Moje zdjęcie - świeżo po prysznicu, bez makijażu. Na nosie widać trochę piegów, na policzkach rozszerzone pory. Ale ogólnie chyba jest ok, co? Nie mam większych przebarwień, niespodzianki wyskakują bardzo rzadko, głównie przed okresem, albo jak za bardzo zabaluję ;) W końcu udało mi się opracować rytuał pielęgnacyjny, który odpowiada zarówno mi, jak i mojej cerze. Jesteście ciekawi co robię? Zapraszam :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biochemia urody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biochemia urody. Pokaż wszystkie posty
30 czerwca 2016
20 maja 2016
Zakupy z Biochemii Urody
Cześć!
Postanowiłam wykorzystać moment przerwy w pisaniu magisterki (muszę to w końcu skończyć! :P), żeby pokazać Wam zawartość paczki, która dzisiaj przyszła do mnie z Biochemii Urody. Zainspirowana książką Sekrety Urody Koreanek postanowiłam kupić kilka rzeczy i zadbać bardziej o swoją skórę.
1. Pomarańczowy olejek myjący - od niego się zaczęło. Chcę wypróbować dwuetapowe oczyszczanie twarzy, a w drogeriach ciężko znaleźć olejki myjące, zwłaszcza o takim prostym składzie.
2. Żel hialuronowy - ten produkt już kiedyś miałam i świetnie się sprawdza jako nawilżający dodatek do kremów czy masek do włosów.
3. Hydrolat różany - chcę go używać jako toniku, bo ogórkowy ziaji chyba mnie ostatnio wysusza. Przyda się też do maseczek.
4. Olej z pestek malin - cały czas bawi mnie perspektywa wyciskania oleju z czegoś tak drobnego :D Ten olej ma naturalny filtr UV i chcę go włączyć do pielęgnacji twarzy latem.
Planuję wdrożyć te produkty w moją pielęgnację twarzy i mam nadzieję, że wpłyną pozytywnie na stan mojej cery.
Powiedzcie mi, używacie tego typu produktów? Macie jakieś do polecenia? Jestem bardzo ciekawa :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
biochemia urody
,
haul
,
hydrolat różany
,
kosmetyki naturalne
,
olej z pestek malin
,
olejek myjacy
,
półprodukty
,
żel hialuronowy
9 kwietnia 2012
Paczka z Biochemii Urody
W piątek doszła do mnie paczka z Biochemii Urody. Przyszła bardzo szybko, bo zamawiałam w poniedziałek wieczorem, czyli szła tylko 4 dni! Nie zamawiałam wcześniej nic z tego sklepu, jedynie ze zrób sobie krem.
To, co od razu mi się spodobało, to ciemne opakowania z grubego plastiku. Po zużyciu produktów bardzo chętnie je sobie zostawię i wykorzystam do czegoś innego.
Zamówiłam:
Żel hialuronowy 1% czysty - 100 ml (19.80 zł)
Bardzo go lubię, nie ma lepszego kremu na noc niż żel hialuronowy wymieszany z olejem.
Hydrolat oczarowy - 200 ml (11.90 zł)
Zamiast toniku.
Nie przecieram twarzy wacikiem, tylko przelałam odrobinę do pojemnika z atomizerem i daję kilka psików na twarz.
Olej z pestek malin - surowy - 15 ml (10.80 zł)
Tego cudeńka jeszcze nie używałam, ale ponoć ma pomoc zredukować przebarwienia i ogólnie rozjaśnić cerę.
Do tego 11,50 za przesyłkę :/
Przed zakupem porównałam ceny tych produktów plus przesyłka w trzech sklepach: zsk, biochemia i mazidła - w Biochemii wyszło najtaniej.
Dobrze zebrać większe zamówienie, nawet dogadać się ze znajomymi, bo koszty przesyłki w tych sklepach są dość wysokie. Teraz żałuję, że nie zamówiłam jeszcze bambusowego pudru, bo mój z haushki już się kończy, a samego pudru nie opłaca mi się zamawiać.
Znacie te sklepy? Zamawiacie? Co warto zamówić?
Etykiety:
biochemia urody
,
haul
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
