Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bath and body works. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bath and body works. Pokaż wszystkie posty

16 czerwca 2015

Ulubieńcy! Dużo kosmetyków, książki, seriale itp :)

 Tak, wiem, nie było mnie tu miesiąc. Mea culpa. Przygniotło mnie trochę życie i nawet nie miałam pomysłów o czym pisać. Teraz jestem już na finiszu sesji (zostały dwa egzaminy) i myślę, że już jakoś będzie ;) 

Postanowiłam dzisiaj popisać Wam o ulubieńcach: nie robiłam takiego postu od dawna, a nazbierało się sporo fajnych rzeczy!

Zacznijmy od pielęgnacji włosów:



Te produkty przywiozłam z Litwy. Cedrowe mydło babuszki Agafii dostałam, a odżywkę Margarita kupiłam w supermarkecie.  Mydło okazało się cudowne: świetnie myje włosy (aż skrzypią) a przy tym nie podrażnia skóry głowy. Jestem zachwycona. 

Odżywka z drożdżami piwnymi kosztowała jakieś grosze (na pewno mniej niż 2 euro). Kupiłam jeszcze wersję z proteinami pszenicznymi, ale tej byłam ciekawa bardziej, bo uwielbiam płukankę piwną. Nie zawiodłam się, naprawdę fajnie działa, mimo tego, że jest leciutka. 


Krem na noc Love me organics miałam sto lat temu w Glossy Boxie. Zaczęłam go używać właśnie podczas majówki na Litwie i zakochałam się od pierwszej aplikacji. Pięknie pachnie, koi buzię i likwiduje wysyp syfów na policzkach w dwie noce. Na zdjęciu pojemność 15 ml, używałam go od majówki prawie codziennie i dopiero dzisiaj się skończył. 

Masełko Revlon uwielbiam za kolor. Sorbet kupił mnie od pierwszego użycia. Na tym zdjęciu możecie mniej więcej zobaczyć jak wygląda:



Na koniec nowości mgiełkowe od Bath and Body Works. Fresh Brazi Citrus i Lush Pink Dragonfruit to była jakaś limitka, a Endless Weekend chyba można bezproblemowo dostać nadal. Wszystkie są świeże, idealne na ciepłe dni. Podobają mi się te miniaturowe opakowania, bo można je wrzucić do torebki i aplikować ponownie w środku dnia. 


Pierwsza książka to słynna Jadłonomia. Ta książka jest genialna! Każdy przepis, który póki co wypróbowałam był przepyszny. Na pewno nie tylko dla wegan. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa w każdej kuchni. 
A jeśli kogoś interesuje temat kuchni roślinnej, lub szuka ciekawej knajpki w Warszawie, to polecam jeszcze ten program. Jest długi, ale warto!




A teraz coś z powieści. Świetna historia - Hitler budzi się na jakimś wygodnie w środku Berlina, nie ma pojęcia co się stało. Nagle okazuje się, że jest 2011 rok. Idealnym posumowaniem tej książki jest recenzja na tylnej okładce - to nie książka o samym Hitlerze, tylko o tych, którzy takim jak on pomagają dojść do władzy. Polecam!

To teraz seriale:


The O.C.
Nie mam pojęcia, czemu trafiłam na ten serial tak późno. Dowiedziałam się o nim z nowego programu Włodka Markowicza. To coś jak moja ulubiona "Plotkara", tylko w mojej ulubionej Kalifornii. Pochłonęłam wszystkie sezony w jakieś dwa tygodnie. I teraz mi smutno. Chyba obejrzę "Plotkarę" od początku.


Scandal.
Zaczęłyśmy go oglądać z siostrą jak skonczyli nam się "Chirurdzy". I Shonda nas nie zawiodła. Jesteśmy dopiero w połowie drugiego sezonu, ale naprawdę uważam, że jest to jeden z lepszych seriali. Uwielbiam to jak Shonda Rhimes pisze postacie. To takie "House of Cards", tylko dużo lżejsze i bardziej kryminałowe. Super!


Muzycznie mam dwie rapowe płyty:


"Podróż zwana życiem" O.S.T.R. - bardzo muzyczna, trochę chilloutowa płyta, ale nadal z przekazem. 
"Wyszli coś zjeść" Rasmentalismu to zupełnie co innego, ale świetnie się ich słucha!
Obydwie te płyty polecam tym, którzy deklarują, że rapu nie lubią, a chcieliby spróbować. Próbki:









Sie rozpisałam się :D Ale mam nadzieję, że usprawiedliwia mnie trochę to, że długo tutaj nie pisałam ;)

Co tam u Was? 

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

26 czerwca 2014

Obroniłam się. Na pięć. Chwilowo jestem wolnym człowiekiem :D Będę teraz gnić w łóżku i oglądać seriale :D No dobra, z przerwami na pracę... :P 
No! W każdym razie mam wakacje i więcej czasu dla siebie :) Z tego wielkiego szczęścia udałam się na zakupy. Planowana była czapka i pomadka. A reszta... Była przeceniona :P Enjoy!



Czapa z daszkiem z chrum.com, na którą czaiłam się od daaawna - 99zł



Biustonosze z HMu - po 40 zł


BBW: Mgiełka coconut lime - 37 zł, włochate skarpety nasączone masłem shea - 14 zł, pilniczki sówki 5 zł
Płyn micelarny garniera - 14 zł w super pharm - fajniutki jest!
Matowy błyszczyk NYX antwerp, tak modny ostatnio wśród blogerek - 32 zł w douglasie


Oysho: spodnie od piżamy - 59 zł, fikuśne gumki - 20 zł :)


Troszku popłynęłam. Trzeba przystopować :D

A Wy macie już swoje łupy z wyprzedaży?


13 września 2013

Zapachy lata zamknięte w słoiku

Czyli krótko o świecach Bath and body works :)


Świec z BBW byłam ciekawa jeszcze na długo przed tym, jak ten sklep pojawił się w Polsce. Na youtubie można oglądać całe haule, poświęcone tylko tym świecom, w filmikach Miss Glamourazzi prawie zawsze jakaś świeca tli się na drugim planie. 


Przed wypróbowaniem tych świec powstrzymywała mnie tylko ich cena - niestety, przy cenie regularnej są one drogie, nie ma co ukrywać. Udało mi się jednak trafić na wyprzedaże i kupić je po 19 zł :)


Zapach tych świec jest niesamowity. Rozchodzi się bezproblemowo po całym pomieszczeniu i pozostaje w nim jeszcze po zgaszeniu świecy. 

Co do samego gaszenia - bardzo przydatna jest w tym dołączona pokrywka - nie ma nic gorszego, niż zapach zgaszonej świeczki. Zgaszenie jej poprzez zamknięcie słoika likwiduje ten problem.


Czy warto? 
Moim zdaniem na promocji tak. Ja jednak nie zdecydowałabym się na ich zakup za regularną cenę, z prostej przyczyny - nie lubię wydawać takich pieniędzy, na rzeczy, które nie są niezbędne.

Miałyście do czynienia z tymi świecami? 
A może lubicie świece innej marki? 

12 sierpnia 2013

Ulubieńcy lipca! :D

Tak, ja wiem, że jest połowa sierpnia. Tak jakoś wyszło no... Przepraaszaaam...


To zaczniemy kosmetycznie:

Tusz maybelline rocket jest niekwestionowanie najlepszym jaki kiedykolwiek miałam. Przetrwał wybuchy płaczu, wycieczkę do aquaparku - myślę, że przetrwa wszystko.

Róż z nowej limitowanki essence - me&my ice cream, to właśnie to, czego potrzebuję latem - nadaje ładny kolor, przyjemnie rozświetla i bezproblemowo się aplikuje. Jak go gdzieś jeszcze dopadniecie, bierzcie bez wahania!

Dwufazówka bielendy całkiem przypadła mi do gustu. Nie jestem fanką tego typu produktów, ale tusz rocket trzeba czymś zmywać - tutaj awokado sprawdza się bardzo dobrze.

Mgiełkę Secret Wonderland z Bath&Body Works kupiłam na przecenie, prawie nie sprawdzając zapachu. Trafiłam w dziesiątkę - słodki, owocowy zapach owoców leśnych pasuje do mnie idealnie :)

Filmy:


Film typu seks&przemoc i dużo narkotyków, ale podobał mi się bardzo. Może nie jest to ambitne kino z przekazem, ale przyjemnie się ogląda. 
Książkę, na której podstawie go nakręcono polecam jeszcze bardziej!


A tutaj dowód na to, że Polacy jednak potrafią jeszcze robić dobre kino, i że nawet taki Małaszyński może zagrać dobrą rolę. Polecam stanowczo!!

Seriale:


Po dłuuuugiej przerwie nadrobiłam Skinsów. Sezon 5 i 6 podobał mi się baaardzo, te nowe odcinki z sezonu 7 już mniej. Ale tak czy siak fajnie było sobie przypomnieć ten serial :)


Zachwycona Carrie Diaries stwierdziłam, że Seks w Wielkim Mieście też trzeba kiedyś obejrzeć. Fajny, babski serial i bądź co bądź klasyk ;) Będę oglądać dalej

Książkowo:


Najlepsza książka, jaką czytałam od dawna - niby trochę postapokaliptyczna, ale nie dołuje. Poza tym dobra pod każdym względem, nie ma się czego przyczepić. TUTAJ dzisiaj ebook za 9,90 :P



Muzycznie: 









Pinezkowo:


Randomowo:



Koncert Kings of Leon na Openerze, w ogóle cały ten wyjazd :) Dużo dobrych chwil z najlepszymi ludźmi!


Tyle!
Następnych ulubieńców postaram się dodać wcześniej niż w październiku, obiecuję :P 

A na koniec, chciałam Wam bardzo podziękować, za to, że na facebooku jest Was już ponad 100, a tutaj prawie 600! 
D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę!!



1 lipca 2013

Jak tu nie ulec promocjom: Haul Bath and Body Works :)


Co robisz jak w Twoim ulubionym sklepie jest wyprzedaż? 
Na pewno nie siedzisz w domu z myślą "nieeee, wydałaś już za dużo pieniędzy na pierdoły, oszczędzaj na wakacje". Oj nieeee.

No ale aż tak dużo nie kupiłam, prawda? :P


Mgiełka - z 59 na 17

Lubię te mgiełki, stwierdziłam, że za takie pieniądze nie zaszkodzi kupić kolejnej :P


Świece - z 39 na 19

Świece chciałam przetestować odkąd tylko zobaczyłam je u Elle na youtubie, niestety ceny są kosmiczne. Ale przy takiej przecenie myślę, że warto przetestować :)


Wkłady do wtyczki - z 19,9 na 5 zł

Wtyczka działa u mnie na okrągło odkąd BBW weszło do Polski - zapas wkładów robię zawsze, jak jest na nie przecena :)

Szybka matematyka: zamiast 177 zł zapłaciłam 65 ^^ 

No i kto mi powie, że nie było warto? :P

27 czerwca 2013

Potrójny nawilżacz od BBW

Potrójnie nawilżający krem do ciała to jedno z dzieci Batha&Body Works czyli amerykańskiej firmy, która jesienią wkroczyła na polski rynek. 

Jak doskonale wiecie, jestem ich wielką fanką od samego początku, dlatego moje szczęście było niepomierne, gdy dostałam cały zestaw ich kosmetyków pod choinkę. 

Był tam właśnie między innymi ten kosmetyk: 


Nie będę pisać o samym zapachu, bo tego nie umiem robić. Mogę się za to wypowiedzieć o samym kremie :)

Opakowanie: Duża, wygodna tuba. Porządne zamknięcie, wygodnie się wyciska, nic nie pęka, nic nie odpada. 

Konsystencja: Jest gęsty i dość tępy. Trzeba się trochę namachać, żeby go rozprowadzić. Wchłania się bardzo wolno, po nocy nadal czuć film na łydkach. 



Działanie: skubany naprawdę działa. Używałam go głównie zimą i to tylko na łydki, bo jest dla mnie za ciężki, żeby go używać na co dzień na całe ciało. Naprawdę nawilża jak trzeba i nie można mu tu nic zarzucić. Jednak jego formuła jest trochę męcząca.

Zapach: powiem tylko, że jest bardzo intensywny i niektórym może to przeszkadzać. 

Skład: 


Widać tu kilka fajnych, nawilżających składników, takich jak gliceryna czy olej ryżowy. Jest też niestety trochę syfu.

Cena: ja mam na tubce naklejone 12,5$, nie mam pojęcia ile kosztuje w polskim sklepiej.
Dostępność: Tylko w Warszawie, Galeria Mokotów i Złote Tarasy.

Podsumowując!
Produkt jest dobry, ale nie zachwycający. Jego słabe strony to zbyt ciężka konsystencja, nie do końca ładny skład i dość wysoka cena. 

Nie warto go jednak dyskwalifikować, bo działa naprawdę dobrze :)


Miałyście styczność z tymi kosmetykami? 
Jakie mocno nawilżające balsamy do ciała lubicie najbardziej? 

18 listopada 2012

Pachniemy ładnie z Bath and Body Works ^^

Hej kochane!
Niedawno mówiłam Wam o zapachach BBW do domu, dzisiaj trochę o tych do ciała.

Aktualnie w swojej kolekcji mam balsam, mgiełkę i kilka żeli antybakteryjnych i to o nich chcę dzisiaj powiedzieć. Jednak w ich sklepie możemy dostać jeszcze żele pod prysznic, wody toaletowe, mydła do rąk i kilka innych tego typu produktów.

Co jest najfajniejsze?

Jeżeli akurat trafimy (:D) możemy kupić sobie żel pod prysznic, balsam, wodę toaletową i mgiełkę o dokładnie tym samym zapachu. Wtedy możemy mieć pewność, że zapach się utrzyma oraz że poszczególne zapachy nie będą się gryźć.

A teraz do rzeczy:



Na pierwszy ogień balsam:


Mój jest o zapachu kokosowej limonki.
Regularna cena to 35 zł, ja dostałam go gratis do dużej mgiełki, jak były promocje z okazji otwarcia :)


Balsam jest bardzo lekki, byłby idealny na lato. Sprawdza się po porannym prysznicu, kiedy chwilę później musimy nałożyć ubranie i nie lubimy, gdy wszystko się klei ^^
Mimo swojej lekkości całkiem nieźle nawilża, chociaż nie jest to największa moc :D


Skład jest średni, ale plus za masło shea i jojoba.

Co do zapachu: ten akurat jest dość męski, na początku mocno czuć cytrusy (dla niektórych może być nawet za mocno), później na skórze wyraźniej czuć kokosa. 
Jak na balsam zapach utrzymuje się nie źle, ale nie są to perfumy w kremie, więc jeżeli chcemy porządnie pachnieć, warto dołożyć do tego mgiełkę.


Bardzo lubię też to otwarcie - wygodnie się go dozuje nawet tłustymi łapkami ^^

Teraz żele:


W sumie mam 4, na zdjęciu nie ma morelowego. Granatu i Karaib jeszcze nie testowałam, czekają na swoją kolej ^^
Kosztują 6 zł za sztukę, z okazji otwarcia była promocja 2 za 1.
Trzymaczek kosztuje około 14 zł, niedawno można było go dostać gratis do dwóch żeli.


Składnikiem czynnym jest etanol, ale nie są to żele, które śmierdzą spirytusem. Owszem, po samym użyciu czuć alkohol, ale szybko on paruje i pozostaje tylko intensywny, owocowy zapach, który utrzymuje się bardzo długo.
Naprawdę, ręce po prostu pachną ^^

Zamknięcie i buteleczka są wygodne, nic się nie wylewa, "trzymaczki" są przewygodne i prześliczne :)


Na sam koniec mgiełka:

 Cena to 49 zł, za całkiem sporą butlę.


Mój zapach - słodki groszek - jest lekki, kwiatowy i dość słodki. 
Niestety zapach nie utrzymuje się zbyt długo, ale możemy kupić mini wersję za 19 zł i nosić ją w torebce :)


Troszkę uszkodzony skład dla zainteresowanych:


To już wszystko, co aktualnie posiadam z Bath and body works. Powstrzymuję się, żeby nie zrobić kolejnych wielkich zakupów ^^ 
Bardzo podobają mi się ich zapachy. Szkoda tylko, że używają głównie sztucznych zapachów, a nie olejków eterycznych. 

Jeżeli szukacie już prezentów na święta, myślę, że odwiedzenie tego sklepu będzie dobrym pomysłem :)



2 listopada 2012

Pachnący dom prosto z Ameryki :)

Jak już zapewne dobrze wiecie, jestem ogromną fanką Bath and Body Works.
Kupili mnie jeszcze zanim otworzyli sklep w Polsce i mimo tego, że asortyment u nas niestety nie umywa się do tego ze Stanów, to i tak ich uwielbiam ^^

Recenzję ich produktów postanowiłam rozbić na dwie części - zapachy do domu i zapachy do ciała.
Dzisiaj poczytacie o scentportable i wallflowers :)


Na pierwszy ogień scentportable, czyli zapach, który możemy zabrać wszędzie.
U mnie akurat trafiło na różowego ptaszka, ale do wyboru jest wiele rodzajów, w tym całkiem zwyczajne kółeczka dla minimalistów :)


Z tyłu ptaszek ma coś w rodzaju klipsa (nie mam pojęcia, czemu nie ujęłam tego na zdjęciu), który możemy o coś zaczepić np. w samochodzie, ale u mnie on po prostu stoi na półce w łazience.

Jak to działa?


W środku potworka montujemy żelową wkładkę, która sobie pachnie. Na początku kupujemy "stojak" już w zestawie z zapachem, później możemy dokupować kolejne zapachy bez potrzeby dokupywania urządzonka.

Powiem Wam, że nie byłam pewna czy takie maleństwo da radę, ale zapach jest naprawdę intensywny, czasem nawet trochę za bardzo ;)


Takiego potworka możemy postawić sobie na biurku, w szafie, przyczepić w samochodzie itd. - generalnie nadaje się do wszelkich małych powierzchni, gdzie nie możemy podłączyć sobie wallflowera do gniazdka, a potrzebujemy tam zapachu.

Ja aktualnie mam zapach passionflower - fajny, słodki, lekko owocowy. Polecam :)

Co do ceny: ja za całość zapłaciłam 17,99, z tego co mi się wydaje, same wkłady kosztują tyle samo (przynajmniej tak mówią ceny naklejone na produkty w sklepie), ale tam są ciągle jakieś promocje i ciężko się połapać ile coś kosztuje naprawdę :D

Dalej o Wallflowerze:


Jest to wtyczka, do której wkręcamy "scentbulb" czyli zapachową bańkę i mamy super zapach roznoszący się po całym pomieszczeniu. 
Działa to po prostu tak, że wtyczka lekko ogrzewa górę bańki, dzięki czemu zapach lepiej się z niej wydobywa.


Wtyczka musi zawsze być zamontowana pionowo, bańką do dołu - inaczej olejek się wyleje i będziecie miały zapachową masakrę - nie polecam :D
Jest ona skonstruowana tak, że można ją przekręcać, po to, żeby zamontować ją w odpowiedniej pozycji niezależnie od kształtu gniazdka.


Koszt - ja kupiłam ją w promocji 2 za jeden i za wtyczkę plus bańkę zapłaciłam  20 zł, normalnie tyle kosztuje jedno. Ale z tego co wiem, aktualnie znowu są na nie jakieś promocje.
Trwałość - z poprzedniej bańki wylała mi się połowa. Reszta wystarczyła na miesiąc.

Zapachy, które już testowałam to Sensual Amber i Eucaliptus Mint (czy jakoś tak :D). Pierwszy jest bardzo słodki i intensywny, może nawet odrobinę za ciężki. Drugi jest świetny, lekko cytrynowy i odświeżający, byłby idealny na lato :)


Inne formy zapachów do domu, jakie proponuje BBW to świece, dezodoranty do domu i olejki zapachowe.
Na pewno wkrótce skuszę się na jakiś olejek, świece trochę odstraszają ceną, nawet w promocji, jest to 10 razy więcej niż za świecę zapachową z Ikei :D Aczkolwiek weszły teraz jesienne zapachy i może ulegnę jakieś, tak na próbę :)

I co o tym sądzicie?
Testowałyście coś z BBW?

3 października 2012

Bo promocjom i nowościom oprzeć się nie da! Kolejny haul ^^

No niestety. Jestem kobietą i łatwo ulegam takim rzeczom jak promocje, wprowadzenie nowego asortymentu, przeceny. Mój portfel strasznie mnie za to nie lubi, ale co ja poradzę?

Na sam początek Bath&Body Works:

Zakupy jak najbardziej usprawiedliwione. Promocje z okazji otwarcia były tak korzystne, że normalnie zapłaciłabym pewnie ze dwa razy więcej.

A oto co wylądowało u mnie:



Jeszcze dwa żele - promocja dwa za jeden ^^


Dwa wkłądy zapachowe - promocja dwa za jeden

I w tym miejscu chcę Was uczulić na to, żebyście nie kładły wtyczki z wkładem poziomo. Zalałam sobie w ten sposób całe biurko połową takiej bańki, ucierpiał też kalendarz i teraz baaardzo mocno pachnie...


Kolejny brelok


Balsam, który dawali gratis do mgiełki - świetny, odświeżający zapach, polecam!


Mgiełka! Prześliczny, słodki zapach.

Tym razem kupiłam więcej, bo łatwiej mi się było odnaleźć ^^ Poza tym był ze mną mój mężczyzna, który mimo kompletnego braku zainteresowania tematem pomógł mi wybrać zapach mgiełki i balsamu :D
Był też przeszczęśliwy, że wreszcie jest sklep, w którym bezproblemowo będzie mógł mi kupować prezenty ^^

A teraz rossman:

Czy któraś z Was zaprzeczy, że nowa gazetka promocyjna wręcz zmusza do zakupów?


Kupiłam zapas maski do włosów, a oprócz tego do przetestowania szampon kofeinowy i dwie odżywki z isany, obie intensywnie pielęgnujące :)

No i na koniec "szybkie zakupy" w oczekiwaniu na pociąg.

No niestety, tutaj już nie jestem w żaden sposób usprawiedliwiona, zwykła, ludzka słabość...


Pierwszy lakier to nude glam, reszta color&go.
Jak powiększycie zdjęcie, to dopatrzycie się numerków. 

Obiecuję, że przechodzę na lakierowy odwyk, bo to się zaczyna robić niezdrowe ^^

To na szczęście tyle. Teraz już nic nie będę kupować, chyba że do BBW wejdzie nowa kolekcja :D

A co tam u Was?
Też tak łatwo poddajecie się pokusom?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...