Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk. Pokaż wszystkie posty

6 kwietnia 2016

Kosmetyczni ulubieńcy marca 2016

W tym roku szczególnie przeraża mnie to, jak szybko mijają kolejne miesiące. Nieuchronnie zbliża się moment, w którym wypadałoby się obronić :D Bardzo nie chciałabym odkładać tego na wrzesień, a praca nie bardzo chce się pisać sama - zupełnie nie wiem czemu! :P No nic, ale nie ma co marudzić, trzeba się po prostu wziąć do roboty.

W tym miesiącu nie mam wielu ulubieńców, a w dodatku jest to sama kolorówka. Pielęgnacyjnie będzie zdecydowanie bardziej w kwietniu :)


Wśród moich ulubieńców znalazł się tusz do rzęs, dwa produkty do ust i dwa do brwi, a w całości jak widzicie przeważa marka essence, do której ostatnio powróciłam.


Jeżeli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że bardzo lubię tusze maybelline. Przetestowałam już wiele rodzajów i rzadko kiedy się zawodzę. Po Great Lash jakoś nigdy nie sięgnęłam - taki mały, niepozorny... Aż trafiłam go w Biedronce za 8 zł. I przy kolejnej okazji kupiłam kolejne opakowanie :) Myślę, że nie będę się specjalnie rozpisywać i poświęcę mu wkrótce osobny post :)


Szminkę w płynie w kolorze 06 make a statement mam już od jakiegoś czasu, tutaj możecie obejrzeć swatche i poczytać dokładniejszą recenzję. Niedawno kupiłam sobie kredkę w kolorze 05 soft berry - kolor mi się spodobał, skojarzył mi się ze słynnymi ustami a'la Kylie Jenner :P Powiem Wam, że połączenie tych produktów wygląda genialnie i żałuję, że nie wpadłam na to kilka miesięcy wcześniej, bo byłoby idealne na mijającą porę roku :) Kredka jest miękka, ładnie się rozprowadza, razem trzymają się całkiem nieźle :) 


Ostatnio postanowiłam jakoś bardziej "ogarnąć" swoje brwi. Przede wszystkim zapuściłam to, co uparcie wyskubywałam, zyskując po pół centymetra na brwi. Od razu to jakoś lepiej wygląda. Nowy kształt brwi wymaga jednak wypełniania luk i utrwalania. Wcześniej korzystałam z cieni z limitki essence, ale kredki eyebrow designer używa się o wiele wygodniej. Kolor 04 blonde bardzo dobrze mi pasuje. Skuwka ma też malutki grzebyczek, który pozwala ułożyć brwi i lekko rozetrzeć kredkę :) 

Lubiłam barwiony żel do brwi z wibo za jego trwałość, ale pigment był dla mnie odrobinę za ciemny. Tym razem udało mi się kupić przeźroczysty żel, który sprawdza się równie dobrze, nie ma jednak problemu z niepasującym kolorem :) 

No i to tyle kosmetycznych ulubieńców na dzisiaj! Uciekam udawać, że czytam książki do magisterki. No dobra, może faktycznie coś dzisiaj przeczytam. Trzymajcie za mnie kciuki :P

Znacie któryś z tych produktów? Piszcie co sądzicie :)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

18 listopada 2015

Szminki w płynie Essence - Show Off & Make a Statement.




Cześć!
Dzisiaj wrócimy do kategorii "beauty", bo chcę Wam opowiedzieć o bardzo ciekawym nowym produkcie Essence, czyli o ich płynnych szminkach. Zainteresowałam się nimi po pozytywnych głosach Marty z Lusterka (swoją drogą koniecznie zaobserwujcie ją na snapie! Mówi dużo fajnych rzeczy tam! :) ). Później w Hebe trafiłam na promocję - drugi produkt do ust marki Essence za pół ceny. No to wzięłam dwie, jaka kobieta nie zareaguje na taką promocję? :P 




Wybrałam dwa z czterech odcieni - ciemniejszy i lekko "brudny" 06 Make a Statement oraz bardziej koralowy 04 Show Off - ten kolor jest mniej pomarańczowy niż na tym zdjęciu ;) I nie sugerujcie się obrazkami na oficjalnej stronie - kolory są zupełnie inne! Dostepny jest jeszcze nudziakowy 03 Almost Real oraz lekko różowy 01 Colour Party - ten drugi chyba dokupię, bo takich kolorów mi brakuje. 


Aplikator i konsystencja są jak dla mnie typowo błyszczykowe. Sam produkt porównałabym do błyszczyków Stay with me tej samej marki - zresztą te pomadki w płynie chyba właśnie je zastąpiły. Producent prawdopodobnie postanowił nazwać je pomadkami ze względu na bardzo dobrą pigmentację.  BTW - na stronie essence znajdziemy je w obu kategoriach - i w błyszczykach, i w pomadkach.


Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć kolory - w świetle dziennym (no dobra, listopadowym...) bez żadnej obróbki. Od góry: make a statement, niżej show off. Obydwa bardzo ładnie prezentują się na ustach, niestety aplikacja tak napigmentowanego produktu wymaga użycia lusterka ;) 

Trzymają się na ustach dosyć dobrze jak na błyszczyk, nie mażą się jakoś specjalnie. Myślę, że jak za cenę około 10 zł to bardzo dobry produkt. Ja chętnie dokupię jeszcze jeden kolor (nudziaka się boję :3 )

Znacie te produkty? Lubicie markę Essence? Piszcie koniecznie!

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

7 kwietnia 2013

Matowy wynalazek od Essence - Stay Matte lip cream 02 Smooth berry


 Kolejna z nowości mojej ulubionej firmy :)

Szał na matowe "błyszczyki" trwa już od jakiegoś czasu, zaczęło się chyba od Manhattanu, a potem już poleciało. Ja do tej pory nie miałam niczego w tym stylu, jednak na essence postanowiłam się skusić ^^

Produkt jest w opakowaniu charakterystycznym dla błyszczyków stay all day z tej firmy, aplikator jest inny, bo bardziej klasyczny.

Rozprowadza się fajnie, ale kolor jest tak intensywny, że trzeba uważać przy kącikach, ja używam też do niego konturówki.


Trzyma się całkiem nieźle, ale nie podam Wam konkretnej ilości godzin ^^ Po jedzeniu czy piciu oczywiście trzeba poprawić. 


Wykończenie jest oczywiście matowe, ale nie daje efektu suchych, ściągniętych ust. ]

Kosmetyk jest bardzo fajny, ale kolor tak intensywny, że ja praktycznie nie mam kiedy go używać ^^ 
Dlatego też nie wiem czy jest sens, żebym dokupywała kolejne odcienie.

Znacie?
Testowałyście?
Co sądzicie?

8 lutego 2013

Essence vintage district!

Wczoraj mając chwilę czasu dla siebie (och jakie to wspaniałe uczucie :D) wskoczyłam do Hebe, głównie po to, żeby sprawdzić czy ostało się dla mnie coś jeszcze z essencowych wyprzedaży po 3,99. Jakaż była moja radość gdy zastałam pełniutki stand limitowanki vintage district ^^

Zdecydowałam się na zakup dwóch produktów:


Eyeliner w żelu z pędzelkiem, 10,99 zł
Dwustronny szminkobłyszczyk - 12,99


Przyjrzyjmy się eyelinerowi:


Przede wszystkim propsy dla essence za wpakowanie tego w pudełeczko. Mamy względną pewność że nikt nie postanowił sobie na szybko poprawić makijażu naszym produktem.


Eyeliner zamknięty w słoiczku, pędzelek jest dość krótki.
 


Konsystencja jest zupełnie inna niż tych ze stałej kolekcji. Jest naprawdę twardy, ale w sumie fajnie się z nim pracuje. Pędzelek też bardzo mi przypadł do gustu. 

No i swatch na oku:


Nie wiem czy powinnam używać takiego koloru, bo moje niebieskie oczy od razu robią się szare, ale pomyślałam o tym dopiero jak było już dawno zapłacone :D

To teraz drugi produkt:


Ogólny pomysł jest taki, że mamy szminkę i błyszczyk w podobnym odcieniu. 





Swatche:


 Szminka i błyszczyk





Sam błyszczyk


Sama szminka

Mają bardzo fajną konsystencję, chociaż  malowanie bez lusterka może być problematyczne.

I to tyle, więcej Wam nie powiem, bo produkty mam dopiero od wczoraj, ale stwierdziłam, że przy limitowance lepiej dowiedzieć się czegokolwiek od razu, niż po miesiącu, kiedy już jej nie będzie ^^

Macie coś z Vintage District?
Planujecie jakiś zakup?




27 stycznia 2012

TAG: Łowczyni + przemycone swatche Essence i Inglot :)

Hej Kochane!
Dzisiaj odpowiedź na tag:

ZASADY:
Wklej banner na swojego bloga
Napisz, kto Cię zaprosił do zabawy
Zaproś kolejne bloggerki
Pokaż, co ostatnio "złowiłaś" w sklepie (ciuchy lub kosmetyki)


Zostałam otagowana podwójnie (bardzo mi z tego powodu miło, dziękuję!) przez Nie tylko o włosach oraz Blond Hair Care (koniecznie do nich zajrzyjcie!)

Swoje ostatnie zakupy pokazywałam Wam w ostatnim poście, nie ma sensu, żebym to pokazywała drugi raz :) Pomyślałam więc, że pokażę wam kolorówkę którą udało mi się kupić od świąt. Pożyczyłam porządny aparat od mojej mamy i dzięki temu mogę Wam pokazać całkiem niezłe swatche tych produktów, z czego się bardzo cieszę :) Także post będzie trochę swatchowo-recenzjowy, mam nadzieję, że się Wam spodoba :)


Od lewej:
* Róż Inglot freedom nr 73
* Pędzel do różu essence 
* Błyszczyk essence crystaliced LE nr 03 ice cristals on my window
* Cień w płynie essence crystaliced LE nr 02 ice eyes baby
* Błyszczyk essence stay with me nr 03 candy bar
* Kredka do oczu essence long lasting eye pencil nr 11 go wild
* Liner w płynie essence circus circus LE


Do zakupu jakiegokolwiek różu zbierałam się już od dawna. Skusiłam się na taki do paletki, żeby mieć jak najwięcej rzeczy w jednym miejscu. Na pewno będę dalej kompletować swoją paletkę idealną, dobrą do zabrania w podróż czy na noc poza domem :) 

Kolor jest bardziej koralowy niż ceglany, na zdjęciu wyszedł trochę ciemniej. Daje przyjemny, naturalny efekt. 


Nie miałam pędzla do różu, więc na początek kupiłam tani pędzel essence. Niestety nie jest on najlepszy, moim zdaniem jest zbyt wąski i zbyt ścięty, ciężko nim ładnie rozetrzeć róż i łatwo uzyskać efekt matrioszki ^^

Skusiłam się też na dwa błyszczyki.

Skusiłam się też na dwa błyszczyki. Limitkowy błyszczyk z cristaliced daje bardzo ładny shimmer na ustach, jednak bez nachalnych drobinek. Nie nadaje koloru, jedynie delikatnie zmiękcza naturalny kolor ust. Ma dość gęstą i tępą konsystencję, dzięki której ładnie trzyma się na ustach, ale się nie lepi. 

Błyszczyk Stay With Me jest z kolei mocno kolorowy, ale bez specjalnego błysku. Kolor jest moim zdaniem śliczny, w dodatku natężenie koloru można moderować nakładając mniej lub więcej produktu. Daje delikatny efekt mokrych ust i ładnie się trzyma. Konsystencja jest bardziej płynna niż w limitkowym błystku ale ten błyszczyk również nie lepi się i jest miły w użytku :) 



 Kolejne produkty to kosmetyki do makijażu oczu.


Od lewej: Kredka ll przejechana mocno, obok roztarta, złoty liner i cień, roztarty i 'naciapany'

Kredka daje śliczny delikatny efekt. Kolor wrzosowy pięknie rozświetla oko. Trzyma się cały dzień, nawet na moich tłustych powiekach. Kredka jest plastikowa z wykręcanym sztyftem - nie trzeba jej temperować :) Na pewno kupię więcej kredek z tej serii.

Ze złotego eyelinera też jestem bardzo zadowolona. Całkowicie załatwia makijaż oka, w dodatku świetnie się trzyma. Idealny za równo na co dzień jak i na imprezę. Jego wadą jest to, że trzeba nim trochę namachać, żeby uzyskać pełne krycie. Limitka jest aktualnie dostępna w douglasach i drogeriach niesieciowych, ale w lutym ma być też dostępna w naturach.

Ostatnim produktem jest cień w kremie z crystaliced - BUBEL. Kompletnie nie da się go nałożyć. Przy roztarciu prawie całkowicie znika, nałożony grubo wszędzie się rozmazuje. Jako taki efekt daje mieszanie go na powiece z szarym cieniem inglota. Może któraś z Was ma na niego jakiś patent? Ja nie polecam.



Ufff, wyszło tego całkiem sporo :) Kupiłam też zestaw do stempelków, ale jemu poświęcę oddzielną notkę jak nauczę się go porządnie używać :) Wczoraj kupiłam sobie jeszcze dwa lakiery colour&go oraz srebrny lakier do stempelków, jeżeli macie ochotę na swatche, piszcie! 

Taguję:
Moje ukochane tżtówki czyli:
*WWO

Mam nadzieję, że o żadnej nie zapomniałam ;)


Został mi ostatni egzamin, niestety bardzo obszerny :/ Ale mam już w głowie kilka notek dla Was, także czekajcie!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...