Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

16 lutego 2012

Żele pod prysznic: Original Source i Alterra - recenzja porównawcza

Hej kochane! Bardzo przepraszam, że Was tak zaniedbuję :( Jakoś ostatnio nie mam weny, w ogóle czas spędzam ostatnio najchętniej pod kołdrą przytulona do mojego chłopaka. Czekam na wiosnę, piękne słońce i sukienki.
Projekt luty idzie jako tako. Fakt, że nie pilnuję 100% diety, ale reszty trzymałam się idealnie, a zmian nie widać. Od dzisiaj odpuszczam 30 ds, spróbuję kręcić więcej hula. Mieszankę oczyszczającą zamieniam na wodę z cytryną i sokiem aloesowym  - po wypiciu mieszanki nie można pić ani jeść przez pół godziny. Nie jest to przyjemne, gdy budzę się z saharą w ustach a wypić mogę tylko łyżkę oliwy z cytryną... Oleju lnianego wypiłam już butelkę, przyzwyczaiłam się do smaku, ale nie widzę efektów, które mogłabym przypisać tylko jemu.

Mam też do Was takie pytanie: jaki sposób na mega nawilżenie skóry możecie mi polecić? Najchętniej bezparabenowy :P Przez twardą wodę i mrozy mam na skórze niesamowitą bolącą skorupę. Olej kokosowy nie pomaga... Macie jakieś pomysły?

A teraz przechodzę do właściwej recenzji :D
Chciałabym dla Was porównać dwa naturalne, wegańskie żele pod prysznic dostępne w drogeriach Rossman:



*Alterra, Żel pod prysznic borówka i wanilia KWC
Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin, Coco - Glucoside, Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Laurolyl Lactylate, Sodium Citrate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Parfum, Citric Acid, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract.


*Original Source, Żel pod prysznic z czekoladą i miętą KWC
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Parfum, Cocamide DEA, PEG/PPG 120/10 Thrimetylopropane Trioleate, Laureth-2, Mentha Pipenita Leaf Extract, Theobroma Cacao Seed Extract, Lactic Acid, Glicerin, Sodium Benzoate, Styrene/Acrylates Copolymer, Ethylhexyl Methaxycinnamate, Diethylamino Hydroxybebenzoyl Hexyl Benzoate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, CI61570, CI19140, CI16255, CI16035


Obaj producenci chwalą się tym, że ich kosmetyki są naturalne i wegańskie (nie testowane na zwierzętach ani nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego). W żadnym z nich nie znajdziemy parabenów. Pod tym względem oba mają u mnie plusa.
Dalej - wyraźnie widać, że skład żelu original source jest dużo dłuższy. Osobiście nie lubię, jak kombinuje się tam, gdzie nie trzeba, wolę kosmetyki o prostych, czytelnych składach. Tu wygrywa alterra gdzie praktycznie każdy składnik mogę od razu rozpoznać, chociaż pobieżnie.
Ostatnia rzecz - przesuszacze. Żel original source zawiera SLeS a żel alterry alkohol (alkohol stosuje się w kosmetykach naturalnych jako konserwant. W kosmetykach lavery czy dr.haushka najczęściej są one niewyczuwalne, jednak alterra potrafi z nimi przesadzić). Czytałam recenzję żelu alterry, w którym dziewczyna narzekała na wysuszenie. Ja niestety nie jestem w stanie tego stwierdzić, bo moja skóra i tak jest cały czas sucha przez twardą wodę i i tak codziennie ją balsamuje/olejuję. Jednak wydaję mi się, że żel original source wysusza mnie trochę bardziej. 


Konsystencja:
Żel OS ma typową lejącą kremową konsystencję, którą porównałabym do konsystencji żelu ziaja masło kakaowe. Pieni się doskonale - czym się dziwić? Sulafate wysoko w składzie. Ładnie się spłukuje.
Żel Alterry natomiast ma dziwną konsystencję, z którą wcześniej się nie spotkałam. Jest bardziej żelowa, ale nie jak galaretka, tylko jak taki... glut? Ciężko mi to wytłumaczyć :P Prawie w ogóle się nie pieni, nawet przy użyciu myjki. Można powiedzieć, że się "maże", przykleja do skóry, i trzeba potrzeć ręką, żeby go spłukać.  W tym punkcie wygrywa OS, chociaż nie skreślam Alterry, bo wiem, że ta konsystencja jest skutkiem ubocznym braku mocniejszych detergentów.

Zapach:
Oba żele są cudowne! Jeżeli miałabym porównać je do jedzenia, to alterra pachnie dokładnie jak jagodowy Danio, a original source jak czekoladki after eight. Zapach pierwszego utrzymuje się na skórze dość długo i jest bardzo słodki, natomiast os nie bardzo się utrzymuje, ale dzięki mięcie jest odświeżający i energetyzujący. Oba na duży plus. 

Cena:
Original Source - 10 zł/250 ml
Alterra - 7,5 zł/ 200 ml

Dostępność: 
Obie firmy są dostępne w drogeriach Rossmann. Żel alterra jest oznaczony napisem "edycja limitowana", ale widzę go w sklepach od wakacji i nie zanosi się, żeby go wycofywali.

Męskim okiem:
Na koniec kilka słów od mojego mężczyzny: 
"Czekoladowy fajny, ale bardziej pachnie miętą, a jagodowy spoko, ale się gorzej ciapcia" :D

Próbowałyście któregoś z tych żeli? A może inne zapachy tych firm?
Mam nadzieję, że nie obraziłyście się na mnie za tę nieobecność :*

A teraz przyznać się, ile pączków dzisiaj poszło? (u mnie jeden i kawałek ciasta :P)





8 lutego 2012

Pielęgnacja "od kuchni"

Tak, wiem, nie było mnie strasznie długo - przepraszam, nie miałam jakoś czasu i weny... Ale już się poprawiam!
Pochwalę się też, że udało mi się zaliczyć sesję w 1 terminie! Zastanawiam się czy nie zmienić zawodu na snajper lub strzelec wyborowy :D Oby takie szczęście trzymało się mnie dalej :) 

Dzisiaj trochę o babcinych sposobach pielęgnacji, a właściwie o tym, co z kuchni może się nam przydać również w łazience:

www.kolorowankimalowanki.pl :D

Oleje:

Jedne z najbardziej wielozadaniowych produktów. Oprócz niesamowitych właściwości przy stosowaniu wewnętrznym, bardzo przydają się zewnętrznie :)
Możemy próbować praktycznie z każdym olejem, ale najlepiej, żeby był nierafinowany i zimnotłoczony. Nie polecam stosować kujawskiego do innych celów niż smażenie ;) 
Ważne, żeby dobierać odpowiednie oleje do swoich potrzeb. Nie wszystkie oleje będą się sprawowały dobrze i na włosach i na skórze, a prawdopodobieństwo, że ten sam olej będzie u was działał dobrze na włosach i na skórze jest bardzo małe. 

Włosy: O tym pisałam już wielokrotnie. Oleje pomagają utrzymać nawilżenie we włosach oraz odżywiają je.

Cera: Olei możemy używać jako kremów - KLIK! albo do OCM - KLIK! Stosuję taki zestaw pielęgnacyjny od kilku tygodni i jestem bardzo zadowolona. Polecam poczytać i pomyśleć czy to nie lepsze dla naszej buźki niż parafinowe kremy i żele z detergentami ;)

Ciało: do masażu, zamiast balsamu, na dłonie i stopy zamiast kremu. 

Paznokcie: Kąpiel w oliwie z oliwek, olejku rycynowym i soku z cytryny (podgrzewamy to w kąpieli wodnej, olejek rycynowy można odpuścić) wzmacnia paznokcie, odżywia i nawilża skórki, wybiela płytkę.

Rzęsy: olejek rycynowy odżywia je, stają się mocniejsze, ciemniejsze i gęstsze. 

TU możecie sprawdzić jaki olej pasuje do waszej cery, a TU procentową zawartość kwasów tłuszczowych w olejach, ale to już wyższa szkoła jazdy (ja tego jeszcze nie ogarniam ^^)

Nabiał: 

Żółtka jajek możemy dodawać do maski do włosów prze myciem. Dostarcza to włoskom protein i składników odżywczych. Z innych nabiałowych produktów można nakładać na włosy domowy majonez (czyli połączenie żółtka z olejami tak naprawdę), śmietanę, tłusty jogurt, można je też moczyć w tłustym mleku. Ja tych sposobów jeszcze nie testowałam, ale żadnej wizażance jeszcze od tego włosy nie wypadły ;) 

Białko nadaje się jako maseczka do twarzy ściągająca pory :) Takie samo działanie ma maseczka zrobiona z drożdzy i ciepłego mleka. 

Zioła:

Oprócz picia ziół możemy je też stosować zewnętrznie. 
Na włosy: jako płukanki. Nie wszystkie zioła zdziałają cuda, ale na pewno można próbować ze skrzypem, pokrzywą, rumiankiem (dla rozjaśnienia. Tu polecam dodać jeszcze sok z cytryny). 
Na twarz: Napary z ziół mogą z powodzeniem zastąpić nam toniki, które będą w dodatku działać leczniczo  i kojąco na cerę. 

Cytryna: 

Wspomniałam już o kąpieli do paznokci, oraz płukance do włosów. Słyszałam, że niektóre dziewczyny nakładały na włosy sam sok z cytryny i po kilku godzinach spłukiwały. Podobno dawało to super efekt rozjaśnienia, ja jednak bym tak nie kombinowała, ponieważ to mimo wszystko kwas, który może wysuszyć nam włosy.
Cytryny możemy też dodać do ostatniego płukania włosów, aby domknąć łuski włosa. 

Siemie lniane: 

Na włosy jako maska przed myciem, w płukance, jako stylizator. Cały wątek na wizażu jest TU. Ja jeszcze nie testowałam.
Gluta z siemienia można też podobno użyć jako maseczki do twarzy.

Piwo:

Nie wiem jak wy, ale ja zawsze po imprezach mam problem z rozgazowanym piwem rozstawionym po całym domu. Zawsze z żalem wylewałam je do zlewu. Teraz już wiem, że można je zużyć jako płukankę do włosów! :D Póki co próbowałam raz, ale nie widziałam jakichś spektakularnych efektów. Szkody też nie było, więc będę próbować dalej ;) 

Ocet jabłkowy: 

Podobnie jak cytrynę możemy dodać go do ostatniego płukania, aby domknąć łuski włosa.

Aloes:

To nie do końca rzecz kuchenna, ale pod inną kategorię tego nie podczepię ;) Tu możemy użyć aloesu - krzaczka z doniczki, soku aloesowego z apteki, żelu aloesowego z apteki. 

Na włosy: w mgiełce, pod olej, dodany do maski -świetne nawilżenie
Rozrobiony z wodą jako tonik do twarzy.
Na ranki, oparzenia itp, aby złagodzić podrażnienie. 

Owoce, warzywa: 

Wiele owoców i warzyw możemy użyć jako maseczkę do twarzy. Z avokado można też zrobić maskę na włosy. Jak wiadomo mają one wiele witamin i wartości odżywczych.

Miód:

Nawilżenie! 
Ja daję go do maski do włosów, którą daję przed myciem, mieszam z olejem, albo nakładam pod olej. 
Można go też nakładać na usta w ramach balsamu. 

Ufff, to chyba tyle, mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Przepraszam, że nie opisałam każdego produktu tak dokładnie jak olei, ale nie ze wszystkim mam doświadczenie, a nie chcę się rozpisywać o czymś, o czym nie mam pełnej wiedzy. Myślę, że dodatkowe informacje bez problemu znajdziecie przez google czy na wizażu :) Ten post ma na celu przede wszystkim zachęcenie Was do eksperymentowania. Nie jest łatwo sobie zrobić krzywdę produktami, które normalnie jemy, więc warto próbować :)

Macie jakieś takie patenty? Lubicie się bawić w małe czarownice? :D



3 lutego 2012

Recenzja: Szampon Aloesowy Equillibra

ze strony producenta

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją szamponu, który już kilka razy pojawił się w moich włosowych aktualizacjach i kilka z Was o niego pytało.

Na stolik tej firmy pewnego dnia wpadła moja mama w naszym osiedlowym sklepie zielarskiej. Przedstawicielka namówiła ją na szampon, a gratis dodała składaną szczotkę do torebki, która świetnie sprawdza się na co dzień - ma nawet lusterko :D

Firma equilibra specjalizuje się w kosmetykach z aloesem. Są naturalne, bez parabenów, SLSów itp. Ich pełną listę możecie zobaczyć TU. Tak naprawdę można by całą pielęgnację przestawic na kosmetyki aloesowe dzięki tej firmie :)

Co do samego szamponu:

Konsystencje ma lekko żelową, powiedziałabym, że trochę 'glutowatą'. Zaraz po nałożeniu na głowę jest trochę dziwnie, bo szampon jest śliski. Jednak po chwili zaczyna się pięknie pienić.

Nie miałam problemu ze zmyciem olei za pomocą tego szamponu.

Zostawiałam go zawsze na chwilę na skalpie, żeby wchłonął trochę aloesu - nigdy mnie nie podrażnił - wręcz przeciwnie.

Po tym szamponie nie trzeba używać odżywki. Kilka razy zdarzyło mi się tak zrobić i włosy były nawilżone, ładnie się układały.

Byłam z niego bardzo zadowolona i chętnie kupię go ponownie jak i inne kosmetyki tej firmy. Jedyne czego mogłabym się czepić to konsystencja, ale szybko się do niej przyzwyczaiłam. Polecam!

Lista sklepów, które prowadzą equilibre jest TU

I jak? Zachęciłam? Kupiłybyście?
Pozdrawiam!

30 grudnia 2011

Peeling cukrowy

z www.kuchnia-kuchnia.pl

Dzisiaj chciałabym wam sprzedać sposób na tani i dobry peeling.
Jak wiadomo z cukrem w diecie nie należy przesadzać - sama od kilku lat nie słodzę herbaty, kawę sporadycznie, ale raczej miodem.
Jednak w pielęgnacji cukier jest świetnym pomocnikiem ze względu na swoją fakturę i to, że się rozpuszcza.

Do peelingów używajmy raczej najzwyklejszego białego cukru, nie żadnego drobnoziarnistego bo szybciej się rozpuści niż coś zetrze, nie ma też sensu używać droższego cukru trzcinowego.

Ale do rzeczy. Jak robimy peeling i jak go używać?

1. Peeling do ciała:
Cukier mieszamy na bieżąco (inaczej się rozpuści) z żelem pod prysznic lub oliwką do ciała, jeżeli lubimy efekt natłuszczonej skóry po peelingu. Taką papką masujemy całe ciało, po czym spłukujemy. Obiecuję, że nic się później nie lepi i moim zdaniem efekt jest lepszy niż po drogeryjnych peelingach.
UWAGA! Taki peeling nie nadaje się do twarzy! Jest zbyt ostry!

2. Peeling skóry głowy:
A to jest zabieg, o którym wiele z nas zapomina, pewnie głównie przez niewiedzę - sama jeszcze nie dawno nie wpadłabym na to, żeby robić peeling głowie. Jednak jest to ważne, aby od czasu do czasu porządnie oczyścić skalp. Mi taki peeling bardzo pomaga, zwłaszcza, że rzadko używam szamponów z silnymi detergentami i raz na jakiś czas dobrze jest 'zeskrobać' pozostałości wcierek, odżywek, olei...
Ten peeling robimy analogicznie, tylko zamiast do żelu cukier dodajemy do szamponu. Tą mieszanką masujemy caaaałą skórę głowy. Nie jest to super łatwe i wygodne, ale warto. Na tę wersje peelingu schodzi więcej surowca, trzeba o tym pamiętać :)

Nie radzę trzymać cukru w łazience, nawet w zamkniętym słoiku - niestety nieładnie się zbryla od wilgoci.
Żałuję, że nie mam porównania z osławionym peelingiem kawowym - postaram się go sobie zrobić jak tylko nadarzy się okazja.

Co sądzicie o tego typu peelingach? Może jednak wolicie gotowe? Dla mnie jest to dobra oszczędność i kolejny krok w celu naturalnej pielęgnacji. Co do zapachu też nie ma problemu - w końcu mogę go zrobić na bazie każdego żelu pod prysznic :)

Na koniec mam jeszcze pytanie: jakie posty was interesują? Bardzo proszę, żeby każda z Was napisała mi w komentarzu jakąś propozycję! Widzę, że furorę robią moje włosy :P Macie ochotę na więcej pojedynczych recenzji odżywek i szamponów? A może chciałybyście jakieś posty niekosmetyczne? Bardzo liczę na waszą opinię :)

Jeżeli mój TŻ wypełni swoją misję to jutro zobaczycie mój manicure na Sylwestra. Chętnie pokazałabym wam  outfit, ale zapowiada się, że Sylwestra spędzę w jeansach. Cóż, chociaż paznokcie sobie zrobię szałowe ;)

Buziaki!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...