Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty

17 października 2016

Nie ufaj tej suce, Warszawski Festiwal Piwa i najpraktyczniejszy mebel świata || Tydzień z Niką #16


Drugi tydzień października to dla mnie dwa ważne wydarzenia: urodziny mojej młodszej siostry i Warszawski Festiwal Piwa :D To wydarzenie zdecydowanie zdominowało ostatni tydzień. Ale jeśli piwko Was nie jara, to czytajcie dalej, też będzie ciekawie :) 

10 października 2016

Wesele, najładniejsze sushi i świetny serial ;) || Tydzień z Niką #15


Po dwutygodniowej przerwie wracam do postów, które chyba lubicie, czyli Tygodni z Niką :) Dzisiaj zdjęć może i mało, ale chcę Wam też coś polecić i zaprosić na kolejne posty w ramach blogowej akcji. Bierzcie ciepłą herbatkę i czytajcie! :)

6 maja 2016

Najlepszy Ramen, Festiwal Piwa, Tidal i serial, od którego cieknie ślinka... || Ulubieńcy niekosmetyczni kwietnia (i trochę marca) 2016 :)

Cześć!

Ten post miał pojawić się w majówkę, ale okazało się, że majówka bez planów również może być mocno aktywna :) 


Troszkę się nazbierało tych niekosmetycznych ulubieńców, ale zacznę nietypowo, bo od wydarzenia. W kwietniu wybraliśmy się na Warszawski Festiwal Piwa. To była druga edycja, w której brałam udział i podobało mi się chyba jeszcze bardziej niż poprzednio - może dlatego, że zdecydowanie więcej wiem o piwach i lepiej idzie mi wybieranie takich, które mi smakują, nie muszę się już snuć za moim mężczyzną i marudzić, żeby mi coś wybrał :D I kupiłam sobie szklankę w jeże - logo browaru Artezan - którą jaram się do tej pory :D 

Jeżeli lubicie dobre piwa, to koniecznie pomyślcie o zajrzeniu na kolejną edycję. A jeśli nie lubicie, to i tak pomyślcie, bo wybór jest taki, że każdy znajdzie coś, co polubi. Nie mówiąc o foodtruckach z zajebistym żarciem, stojących pod stadionem. 

Aha! Całość relacjonowałam na snapie. Jeżeli jeszcze mnie nie zaobsewowaliście, to zapraszam - @pannanika :)

Wybraliśmy się też na festiwal tulipanów w ogrodzie botanicznym UW. I wszystko super, pogoda była piękna, tylko... tulipany jeszcze nie kwitły :D Zadowoliłam się żonkilami :)


No dobra, to teraz przejdziemy do seriali, co? Bo co Wam po zdjęciach z wydarzeń, których nie możecie sprawdzić ;) 

Jak wiecie, jestem bardzo zajarana Netflixem i korzystam z niego odkąd tylko nam to udostępnili. Jak dla mnie główną wartością tego serwisu są produkcje własne Netflixa, których nigdzie indziej (legalnie) nie obejrzymy. I właśnie taką produkcją jest serial Chef's Table, który chcę Wam serdecznie polecić:


W każdym odcinku przedstawiona jest historia innego szefa kuchni. Są to szefowie z topowych restauracji, mających po trzy gwiazdki Michelina, ale nie tylko to ich wyróżnia. Każdy z nich wywodzi się z jakiejś tradycji, kultury, każdy ma inną historię do opowiedzenia - i te historie widać na talerzu! Naprawdę, nie można tego oglądać będąc głodnym. 

Drugim serialem, który ostatnio oglądałam, była Plotkara - Gossip Girl.


Nie wiem czy jeszcze pamiętacie, ale to był serial, który oglądałam, gdy zaczynałam prowadzić tego bloga :D Ostatnio pojawił się na Netflixie i postanowiłam go sobie odświeżyć, w ramach czegoś niezobowiązującego lecącego w tle w ciągu dnia. 

Przy drugim obejrzeniu dużo bardziej zwracałam uwagę na... stylizacje aktorek. Boże jakie one tam są piękne! I tak jak wcześniej moją ulubienicą była Serena, tym razem dużo bardziej skłaniam się w kierunku Blair. Jeżeli lubicie oglądać ładnie ciuchy i wkręcać się w intrygi bogatych dzieciaków, to serdecznie polecam ten serial ;)

Ostatnią kategorią w dzisiejszym przeglądzie będzie muzyka. 


Gdy przedłużałam umowę w Play zaproponowano mi subskrypcję w Tidalu za darmo. Od początku byłam wierna Spotify, ale gdy postawiono mnie przed decyzją płacić lub nie płacić, postanowiłam dać szansę Tidalowi. Nie jest łatwo się przestawić, jednak pomogło narzędzie, które konwertuje playlisty ze Spotify do Tidala - polecam tym, którzy też mają problem z przejściem z jednego serwisu na drugi ^^ 

Na Tidalu bardzo przypasowała mi playlista Tidal Focus - jest super do pracy, pisania, czytania - ja nie lubię mieć ciszy w tle, lubię kiedy coś do mnie gada. Ta playlista jest fajna, bezinwazyjna i nie kojarzy się z tanim spa, jak to mają w zwyczaju niektóre sety tworzone z myślą o koncentracji. 


Kolejną muzyczną zajawką jest nowa płyta Beyonce, którą dzięki wspomnianemu Tidalowi zdążyłam już przesłuchać w tę i z powrotem. Jest fenomenalna! Różnorodna, ale zrównoważona, żaden kawałek nie drażni, wiele wpada w ucho. No super!!

I już całkiem na koniec chcę Wam jeszcze powiedzieć, gdzie można zjeść najlepszy ramen w Polsce. Otóż - u mnie! 


Próbowałam ramenu w restauracji prowadzonej przez uczestniczkę Top Chefa i niestety, robię lepszy xD Co to jest w ogóle ramen? To taka japońska zupa z dodatkami. Nie ma jednego przepisu, każdy robi taki, jaki lubi. Mamy bulion, noodle, zwykle jajko, jakieś mięso i coś zielonego. Taką zupą można się naprawdę konkretnie najeść a smak jest super! Chcecie przepis? 

Ufff, trochę mi tego wyszło i nie wiem ilu z Was będzie się to chciało czytać w ten piękny piątkowy wieczór, ale mam nadzieję, że jednak lubicie takie luźniejsze posty :) 

Piszcie koniecznie co Was zainteresowało, o czym napisać więcej :) A może macie swoje doświadczenia z omówionymi przeze mnie rzeczami? Strasznie chcę wiedzieć! 


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

17 marca 2016

Ulubieńcy niekosmetyczni - Styczeń&Luty

Znów na chwilę zniknęłam - pisałam na facebooku, że ciśnienie mnie zabija, a jak tylko pogoda się poprawiła, dopadło mnie przeziębienie... Także leżę, smarkam i ledwo myślę. Postanowiłam się jednak zebrać i napisać Wam o niekosmetycznych ulubieńcach, tak jak obiecywałam. Dziś będzie o książkach, filmach, serialach i piosenkach, które umilały mi ostatnie miesiące :)


Zacznę od książek. Wróciłam ostatnio do serii "Merde" Stephena Clarke'a. Opowiada ona o Brytyjczyku, który w związku z pracą przenosi się do Paryża i uczy się żyć na francuskich zasadach. Historia jest przekomiczna, błyskotliwa, przyjemnie lekka. Jeżeli lubicie brytyjski humor i rozumiecie żarty o francuzach, ta seria na pewno Wam się spodoba. 

Druga książka o której chcę wspomnieć, to "Jak być glam" Fleur deForce. Pełna recenzja wkrótce, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że warto zwrócić na nią uwagę - od niedawna polska wersja jest dostępna w księgarniach! 

Przechodząc do seriali, muszę wspomnieć o tym, że w styczniu Netflix rozszerzył swoją działalność na Europę. Czy warto wykupić abonament? Cóż, są plusy i minusy, zależy czego potrzebujecie. My w tej chwili nie mamy kablówki i wszystkie nasze potrzeby typu telewizja zaspokaja netflix, player plus i youtube. Zdążyłam obejrzeć już kilka seriali dostępnych na tej platformie ale jeden chciałam Wam szczególnie polecić:


Jane the virgin - Mamy tytułową Jane - dziewicę, która dobrze się uczy, pracuje, ma kochającego narzeczonego. Wszystko jest super, aż przez przypadek, zostaje zapłodniona. Z kim? Dlaczego? Później już wszystko jest jedną wielką telenowelą. I nie używam tu tej nazwy przypadkiem. Serial jest stylizowany na telenowelę, bohaterka jest wielką fanką tego typu seriali i wszystko jest utrzymane w konwencji, ale raczej na zasadzie pastiżu z gatunku. Jeśli chodzi o fabułę, powiedziałabym, że serialowi bliżej do Plotkary. Obejrzałam pierwszy sezon, w Stanach leci już drugi. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i wciągającego, to naprawdę polecam :)

Filmy? 

Miałam plan w związku z Oskarami - chciałam przed galą obejrzeć wszystkie filmy, które były nominowane w kategoriach najlepszy film, najlepszy aktor/aktorka pierwszo - i drugoplanowy. W sumie wypisałam 16 filmów do obejrzenia, a udało nam się zobaczyć... Całe cztery. Resztę nadrabiamy - powoli - teraz. Jednak jeśli miałabym wybrać najlepszy z nich, wybrałabym Big Short


Film opowiada o kryzysie finansowym z 2008, a raczej o tym, skąd się on wziął. I o ludziach, którzy przewidzieli to lata wcześniej, ale nikt nie chciał ich słuchać. Świetna obsada, historia - mimo tego, że każdy z nas zna jej zakończenie - niesamowicie wciągająca. Nic dziwnego, że Big Short dostał Oskara w kategorii scenariusz adaptowany. Bardzo ciekawie rozegrano też kwestię tłumaczenia ekonomicznych terminów. Jak? To już musicie sprawdzić sami ;)

I na koniec piosenki:






Toooo tyle na dzisiaj! Co sądzicie o moich wyborach? Znacie? Lubicie? Sprawdzicie? 
Czekam na komentarze :)



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

21 sierpnia 2015

Ulubieńcy i migawki z wakacji 2015 :)

Cześć! 
Korzystając z momentu przed komputerem, bo za kilka godzin znów wyjeżdżam, chcę Wam opowiedzieć o ulubieńcach ostatnich dwóch miesięcy. Przy okazji zobaczycie kilka migawek z dotychczasowych wyjazdów (Ci, co nie śledzą mnie jeszcze na insta, niech tam koniecznie zajrzą!). Wrzucam też sporo na snapchat. Standardowo znajdziecie mnie tam pod nazwą "pannanika" ;)

Przechodząc do ulubieńców! 


Latem mam mega problemy z suchą skórą i suchymi włosami. Krem Ziaja med kuracja lipidowa kupiłam przypadkiem, przy okazji wizyty w aptece. Jest genialny. Naprawdę, dawno nie miałam tak dobrego kosmetyku. Jest lekki, nie lepi się (nienawidzę, jak krem mi się lepi), a buzię zostawia miękką, nawilżoną i odświeżoną. Cudo!

Dalej - suche usta. Coś strasznego. O pomadce peelingujacej sylveco słyszałam już dawno, ale jakoś nie wierzyłam, że to może być lepsze niż peeling cukrowy, który robię sobie sama. No a jednak. Jest to po prostu wygodniejsze, bo nie marnuje Ci się pół porcji. Pomadka to mix naturalnych olejków i wosków, z zatopionym cukrem. Oprócz efektu ścierania świetnie nawilża. Jak dla mnie must have, zarówno do zadań specjalnych, jak i do codziennej pielęgnacji przed make upem. 

Moje włosy pokochały olejkową maskę z biovaxu. Bardzo mi pasują saszetki, do kupienia np. w biedronce, po jakieś 2 zł. W zależności od tego ile macie włosów, taka saszetka wystarczy na 1-2 mycia. Ładnie nawilża i dociąża włosy. Są gładkie i błyszczące. Bardzo mi się to podoba. 

Lip tint z H&Mu kupiłam za całe 2 zł na wyprzedaży. Na początku trochę nie wiedziałam jak się nim posługiwać, ale jak już do tego doszłam, to się zachwyciłam. Intensywny, trwały kolor. Jeśli jeszcze gdzieś dopadniecie, to polecam!!

Dużym ulubieńcem były też maseczki z H&Mu, o których już pisałam, a teraz nie załapały się do zdjęcia. Tanie i fajne. Polecam i odsyłam do recenzji.

A teraz wakacyjne gadżety-dodatki. 

Biżuteria z lego, którą kupiłam na targu rękodzieła we Włoszech. Jest super :D Te klocki normalnie działają i nie wiem, czemu sama nie wpadłam na to wcześniej :D 


W ogóle targ w Porto Recanati był niesamowity. Miasteczko przepiękne - podobno George Clooney chciał tam kupować dom ;), a na targu mnóstwo ciekawych rzeczy do kupienia. Zobaczcie stoisko z rzeczami dla lalek barbie:







To wszystko było ręcznie robione, chyba z modeliny. Jakbym była małą dziewczynką to bym się posikała ze szczęścia nad tym stoiskiem, a tak tylko się zachwycałam :D

Okulary kupiłam na wyprzedaży w mohito, za 19 zł. Baaardzo mi się podobają, niestety już udało mi się zgubić jedną śrubkę, ale zastąpiłam ją taką z okularów, których nie noszę.



Zanim przejdę do ulubieńców muzyczno-kulturalnych, pokażę Wam jeszcze kilka zdjęć z Włoch i z Mazur. 







A teraz Mazury...








No dobra! To teraz serial:



Orange is the new black to serial Netflixa (swoją drogą mam nadzieję, że Netflix w końcu wejdzie do Polski!), tak samo jak House of Cards. Wychodzi jeden sezon rocznie od razu cały. Dwa pierwsze dni po zakończeniu sesji spędziłam na oglądaniu najnowszego sezonu. Serial dzieje się w damskim więzieniu i jest niesamowity. Jeżeli szukacie dobrego serialu, który nie będzie głupi, ale też nie będzie zbyt ciężki, to koniecznie spróbujcie OITNB ;)


Ted 2. Jedynki już prawie nie pamiętam, na dwójce sikałam ze śmiechu. Jeśli lubicie prosty, chamski humor i nie odrzuca Was humor na niskim poziomie moralnym, nie szanujący żadnych świętości, to naprawdę polecam :D

Odkryłam też prześmieszną serię na youtubie, nazywa się Beauty Break. Oglądam każdy odcinek, który mi wpadnie w oczy i za każdym razem mega się śmieję :D Sprawdźcie koniecznie. 




I na koniec muzyka: 




Obie te płyty - świetne do słuchania, żeby się trochę wyczillować. Polecam też dwie playlisty ze spotify:

Hiciory z dzieciństwa :D

 


A tutaj spokojne, trochę smutne kawałki z ostatnich kilku lat. Obie ostatnio katuję. 

No dobra, to ja spadam pakować się nad morze ;) Koniecznie zaglądajcie na instagram i na snapa, po więcej zdjęć, migawek, filmików ;)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

21 lipca 2014

Ulubieńcy czerwca i połowy lipca :)

Nie udało mi się napisać o ulubieńcach czerwca, a zaraz wyjeżdżam, więc z lipcowymi też będzie ciężko. Z tej okazji troszkę ulubieńców pojawi się teraz :)


Na pierwszy ogień kosmetyki:

NYX soft matte lip cream w kolorze antwerp zawładnął ostatnio blogosferą. Nic dziwnego, bo jest genialny. Piękny kolor, świetna formuła i trwałość. Wkrótce więcej o nim :) 
Dezodorant Balea mango mambo mam dopiero od wtorku, ale... zakochałam się! Pięknie pachnie, cudnie działa, o nim też na pewno będzie recenzja!
W buteleczce po lakierze kryje się moja własna mieszanka do olejowania. Tak, przekonałam się. I chyba działa! 
Balsamy eos przyjechały do mnie niedawno ze stanów. Mam smaki honeysuckle i truskawkę. Działają bardzo dobrze, smakują super i są w 100% eko. Czego chcieć więcej?


Jeżeli chodzi o dodatki, to ostatnio mam mega fazę na kokardy we włosach, w różnych konfiguracjach. Chcecie zobaczyć przykładowe fryzury z ich użyciem? :) Wszystkie kupiłam w claire's, oprócz tej dużej pomarańczowej, którą zrobiłam sama :)

Odzieżowym ulubieńcem są...


Sandałki crocs huarache. Zakochałam się w  nich kiedy tylko zobaczyłam je u innookiej na instagramie. A kiedy je przymierzyłam w sklepie, powiedziałam że chce nożyczki do odcięcia metek i nie mam zamiaru ich zdejmować. Najwyodniejsze sandały ever! Po 8 godzinach stania w pracy w tych butach prawie nie czuję bólu nóg. Po 4 godzinnym spacerze po Warszawie było już ciut gorzej (no ile można łazić? :D ) ale nic się nie obtarło, po prostu zmęczyły mi się stopy - klasycznie. Polecam te buty każdemu!

Przechodząc do kwestii kulturalnych:



Dwa filmy, które rozwaliły mnie na łopatki: 

Grand Budapest Hotel - totalnie mój poziom absurdu. Jeżeli oglądałyście "Jak obsługiwałem angielskiego króla" to tutaj klimacik jest podobny. Komedia, ale nie durna, świetne postaci i obsada. Polecam!

Maleficent - czy też Czarownica, to historia disneyowskiej Śpiącej Królewsny opowiedziana ze strony "Złej Czarownicy", granej przez Angelinę Jolie. Świetne kostiumy, genialna charakteryzacja i prześliczna scenografia/efekty. Jeden z ładniejszych filmów, jakie widziałam.





Breaking Bad oglądam dopiero drugi sezon - ale jaki to dobry serial! Niby niewiele się dzieje przez cały odcinek, ale zawsze ma się ochotę odpalić kolejne. I te osobowości!

Glee obejrzałam już całe. Uwielbiam musicale, uwielbiam covery, uwielbiam licealne dramaty :D Naprawdę dobrze mi się ten serial oglądało. 

Muzyczni ulubieńcy:






Czyli króluje Ed Sheeran ;) Swoją drogą, chciałam kupić tę płytę. Ale jak zobaczyłam cenę 65 zł w empiku, to mi się odechciało, spotify musi wystarczyć...

Mam też nowy ulubiony kanał na youtubie, ale zupełnie nie urodowy, tylko... książkowy :)



Nie miałam pojęcia, że są takie kanały jak booksandquills! Jestem w książkowym niebie <3 Myślicie, że są takie polskie kanały dobrej jakości? Muszę poszukać.

I na koniec całkiem randomowy ulubieniec:


Berlin! Moją relację z wycieczki możecie zobaczyć tutaj, a haul z drogerii dm - tutaj

Długi ten post wyszedł, prawda? 
Opowiedzcie mi o swoich ulubieńcach!

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...