jeszcze kilka miesięcy, ale dzięki mojej znajomej udało mi się zdobyć dobry aparat po śmiesznie niskiej cenie, tak więc jest już caaały mój!

Moje nowe dziecko to różowy canon ixus 110 IS:
www.quangbasanpham.vn

Nie jest to co prawda najnowszy model, ale parametry ma dobre - na pewno wystarczające dla mnie :) Poza tym to w końcu Canon :D 

Póki co niewiele mogę o nim powiedzieć, uczę się go obsługiwać, ale już zaplusował robiąc ostre zdjęcia bez flasha, co mojemu olympusowi się nie zdarzało :D Jest mały, poręczny, solidnie wykonany. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie :)

A teraz przechodzę do moich dzisiejszych zakupów. 


Czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć, dlaczego blogspot ignoruje to, że obróciłam wcześniej zdjęcia? 
Trudno, z góry przepraszam za skurcze karku ;)

Do włosów:

*Płyn do kąpieli Babydream fur mama: ma ciekawy skład, ponoć świetny do włosów. 
*Maska do włosów Alterra z granatem: zbierałam się do tego zakupu od dawna. Była w promocji - myślę, że to wystarczający argument ;)


Do twarzy:

*Dwie maseczki peel-off z grejpfrutem, Efektima. Dołączona jest do nich próbka balsamu nawilżającego
*Krem tonujący Alterra: kolejny produkt, którego byłam ciekawa od dawna. Wykorzystałam wizażowy kod i dostałam go 20% taniej. Zagapiłam się, bo wczoraj jeszcze był w promocji i po zsumowaniu rabatów miałabym go za jakieś 5-6 zł.


Do ciała:

*Masło isana o zapachu orzecha włoskiego: wprawdzie biedronkowe masło nie jest wykończone nawet w połowie, ale plakietka "edycja limitowana" zmotywowała mnie do wcześniejszego zakupu. Chociaż sądzę, że te produkty będą tak samo limitowane, jak jagodowy żel alterry, który od sierpnia z półki nie zniknął ;)

Nie udało mi się kupić waniliowego peelingu z Isany i maści babydream fur mama modnej ostatnio wśród włosomaniaczek. A szkoda, bo peeling by mi się przydał, a maść wycofują i mogę jej już nie uświadczyć.

Jeśli macie ochotę na jakiś produkt do twarzy z linii Alterra, to do końca marca, podając przy kasie ten kod: 
2981417258193 
dostaniecie 20% zniżki na jeden produkt.
Kod można wykorzystywać wielokrotnie, jednak działa tylko na jeden produkt na raz - jeśli chcecie kupić ich więcej, musicie podzielić zakupy na kilka transakcji (najprościej chyba wybrać się z koleżanką ;) 

Od teraz szykujcie się na więcej zdjęć!!






16 lutego 2012

Żele pod prysznic: Original Source i Alterra - recenzja porównawcza

Hej kochane! Bardzo przepraszam, że Was tak zaniedbuję :( Jakoś ostatnio nie mam weny, w ogóle czas spędzam ostatnio najchętniej pod kołdrą przytulona do mojego chłopaka. Czekam na wiosnę, piękne słońce i sukienki.
Projekt luty idzie jako tako. Fakt, że nie pilnuję 100% diety, ale reszty trzymałam się idealnie, a zmian nie widać. Od dzisiaj odpuszczam 30 ds, spróbuję kręcić więcej hula. Mieszankę oczyszczającą zamieniam na wodę z cytryną i sokiem aloesowym  - po wypiciu mieszanki nie można pić ani jeść przez pół godziny. Nie jest to przyjemne, gdy budzę się z saharą w ustach a wypić mogę tylko łyżkę oliwy z cytryną... Oleju lnianego wypiłam już butelkę, przyzwyczaiłam się do smaku, ale nie widzę efektów, które mogłabym przypisać tylko jemu.

Mam też do Was takie pytanie: jaki sposób na mega nawilżenie skóry możecie mi polecić? Najchętniej bezparabenowy :P Przez twardą wodę i mrozy mam na skórze niesamowitą bolącą skorupę. Olej kokosowy nie pomaga... Macie jakieś pomysły?

A teraz przechodzę do właściwej recenzji :D
Chciałabym dla Was porównać dwa naturalne, wegańskie żele pod prysznic dostępne w drogeriach Rossman:



*Alterra, Żel pod prysznic borówka i wanilia KWC
Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin, Coco - Glucoside, Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Laurolyl Lactylate, Sodium Citrate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Parfum, Citric Acid, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract.


*Original Source, Żel pod prysznic z czekoladą i miętą KWC
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Parfum, Cocamide DEA, PEG/PPG 120/10 Thrimetylopropane Trioleate, Laureth-2, Mentha Pipenita Leaf Extract, Theobroma Cacao Seed Extract, Lactic Acid, Glicerin, Sodium Benzoate, Styrene/Acrylates Copolymer, Ethylhexyl Methaxycinnamate, Diethylamino Hydroxybebenzoyl Hexyl Benzoate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, CI61570, CI19140, CI16255, CI16035


Obaj producenci chwalą się tym, że ich kosmetyki są naturalne i wegańskie (nie testowane na zwierzętach ani nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego). W żadnym z nich nie znajdziemy parabenów. Pod tym względem oba mają u mnie plusa.
Dalej - wyraźnie widać, że skład żelu original source jest dużo dłuższy. Osobiście nie lubię, jak kombinuje się tam, gdzie nie trzeba, wolę kosmetyki o prostych, czytelnych składach. Tu wygrywa alterra gdzie praktycznie każdy składnik mogę od razu rozpoznać, chociaż pobieżnie.
Ostatnia rzecz - przesuszacze. Żel original source zawiera SLeS a żel alterry alkohol (alkohol stosuje się w kosmetykach naturalnych jako konserwant. W kosmetykach lavery czy dr.haushka najczęściej są one niewyczuwalne, jednak alterra potrafi z nimi przesadzić). Czytałam recenzję żelu alterry, w którym dziewczyna narzekała na wysuszenie. Ja niestety nie jestem w stanie tego stwierdzić, bo moja skóra i tak jest cały czas sucha przez twardą wodę i i tak codziennie ją balsamuje/olejuję. Jednak wydaję mi się, że żel original source wysusza mnie trochę bardziej. 


Konsystencja:
Żel OS ma typową lejącą kremową konsystencję, którą porównałabym do konsystencji żelu ziaja masło kakaowe. Pieni się doskonale - czym się dziwić? Sulafate wysoko w składzie. Ładnie się spłukuje.
Żel Alterry natomiast ma dziwną konsystencję, z którą wcześniej się nie spotkałam. Jest bardziej żelowa, ale nie jak galaretka, tylko jak taki... glut? Ciężko mi to wytłumaczyć :P Prawie w ogóle się nie pieni, nawet przy użyciu myjki. Można powiedzieć, że się "maże", przykleja do skóry, i trzeba potrzeć ręką, żeby go spłukać.  W tym punkcie wygrywa OS, chociaż nie skreślam Alterry, bo wiem, że ta konsystencja jest skutkiem ubocznym braku mocniejszych detergentów.

Zapach:
Oba żele są cudowne! Jeżeli miałabym porównać je do jedzenia, to alterra pachnie dokładnie jak jagodowy Danio, a original source jak czekoladki after eight. Zapach pierwszego utrzymuje się na skórze dość długo i jest bardzo słodki, natomiast os nie bardzo się utrzymuje, ale dzięki mięcie jest odświeżający i energetyzujący. Oba na duży plus. 

Cena:
Original Source - 10 zł/250 ml
Alterra - 7,5 zł/ 200 ml

Dostępność: 
Obie firmy są dostępne w drogeriach Rossmann. Żel alterra jest oznaczony napisem "edycja limitowana", ale widzę go w sklepach od wakacji i nie zanosi się, żeby go wycofywali.

Męskim okiem:
Na koniec kilka słów od mojego mężczyzny: 
"Czekoladowy fajny, ale bardziej pachnie miętą, a jagodowy spoko, ale się gorzej ciapcia" :D

Próbowałyście któregoś z tych żeli? A może inne zapachy tych firm?
Mam nadzieję, że nie obraziłyście się na mnie za tę nieobecność :*

A teraz przyznać się, ile pączków dzisiaj poszło? (u mnie jeden i kawałek ciasta :P)





23 stycznia 2012

Dzisiejsze zakupy w Rossmanie :)

Nareszcie udało mi się wyrwać mamę na zakupy w celu uzupełnienia kończących się kosmetyków. Oto co dziś wpadło w moje ręce:


Żel uniwersalny BD - to już moja druga butla. Jestem z niego zadowolona - ładnie myje włosy, zmywa oleje, nie podrażnia. Póki co nie mam ochoty na szukanie innego myjadła :)


Odżywka garnier z awokado i masłem karite: również druga butelka - to moja odżywka numer jeden, o czym zresztą wspominałam w poprzedniej notce :) Świetnie wygładza włosy, a na tym mi bardzo zależy - od nawilżenia i odżywiania mam oleje/maski nakładane przed myciem. Odżywki po myciu mają mi pomóc uporządkować włosy.


Żel pod prysznic Original Source - czekolada i mięta. Wreszcie dopadłam te słynne żele :) Wybór zapachów jest duuuży, ale trzeba wąchać przed zakupem, bo niektóre pachną bardzo sztucznie. Ten zapach idealnie oddaję czekoladę miętową, którą uwielbiam :) Produkt jest wegański, nie zawiera parabenów. Ma SLS, ale w żelach pod prysznic mi to aż tak nie przeszkadza - i tak muszę się balsamować po każdym myciu.


Mokre chusteczki dla dzieci, Babydream - Nivea'owskie już mi się kończ. Tych jeszcze nie używałam, ale wychodzą taniej i na szczęście mieszczą się do mojego pudełka po tych z Nivea. :) 


Zmywacz do paznokci Isana - Ma w składzie aceton, ale pamiętam, że miał pochlebne recenzje. Oby się sprawdził, bo wzięłam większą butlę! 


I na końcu to, na co czekałam od dawna :) Olejek do masażu alterra - migdał i papaya. Te olejki są teraz w promocji - u mnie wszystkie były po 11,99, wiem, że u niektóych jest po 9.99 oprócz tego z brzozą. Nie wiem z czego to wynika... Olejek ma fajny skład - wiele naturalnych olei i ekstraktów. Mam zamiar używać go do OCM, na włosy i może jako balsam do ciała, jak uda mi się wreszcie wykończyć sztuczne masła. 
Nie wiem czy już się wam chwaliłam, ale chcę przerzucić moją pielęgnację na jak najbardziej naturalną :) 

Kupiłam też suszone mango i jakiś taki owocowy napój tej samej firmy. I tutaj nauczka: nawet jeżeli na czymś jest napisane wołami "naturalne" trzeba sprawdzić skład. Kto pakuje aspartam do naturalnego soku???

Co do postanowień noworocznych, na razie trzymam się tylko codziennego balsamowania :P Dzisiaj ruszyłam od nowa z dietą, jedynym grzeszkiem była kolacja w chińczyku koło rossmana :P Ale jeszcze tylko tydzień i zabieram się za akcję luty, której poświęcę osobnego posta.  Jutro mam egzamin z podstaw ekonomii, w czwartek z teorii gospodarki przestrzennej i w następny wtorek z historii urbanistyki - tego boję się najbardziej, bo muszę się nauczyć bardzo obszernego materiału na pamięć... No ale potem przerwa aż do 13.02 :) Już nie mogę się doczekać!!

Znacie te produkty? Jakieś wskazówki, opinie? Czekam na Wasze komentarze! :)

9 grudnia 2011

Recenzja: Alterra - odżywka nawilżająca "Granat i Aloes"

Dziś recenzja, którą obiecywałam wam od dawna :)

(zdjęcie i skład zapożyczone z wizażu)

Skład: Aqua, Alcohol*, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Glycine Soja Oil*, Punica Granatum Seed Oil*, Ricinus Communis Oil*, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbardensis Extract*, Acacia Farnesiana Extract*, Lauroyl Sarcosine, Sodium Lactate, Hydroxyethylcellulose, Carthamus Tinctoris Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil
Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**,
* Składniki z certyfikatem rolnictwa ekologicznego
** Naturalne olejki eteryczne




Jest to druga dostępna odżywka do włosów tej firmy. Recenzję drugiej, morelowej, możecie przeczytać TU.
Z całą pewnością moge ją każdemu polecić. 
Odżywka faktycznie pięknie nawilża włosy, są błyszczące i wyglądają na mocniejsze. Z tej odżywki moim zdaniem będą zadowolone w szczególności dziewczyny prostowłose, bo sprawia, że włosy są sztywniejsze i przez to nie falują się tak bardzo. Dla mnie to akurat wada, bo wolę jak włosy mi się falują jak najbardziej. W tym punkcie stanowczo wygrywa odżywka morelowa. 
Z tą odżywką nie można przesadzić. Gdy chciałam ją już wykończyć, nałożyłam jej dość dużo i mimo dokładnego spłukania włosy wyglądały na brudne i obciążone, następnego dnia musiałam je umyć. 

Reszta plusów jest taka sama jak przy odżywce z morelą: tania, łatwo dostępna, całkowicie naturalna :)

Baaaaardzo chcę jeszcze wypróbować maskę z granatem z tej firmy. Ma świetne recenzje, a dawno się nie bawiłam z żadną maską :) 

Testowałyście? Może macie jakieś inne ulubione odżywki, które powinnam sprawdzić?
Jest Was już dwadzieścia dwie. Bardzo się cieszę, że podoba Wam się mój blog i chcecie go czytać :) 
Dziękuję!

31 października 2011

Rossmanowy haul :)

Dzisiaj wreszcie wybrałam się z mamą na zakupy do rossmana. Co prawda ze względu na częste okienka na uczelni jestem w tym sklepie prawie codziennie, ale wtedy tylko oglądam a kupuję z mamą, żeby nie nadwyrężać moich niskich studenckich funduszy :P (wiem, jestem wyrodną córką ;))


Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale nie dorobiłam się jeszcze porządnego aparatu, a ta cyfrówka którą posiadam ma parametry porównywalne z pierwszymi aparatami w telefonach ^^


*Żel pod prysznic - Alterra - Jagoda i wanilia - przyznam się bez bicia, że kupiłam go ze względu na magiczny zapach. Przypomina mi jagodowe jogurty danona, które pochłaniałam tonami jak byłam mała... Co prawda mam jeszcze pół butli porzeczkowego blubel ziaji, ale to edycja limitowana, więc kupiłam już teraz zanim mi zniknie. No i to moja ukochana, całkowicie naturalna alterra. Ciekawe czy będzie nawilżał, tak jak obiecuje producent

*Żel uniwersalny - Babydream - już od dłuższego czasu zbierałam się do zakupu szamponu babydream, jednak wyczytałam na wizażu, że ten żel nadaje się równie dobrze do włosów, a mogę nim umyć np. twarz. Butelka jest większa i z dozownikiem. 

*Chusteczki dla dzieci - Nivea - Soft&Cream - Muszę mieć mokre chusteczki pod ręką. Często mi się przydają. Zwykle kupuje te bez kremu, ale nie było ich w plastikowym pudełku, a chcę mieć takie, żeby wkładać w nie następne opakowania.





*Odżywka - Alterra - Granat i Aloes - Mówiłam, że kupię, prawda? No to kupiłam :) Ta wersja również ma świetne recenzje, lubię nawilżające działanie aloesu. Myślę, że wkrótce możecie się spodziewać mojej recenzji

*Płyn do higieny intymnej - Lactacyd - wersja z proteinami - klasycznej wersji tego płynu używam od dawna. Jest świetny, nie podrażnia i spełnia swoje funkcje. Ze względu na promocję postanowiłam wypróbować tej wzbogaconej wersji.

Uwielbiam buszować w kosmetykach, ale dzisiaj było dość dużo ludzi a my się spieszyłyśmy. Nie było wazeliny ziaji, na którą poluję, nie znalazłam też żadnego delikatnego peelingu do twarzy. No cóż, następnym razem :)

Znacie któryś z tych kosmetyków? Może polecicie mi jakiś peeling? 

27 października 2011

Recenzja: Alterra - odżywka nadająca połysk do włosów pozbawionych blasku i łamliwych "Pszenica i Morela"




Dzisiaj wreszcie pierwsza prawdziwa notka!
Wczoraj napisałam całą dłuugą notkę o Emu, ale ją sobie skasowałam i nie miałam siły skrobać od nowa :( Mam ostatnio niewiele czasu na przygotowywanie notek, albo mam zajęcia albo wracam do domu wieczorem i nie mam na nic siły... Ale żebyście nie pomyślały, że opuściłam tego bloga zaraz po założeniu, dodaję szybką recenzję...

Alterra to rossmanowska marka naturalnych, ponoć nawet wegańskich kosmetyków. Bardzo sobie to cenię, ponieważ staram się aby moja pielęgnacja była jak najbardziej naturalna - bardzo odpowiada to mojej skórze i włosom :) Znajdziemy całą gamę kosmetyków tej marki, ja skupię się dzisiaj na jednej z odżywek.

Skład: Aqua, Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Myristyl Alcohol, Glycine Soja Oil, Triticum Vulgare Oil, Sodium Lactate, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Lactic Acid, Tartaric Acid, Vitis Vinifera Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Cocos Nucifera Oil, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Parfum, Linalool, Geraniol, Citral, Limonene

Plusy:
- Naturalny skład bez silikonów i parabenów
- Działanie dokładnie takie, jakie obiecał producent! Włosy są gładkie, błyszczące i wyraźnie nawilżone. 
- Piękny zapach
- Jest dość wydajna, nawet przy moich długich włosach 
- Cena - 8,99 za opakowanie bez promocji, w promocji 6,99
- Dostępność - w każdym rossmanie :)

Minusów jak na razie nie znalazłam, zużyłam dwie czy trzy butelki. 

Używam jej po myciu, trzymam ją na głowie tyle ile się myję (zawsze najpierw zajmuję się włosami, nakładam odżywkę, potem robię resztę i dopiero ją spłukuję). Świetnie spisuje się samodzielnie jak i jako drugie "O" w moim OMO z oliwką babydream fur mama. Raz spróbowałam nałożyć ją na pół godziny pod czepek, jak maskę, ale w takiej konfiguracji nie spisała się najlepiej, włosy trochę przyklapnęły. Albo tylko mi się tak wydawało, bo były ładnie nawilżone ^^ 

Tę odżywkę mogę polecić każdemu i na pewno będę do niej wracać, chociaż teraz mam ochotę wypróbować odżywki z granatem tej samej firmy :)

A wy? Jakich odżywek używacie? A może używałyście odżywek Alterry? Co o nich sądzicie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...