Sezon jesienno-zimowy nie jest łaskawy dla naszych ust. Wiatr, mróz, intensywne, matowe pomadki - to wszystko nie pomaga ;) Dlatego warto o nie zadbać szczególnie w tym okresie. Pomoże w tym peeling "zrób to sam", z naturalnych składników, które macie w kuchni ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
20 października 2016
Peeling do ust DIY - 100% natury!
Etykiety:
cukier
,
peeling
,
peeling cukrowy
,
pielęgnacja ust
,
usta
1 października 2016
Objętość, sypkość i błysk w 5 minut!
Jest taki cudowny produkt, który w moment sprawia, że włosy odbijają się od głowy, stają się sypkie i błyszczące. Co to za magiczny specyfik i gdzie go kupić, zapytacie? Gwarantuję, że macie go w kuchni. A jeśli nie, to bez problemu pożyczycie od sąsiadów ;)
Etykiety:
cukier
,
diy
,
peeling
,
peeling cukrowy
,
pielęgnacja włosów
,
włosy
19 marca 2015
Jak zrobić peeling idealny? Warsztaty z marką Le Petit Marseillais
Z jakimi zapachami kojarzą Wam się wiosna i lato? A z jakimi Francja i Prowansja? Dla mnie wiosna to świeże kwiaty, lato owoce, a Prowansja to przede wszystkim lawenda. Dzięki marce La Petit Marseillais do tego zestawu doszedł kolejny zapach, a właściwie specjalne połączenie dwóch zapachów :)
W ubiegły wtorek miałam okazję uczestniczyć w warsztatach zorganizowanych właśnie przez tę markę. Odbyły się one w przepięknym miejscu, jakim jest restauracja Belvedere w warszawskich Łazienkach i choć byłam strasznie zmęczona po całym dniu na nogach, nie żałuję, że tam poszłam :)
Całość spotkania obracała się wokół najnowszego zapachu żelu pod prysznic proponowanego przez markę, jakim jest połączenie cytryny i werbeny. Jednak żeby nie było nudno, zamiast słuchać o produkcie, miałyśmy okazję same stworzyć coś z zaproponowanych składników.
Nasze półprodukty i piękny słoiczek z kokardką
Przepis na peeling
Świeża werbena - bardzo fajnie smakuje!
Całe warsztaty prowadziła senselierka Marta Siembab, która tłumaczyła nam, jakie produkty dodawać w jakiej kolejności, dlaczego ważne jest to, który olejek wkropimy najpierw i w jakiej ilości. Opowiadała również o tym, że olejek cytrynowy rozpyla się w miejscach pracy, aby zwiększyć produktywność, a olejek z werbeny pomaga na bóle mięśni i zakwasy.
Moja ciapka pod koniec procesu produkcji :P
Słoik z datą, abyśmy wiedziały, kiedy zrobiłyśmy peeling. Ponoć może stać nawet 3 miesiące!
Przepiękne dekoracje
Wianki ze świeżych kwiatów
Połączenie zapachu cytryny i werbeny jest bardzo świeże i orzeźwiające, ale nie wychładzające, jak cytryna z miętą. Myślę, że żel pod prysznic o tym zapachu będzie idealnym produktem do używania w nadchodzących miesiącach. Dam znać jak się sprawdzi!
Na dużą pochwałę zasługuje też prezent, który był dodawany do zaproszenia: jest to ciacho :D A wygląda dokładnie jak miniaturowy żel Le Petit Marseillais :) Ja swojego jeszcze nie zjadłam, muszę go koniecznie pokazać mamie jak wróci z podróży :P
Zachęcam Was do wypróbowania przepisu na peeling, myślę że cukier/sól i jakiś olej bazowy każda z Was ma w domu ;) A reszta składników zależy już tylko od Waszego nosa i fantazji! Ja mój produkt na pewno wypróbuję dzisiaj pod prysznicem.
Buziaki dla Was, a także dla dziewczyn, z którymi spotkałam się na konferencji! Było bardzo miło! :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
cytryna
,
konferencja
,
le petit marseillais
,
peeling
,
spotkanie
,
warsztaty
,
werbena
,
żel pod prysznic
20 marca 2014
Mocny ździerak od Ziaji - rebuild
Ten peeling trafił w moje ręce przypadkiem. Wiele razy pisałam już, że generalnie peelingów nie kupuję, bo wolę wymieszać cukier z żelem pod prysznic ^^ Z przyjemnością używałam jednak peelingu gruboziarnistego ziaji.
Peeling myjący gruboziarnisty ziaji z serii rebuild ma być kosmetykiem wyszczoplającym czy antycelulitowym. Ja tam uważam, że jedynym lekarstwem na gruby tyłek i celulit jest mniej żreć i więcej się ruszać, ale niech im będzie :D Ja niczego takiego od niego nie wymagałam, potrzebowałam po prostu ździeraka.
I się nie zawiodłam. Peeling ma naprawdę grube drobinki, które nie rozpuszczają się zbyt szybko i naprawdę można nim porządnie poździerać sobie martwy naskórek. Zastrzegam, że ja nie lubię peelingów które tylko "miziają"... Kosmetyk jest mocno mentolowy, co czuć na skórze. Myślę, że świetnie sprawdzało by się to latem, ale zimą nie było uciążliwe.
Nie chcę zagłębiać się w skład, bo aż tak się na tym nie znam, ale wydaje mi się, że też zły nie jest ;)
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię ziaję, właśnie za takie proste i dobre kosmetyki.
Znacie ten peeling?
Polecacie jakieś inne ździeraki?
Etykiety:
antycelulitowe
,
peeling
,
rebuilt
,
recenzja
,
wyszczuplające
,
ziaja
26 lipca 2013
Peeling enzymatyczny Ziaja Ulga
Nigdy nie miałam peelingu enzymatycznego. Jakoś nie wierzyłam, że to działa. Lubię czuć cząsteczki zdzierające pod palcami, wtedy mogę kontrolować nacisk i siłę tarcia.
Mimo wszystko zdecydowałam się, że skoro wpadło mi to to w ręce to może warto spróbować?
Peeling kosztuje około 10 zł, jest zamknięty w wygodnej buteleczce, mądrze skonstruowanej, dzieki czemu można ją postawić na nakrętce.
Obiecanki:
Skład:
Peeling stosuję raz na jakiś czas zostawiając do na buzi na 10 minut.
Po takim zabiegu skóra na twarzy jest mięciutka, odświeżona i rozjaśniona.
Nie wysusza, nic mnie po nim nie wysypało.
Cena to niecałe 10 zł, myślę, że warto go wypróbować :)
A Wy macie swoje ulubione peelingi do twarzy?
Etykiety:
peeling
,
peeling enzymatyczny
,
pielęgnacja
,
pielęgnacja cery
,
ziaja
,
ziaja ulga
23 września 2012
Recenzja: Joanna z apteczki babuni - peeling do ciała z ekstraktem z czarnego bzu
Pora na recenzję pierwszego produktu z rozdaniowej paczki od Ev :)
przepraszam, w tym momencie nie mogę tego przekręcić, picassa mi się kompletnie nie chce ładować :( Nadal nie rozumiem czemu poziome zdjęcia same się obracają...
Na początek do przeczytania info od producenta :)
Skład:
Na początek najistotniejsze - Zapach :D
Produkt naprawdę pachnie bzem. Pod prysznicem czuć wiosnę, nawet w jesienny wieczór.
Nie jest to chamski, sztuczny zapach, za co duuuży plus ode mnie!
Utrzymuje się przez chwile na skórze.
Jestem zauroczona.
Dalej - konsystencja:
Taka jak lubię - peeling nie spływa ciurkiem po nodze, a nie trzeba go też wydłubywać nożem ze słoika :)
Jest lekko galaretkowaty.
Nie lubię, kiedy peeling zostawia tłustą warstwę - na mnie, na prysznicu, na brodziku/wannie, co kończy się godzinnym szorowaniem - to zwykle zniechęca mnie do używania kupnych peelingów.
Ten na szczęście tego nie robi! Chwała mu za to.
Na koniec wielkość drobinek - jak dla mnie są w sam raz, ale dla niektórych mogą być za ostre. Porównałabym je do grubszych ziarenek cukru.
Peeling fajnie szoruje, nie za lekko, ale też nie za mocno, dzięki czemu można go używać spokojnie te dwa razy w tygodniu.
Od dłuższego czasu nie kupuję peelingów, wolę sobie zrobić kawowy czy cukrowy z żelem pod prysznic, ale cieszę się, że to cudo trafiło w moje ręce.
Z czystym sumieniem każdemu polecam, jeśli tylko wpadnie Wam w ręce!
Ocena: 5+
Etykiety:
joanna
,
peeling
,
pielęgnacja
,
recenzja
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





