Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eveline. Pokaż wszystkie posty

7 września 2014

Argan Elixir 8w1 od Eveline

Ta mała buteleczka jest odpowiedzią na dwa bardzo modne ostatnio trendy: olej arganowy i olejowanie paznokci. No i super, trzeba przecież spełniać oczekiwania klientek. Ale czy się udało?


Skład produktu prezentuje się średnio. Na pierwszym miejscu olej mineralny. Później olejek migdałowy - no ok. Ale słynny argan dopiero za zapachem i parabenami. 


Jest koszmarnie tłusty. Ja wiem - to olejek. Ale kiedy używam naturalnych olejków po wtarciu ich w paznokcie po chwili się wchłaniają. Tutaj mamy upaćkane palce przez dłuższą chwilę. 

Buteleczka jest typowo lakierowa, ze sztywnym, wąskim i nieprzyjemnym pędzelkiem. 


Jednak powyższe wady nie są dyskwalifikujące. Mnie odrzucił zapach. Pamiętacie lizaki ze Spice Girls, kupowane w podstawówce za ostatnie kieszonkowe? Olejek tak pachnie. Tylko sto razy intensywniej i mega dławiąco. Mi się nie podoba. I to właśnie przez tę wadę nie byłam w stanie przetestować olejku na tyle, żeby sprawdzić czy działa.


A jakie jest Wasze zdanie na jego temat? Olejujecie paznokcie?

Produkt został mi przekazany do testów, nie ma to jednak wpływu na moją opinię.

30 sierpnia 2014

Eveline colour celebrities - luksusowa szminka 3w1

Pogadamy dzisiaj trochę o szminkach od eveline. Linia colour celebrities ma być trwała, nawilżająca i pielęgnująca. A przy tym ładnie napigmentowana. Jak jest naprawdę?



Testowałam dwa kolory: czerwonawą 642 i nudziakową 643. Gdy je rozpakowałam byłam pewna, że nudziakowej nie użyję ani razu, a czerwień zostanie moim ulubieńcem. Jakże się zdziwiłam...


Opakowaniu nie można nic zarzucić - jest ciekawe, wygodne i wytrzymałe. Walało się po torebce i nie widać żadnego uszczerbku. 


Jest to dobrze napigmentowane połączenie szminki z lekką pomadką pielęgnacyjną. Trwałość jest raczej błyszczykowa, na pewno nie wytrzymają one jedzenia i picia. Za to nie wysuszają ust i nie podkreślają suchych skórek. Ale wszystkie te miłe rzeczy w moim przypadku dotyczą wersji nude. Czerwona jest tragiczna. Nie da się jej równo rozprowadzić żadnym sposobem, nawet na konturówce. Ściera się momentalnie, w dodatku totalnie nierówno, co wygląda masakrycznie. Nie wiem co z nią zrobię. Może dam młodszej siostrze do zabawy? :P 

Za to kolor 643 jest moim ulubieńcem. Rozprowadza się idealnie i pięknie wygląda na ustach. W dodatku jest bardzo uniwersalny. 


Po lewej dwa przejechania kolorem 643, po prawej z pięć przeciągnięć kolorem 642. No śliczny jest, ale co z tego, skoro kompletnie nie współpracuje?


Znacie te szminki? A może używacie podobnych? Znacie jakiś patent na te niewspółpracujące?


Produkt został przekazany mi do testów, nie ma to jednak żadnego wpływu na moją opinię.



21 sierpnia 2014

Depilacja wg Eveline - krem do depilacji i balsamy "po"



Depilacja to coś, na co latem zwracamy szczególną uwagę. Więcej pokazujemy i chcemy, aby efekt był widoczny jak najdłużej. Ja najczęściej stawiam na standardową maszynkę, czasem depilator - ale umówmy się, że latem nie łatwo 'zapuścić' takie włoski, żeby depilator je wyłapał. Jaki jeszcze mamy wybór? Wosk - który mnie przeraża i kremy do depilacji, które szczerze mówiąc mnie nie przekonują. 

Eveline wyszło na przeciw tym letnim potrzebom wypuszczając serię just epil z olejkiem arganowym. Mamy tutaj krem do depilacji, balsam kompres po depilacji i multiregenerujący olejek po depilacji. 


Do kremu podeszłam "z pewną taką niepewnością". Ale dobra. Wysmarowałam się nim praktycznie cała, a co. I tu przychodzi wydajność - bo na to zeszła mi prawie cała tubka. Idąc dalej: przy grubszych włoskach, mimo przytrzymania kremu chwilę dłużej, musiałam zrobić drugą rundę. 

Najlepiej sprawdził się u mnie na udach i na przedramionach - na takich delikatnych i jasnych włoskach wystarczyła jedna aplikacja. Z racji, że powierzchnia ciała w tym miejscu jest względnie równa, więc łopatka bez problemu wszystko z nich zebrała. 

Przy okazji pach nie było już tak fajnie: ta szpatułka/łopatka whatever była zbyt mało precyzyjna, żeby ładnie wszystko ściągnąć w tych "zagięciach". A nogi? Włoski były za mocne. I trzeba było aplikację powtórzyć. 

Jak widzicie, trochę zabawy z tym było. Dodatkowo - szpatułka drapie, potrafiły powstać zaczerwienienia. Nie od samego produktu, tylko właśnie od tego narzędzia. 

Jeśli chodzi o trwałość depilacji, to nie zachwyca. Włoski odrosły kilka dni później niż po zwykłym goleniu, ale mimo wszystko było to "zaraz". 

Krem mnie do siebie nie przekonał, ale może to po prostu moje uprzedzenie do tego typu patentów. Zużyję chętnie resztę na przedramiona i uda, bo w tym przypadku to faktycznie wygodne, ale na pewno nie zostnie to moją domyślną metodą usuwania włosków. 



Jeżeli chodzi o produkty dedykowane do użycia po depilacji, to jestem zdecydowanie bardziej zadowolona. Do wyboru mamy krem i olejek. Oba pachną ładnie i nieinwazyjnie, lekko męsko. Nie rozumiem co prawda hype'u na wszechobecny olejek arganowy, ale ok, taka moda, niech będzie, zwłaszcza, że tutaj faktycznie widać ten olejek w składzie, na dość wysokich miejscach.


Produkty łagodzą, ładnie się wchłaniają. Najważniejsze w używaniu tego typu produktów jest to, aby dodatkowo nie podrażniały, tylko koiły. I faktycznie, tutaj to widać. Nie zaobserwowałam przedłużenia efektu depilacji, ale poddam to dłuższym testom :)

Jeżeli szukacie przyzwoitych balsamów łagodzących po depilacji, to te produkty polecam. Jednak jeśli chodzi o sam krem, to nie jestem przekonana...

Używacie tego typu produktów? Jakie lubicie najbardziej? Może ja robię coś źle? Piszcie ;)

Produkty zostały przekazane mi do testów, nie ma to jednak żadnego wpływu na moją opinię.

18 czerwca 2014

Subiektywny przegląd kremów do rąk

Nie ma nic gorszego niż uczucie suchej skóry. No dobra, ok, może kilka rzeczy jest, ale wiecie o co chodzi, prawda?
Specyfika mojej pracy (przewalanie ciuchów w tę i z powrotem) sprawia, że moje dłonie są wiecznie suche. Wiecznie. Za równo w domu jak i w pracy przetestowałam już multum kremów do rąk. Dzisiaj chcę Wam pokazać piątkę, którą lubię najbardziej :)
Nie będę się zagłębiać szczegółowo w składy i opisy producenta. To będą tylko moje szybkie przemyślenia.


1. L'occitane z 20% masła shea - To jest bardzo gęsty, treściwy krem. Raczej na noc niż do codziennego używania. Jest drogi, ale turbo wydajny! Miałam największą tubkę i zużywałam ją jakieś sto lat :D Moim zdaniem działa bardzo dobrze.

2. DaBa - biedronkowy krem z orzechami ziemnymi - PACHNIE JAK WAFELKI. Serio. Mam ochotę na wafelka za każdym razem, jak go używam :D A tak poza tym? Krem jest treściwy i dobrze się spisuje :)

3. Alterra krem granat&aloes - pachnie tak samo jak odżywki do włosów z tej serii. Jest delikatny, dobry do codziennego używania, do torebki.

4, Balea malinowa - pachnie przepięknie, jak malinowa mamba <3 Ma wygodne opakowanie z pompką, ale to nie pozwala na noszenie go w torebce. Dobrze go postawić na biurku lub przy umywalce. Jest lekki, szybko się wchłania.

5. Eveline aksamitne dłonie - na ten trafiłam przypadkiem w pracy. Pachnie jak pomarańczowe galaretki w czekoladzie :D Tak, mam słabość do kremów o spożywczych zapachach :P Jeśli chodzi o jego działanie, to jest bardzo podobny do tego z Balei. Lekka konsystencja, szybkie wchłanianie, wygodny w częstym użyciu. 


Jeśli miałabym czegoś NIE polecać, to kremów Ziaji. One w najlepszym wypadku ładnie pachną, ale robią niewiele...


A jakie są Wasze ulubione kremy do rąk? Chętnie przetestuję kolejne :D


31 stycznia 2014

Rzęsy jeszcze dłuższe, tusz jeszcze trwalszy

Czyli recenzujemy odżywkę do rzęs Eveline ;)


Jest to kolejna dobroć z mikołajkowej paczki od Natii :)



Odżywka ta ma spełniać dwie podstawowe funkcje - bazy pod tusz i serum do rzęs
Można jej używać albo pod tusz, albo na gołe rzęsy, np przed snem. 
Ja zdecydowałam się na ten pierwszy wariant.



Odżywka ma formę maskary do rzęs, tylko jest biała ^^ Nakładamy ją przy pomocy silikonowej szczoteczki


Jak to wygląda na obrazkach?


Gołe rzęsy


Z odżywką


Tusz na gołe rzęsy




Tusz na odżywce

Moim zdaniem odżywka zdecydowanie poprawia wygląd tuszu na rzęsach. Rzęsy wydają się grubsze i dłuższe. Jeżeli chodzi o wpływ na same rzęsy - wydaje mi się, że zrobiły się trochę ciemniejsze, mocniejsze i mniej wypadają. 

Według wizażu kosztuje około 12 zł. Dla mnie - bomba. Myślę, że będę kupować ten produkt regularnie :)

EDIT: Zapomniałam dodać, że ta odżywka znacznie zwiększa trwałość tuszu i sprawia, że się nie osypuje!


Znacie tę bazę? A może używacie podobnych produktów innych marek? Piszcie!

27 sierpnia 2012

Odżywka Eveline 8w1 - Co ja o tym sądzę.

Ostatnio zrobiło się bardzo głośno o szkodliwości odżywki eveline. Ponieważ sama niedawno zaczęłam jej używać, postanowiłam krótko i zwięźle wtrącić swoje trzy grosze.


Moje paznokcie sto lat temu, mam nadzieję, że niedługo znowu takie będą :)

Pytanie nr 1:

Czy jeżeli jesteś chora, to po wyzdrowieniu bierzesz antybiotyk jeszcze przez rok, tak o, profilaktycznie, żeby choroba nie wróciła?

Nie robisz tak, prawda? Mam nadzieję, że nie...

Odżywka tego typu jest lekarstwem, a nie delikatnym suplementem diety. Nie wiem czy Wy też to zauważyłyście, ale ja zaobserwowałam, że większość dziewczyn zauważyła problemy po kilku miesiącach! Teksty typu "Używałam przez 8 miesięcy, wszystko było super, a tu nagle tragedia!" są na porządku dziennym. 
Gdyby tak brać lekarstwa doustne, pewnie skończyłoby się to kiepsko dla wątroby i żołądka.

Pytanie nr 2:

Czy jeżeli jesteś zdrowa, bierzesz profilaktycznie silne leki?

Nie - bierzesz delikatne suplementy diety, żeby podtrzymywać zdrowie, a nie leki, które miałyby 'na zaś' zwalczyć przyszłą chorobę.

Nagminne jest też właśnie to. Zamiast kupić odżywkę do zdrowych paznokci, kupuje się super hiper mega terapię, żeby coś się przypadkiem nie rozdwoiło.

Pytanie nr 3:

Czy jeżeli zauważysz działania uboczne leku, bierzesz go dalej?

Mam ogromną nadzieję, że nie.

Za to wiele dziewczyn pisze o pieczeniu czy bólu paznokci i okolic. I wiele z nich wcale nie przerwało używania odżywki.
W dzisiejszych czasach naprawdę nie trudno o alergię i takich sygnałów nie należy ignorować!

O co mi w ogóle chodzi?

Musimy pamiętać o tym, że taka odżywka to bardzo silny specyfik, którego nie możemy używać przez cały czas, niezależnie od stanu naszych paznokci. Nie wiem ile z Was używało zestawu Nail Teka, ale tam było tak samo - tak naprawdę im dłużej się go używało tym gorzej działo się paznokciom.

Producent obiecuje efekty po 10 dniach kuracji. W to akurat nie wierzę, ale ja używam jej od 09.08 i za 3 dni mam zamiar ją odstawić, bo paznokcie wyglądają już chyba ok. Za to dokupię lekką odżywkę witaminową i calcium panthotenicum. Jeżeli paznokcie znowu się pogorszą, zrobię im kolejną kilkutygodniową sesję. 

Oczywiście możemy od razu uniknąć silnej chemii i sięgnąć po coś lżejszego i zdrowszego dla człowieka, ale jeżeli już używamy takiego specyfiku, to pamiętajmy o tym, żeby zachować umiar, a w przypadku wystąpienia jakichkolwiek skutków ubocznych natychmiast ja odstawić!

Może w tym to wina braku porządnej ulotki dodanej do produktu, ale bawi mnie, jak przeglądam KWC i widzę negatywne opinie spowodowane złym użytkowaniem produktu.

Tyle z mojej strony na ten temat. Każdy ma swoje zdanie, jedni są bardzo przeciw, inni bardzo za, ja swoje zdanie przedstawiłam wyżej. 

Jestem ciekawa, jakie są wasze przygody z tą odżywką (lub wersja diamentową) i co sądzicie na temat jej szkodliwości oraz to jak długo jej używałyście i po jakim czasie przyszły efekty lub skutki uboczne.


Trzymajcie się i uważajcie na siebie ;)


21 grudnia 2011

Rudolf czerwononosy czyli mani na święta :)

Hej kochane!
Ponieważ wybieram się jutro na wigilię do mojego dawnego liceum, za obiecany świąteczny manicure zabrałam się już dzisiaj. I jestem z niego bardzo zadowolona!


Kolor lakieru jest klasycznie czerwony. Jabłko też jest ciemne ^^ Aparat niestety przekłamuje kolory...



A tutaj zbliżenie na Rudolfa :) Początkowo nie miało go być na moich paznokciach, ale post Ewaluacji ze zwierzaczkowym step by stepem mnie zainspirował i postanowiłam dodać reniferka, żeby nie było nudno :) 


A to lakiery, których użyłam :) 
Szkoda, że nie zrobiłam zdjęć step-by-step, ale dopóki nie dorobię się lepszego aparatu/ nie przyjdzie lato z lepszym światłem ma to mały sens. Zamiast tego napiszę co robiłam po kolei:

1. Jako baza - nail tek foundation II. Pod tak ciemne i intensywne kolory lepiej dać bazę, żeby nie odbarwiać płytki.
2. Circus circus kolor 3 - po jednej warstwie czerwieni i brokatu. Jestem zachwycona, bo naprawdę wystarcza jedna warstwa. Może gdyby na paznokciach miała być tylko czerwień dla przyzwoitości trzeba by dać drugą warstwę, ale z brokatowym toperem jest to zbyteczne. Trochę niewygodnie operuje się takim podwójnym lakierem, ale jest to do przeżycia. Polecam ten lakier! Sama się waham czy nie dokupić jeszcze jakiegoś koloru z tej limitowanki ^^
3. Złoty toper eveline 'viva carnavale'. Im mniej, tym lepiej. Nie byłam pewna czy go dawać, bo efekt samego circus cirkus jest świetny, ale miło dodaje trochę magii do tych paznokci. 
4. Reniferek: Rudolfa namalowałam tylko na jednym paznokciu lewej ręki. Bałam się, że jeśli zrobię ich więcej, to każdy będzie inny i nie będą mi się podobać. Poza tym na prawej ręce nie byłabym w stanie zrobić go tak ładnie. Ale do rzeczy: główka reniferka to lakier nude golden rose 205. Rogi to golden rose 266. Główkę namalowałam po prostu pędzle m z lakieru, rogi wykałaczką, co było bardzo proste. Na ten paznokieć nie dawałam brokatów na początku, później dodałam po odrobince między rogi. Gdy główka przeschła namalowałam nosek: lakier circus circus przy pomocy drugiego końca wykałaczki. Oczka to znów brązowy golden rose. 
5. Na wieszch poszedł top coat golden rose 'for crystal colour'

I to tyle :) 
Naprawdę jest to bardzo proste i zachęcam do kombinowania ze wzorkami, zwierzaczkami itp :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...