Nie jest łatwo dobrać sobie idealny krem nawilżający. Oferta przytłacza a na półkach znajdziemy mnóstwo bubli upchanych silikonami i innymi paskudztwami robiącymi bubę na twarzy. Pielęgnacja twarzy nie jest rzeczą łatwą, dlatego dobry krem, to podstawa. Chcecie poczytać o moim idealnym kremie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
29 sierpnia 2016
2 sierpnia 2016
Wegański luksus, który można zjeść - nowość: Clarena Naturalis
Wczoraj miała miejsce premiera całkiem nowej linii kosmetyków Clarena - 100% naturalnych i wegańskich. Pod koniec czerwca brałam udział w konferencji, na której zaprezentowano nam te produkty i dlatego mogę się już na ich temat wypowiedzieć - ciekawi co to, z czym to się je i czy warto?
Etykiety:
clarena
,
clarena naturalis
,
krem
,
nowość
,
recenzja
,
rokitnik
,
siberian berry cream
23 czerwca 2016
O2xylogic Cream czyli dotlenianie buzi z marką Clarena
Nie wiem czy jeszcze pamiętacie, ale w marcu byłam na spotkaniu z marką Clarena, na którym dostałam kilka ciekawych nowości do przetestowania. Od tamtego czasu minęły trzy miesiące, a ja wykańczam właśnie O2xylogic Cream i myślę, że warto Wam o nim opowiedzieć :)
Etykiety:
clarena
,
krem
,
pielęgnacja
,
pielęgnacja twarzy
,
tlen
3 kwietnia 2016
Kąpielowe nowości Le Petit Marseillais || Jak zrobić własny krem?
Witam Was w ten słoneczny niedzielny poranek! Nareszcie, prawda? W taką pogodę od razu chce się działać :)
Być może już zauważyliście, że niedawno w sklepach pojawiła się nowa linia kosmetyków Le Petit Marseillais. Produkty te poza myciem mają od razu pielęgnować - co za oszczędność czasu, prawda? :) Miałam przyjemność uczestniczyć w przemiłym spotkaniu, na którym poznałyśmy te nowości trochę dokładniej, a także nauczyłyśmy się robić własny krem! Jesteście ciekawi jak? To zapraszam ;)
W nowej linii znajdziemy dwa odżywcze olejki - jeden oparty na oleju arganowym z kwiatem pomarańczy, drugi z olejkiem z orzechów laskowych i mleczkiem pszczelim.
Pozostałe dwa produkty to nawilżający balsam z masłem karite i akacją oraz odżywczy krem z olejkiem arganowym, woskiem pszczelim i olejkiem różanym :)
Wszystkie pachną przepięknie i nie mogę się doczekać ich testów pod prysznicem. Jeżeli mieliście z nimi do czynienia jestem ciekawa, który zapach spodobał się Wam najbardziej, bo na spotkaniu każda miała inne zdanie :D
Tak jak pisałam wcześniej miałyśmy okazję okręcić własny krem - tym razem całkowicie samodzielnie, z dodatkiem składników znanych z produktów Le Petit Marseillais :)
Ja postanowiłam pomieszać przepisy i dodać oba olejki w proporcji 2:1 z korzyścią dla arganowego.
Jeśli chodzi o zapach, zdecydowałam się na różę - podobno działa bardzo relaksująco :) Po dokładnym wymieszaniu krem był gotowy! Bardzo proste, prawda?
Super było się tak pobawić i pogadać z dziewczynami z Platinium Cast i spotkać się z Kamilą i Magdą Mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się znowu :)
Jak Wam się podobają te nowości? Robiliście kiedyś własny krem? Piszcie :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
balsam
,
diy
,
konferencja
,
krem
,
le petit marseillais
,
pielęgnacja
,
pod prysznic
,
spotkanie
20 marca 2016
Konferencja Clarena - krótka relacja i prezentacja świetnych nowości! :)
W zeszłym tygodniu miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji marki Clarena. Wydarzenie miało charakter informacyjno-warsztatowy i chcę Wam dzisiaj w skrócie opowiedzieć o tym co się działo, a przede wszystkim o tym jakich nowości możecie się wkrótce spodziewać wśród produktów marki Clarena :)
Podczas spotkania przedstawiono nam szczegółowo kosmetyki z dwóch linii - Poison Line i całkiem nowej - O2XY infusion line. O samych nowościach bardziej szczegółowo opowiem pod koniec posta ;)
Bardzo fajnym i urozmaicającym elementem konferencji, było przygotowanie na żywo kremu z jadem żmii (nie bójcie się, syntetycznym ;) ). Panie laborantki przeprowadzały nas krok po kroku przez proces tworzenia profesjonalnego kremu. Dla mnie to było super, bo do tej pory uczestniczyłam tylko w produkcji kremów domowych, na zasadzie mieszania różnych dziwnych rzeczy w garnku, a tutaj mieliśmy do czynienia z profesjonalną aparaturą laboratoryjną.
Gdy tam coś się mieszało i podgrzewało, my słuchaliśmy dalej o produktach marki Clarena :)
Na niektórych etapach ochotniczki mogły wspomóc laborantki i dodawać składniki :)
Na koniec każdy dostał słoiczek świeżutko ukręconego kremu - naprawdę świetna sprawa, tego kremu na pewno będzie mi się używało przyjemniej niż tych zdjętych z półki :P
A teraz przejdę do nowości - bardzo, bardzo ciekawych!
Zacznę od nowości z linii poison, która w
ogóle w całości jest mega ciekawa - z niej pochodzi wspomniany wcześniej krem z
jadem żmii, ale znajdziemy tam też kosmetyki ze śliną jaskółki i pajęczą
siecią.
Nowość, którą miałyśmy okazję poznać, to
krem ze śluzem szczęśliwego ślimaka - snail
muncin cream. Możecie pomyśleć, że ten "szczęśliwy" ślimak to
taki chwyt marketingowy, żeby udobruchać greenpeace, ale okazuje się, że jeżeli
takiemu ślimaczkowi warunki nie będą odpowiadać, to jego śluz straci swoje
dobroczynne właściwości. No właśnie, a jakie one są? Śluz ślimaka ma
przyspieszać gojenie i regenerację naskórka, ponoć krem ten jest szczególnie
polecany osobom po zabiegach kwasami. Ma też pomagać w walce z trądzikiem,
wybielać blizny po nim, a przede wszystkim - porządnie nawilżać.
Krem ten otrzymałyśmy do testów - nie mogę
się doczekać, bo mizianie się nim na konferencji było baaardzo przyjemne ;)
Krem ma 50 ml i kosztuje 89 zł, a dostaniecie go TUTAJ
Kolejne produkty pochodzą z zupełnie nowej
linii - O2XY infusion, która dostępna będzie od 1 kwietnia. Te produkty nasycone są aktywnym tlenem oraz innymi składnikami nawilżającymi, odżywiającymi i takimi, które mają nas odmładzać ;) Przedstawiono nam dwa produkty, pozwólcie jednak, że w ich opisie wspomogę się informacją producenta, żeby na pewno nic nie pominąć :)
"O2xylogic Cream, dotleniający krem z aktywnym tlenem o lekkiej konsystencji musu, na którego powierzchni można zaobserwować delikatne bąbelki wywołane obecnością O2. Dzięki składnikom aktywnym, kosmetyk usprawnia oddychanie komórkowe i spowalnia procesy starzenia. SepitonicTM poprawia natlenienie komórek skóry, dzięki czemu naskórek ulega wygładzeniu, istniejące zmarszczki są wyraźnie spłycone,
a tworzenie się nowych jest zahamowane. Z kolei RiboxylTM stymuluje metabolizm ATP i tlenu oraz detoksykuje i uelastycznia skórę. Lekka konsystencja kremu sprawia, że szybko się wchłania i pozostawia na skórze aksamitne wykończenie – jest promienna i wypoczęta."
- Serum trójfazowe będące połączeniem składników o działaniu dotleniającym, nawilżającym i antyoksydacyjnym.
- I FAZA, w której zawarty jest SepitonicTM, stymuluje oddychanie komórkowe i zwiększa natychmiastową dostępność tlenu, tym samym poprawiając natlenienie skóry.
- II FAZA, zawierająca Pentavitin®, intensywnie i długotrwale nawilża, redukuje suchośći podrażnienia.
- III FAZA jest bogata w witaminę E, działającą przeciwrodnikowo i odmładzająco.
Dzięki połączeniu potrójnego działania aktywnego serum, skóra staje się miękka i gładka oraz nabiera młodzieńczego blasku."
Oba produkty mają kosztować po 120 zł.
Jestem mega ciekawa ich działania, mam nadzieję, że wkrótce będę mogła Wam co nieco powiedzieć o kremie ;) Uwaga! Jeśli dostaniecie je w swoje łapki, a po użyciu skóra zacznie Was szczypać - nie przerażajcie się. Podobno tak właśnie ma działać tlen, zwłaszcza na moocno wysuszonej, niedotlenionej skórze.
Warto też wspomnieć, że wszystkie kosmetyki Clareny nie zawierają parabenów, silikonów i pochodnych ropy naftowej :)
W kontraście do pięknych zdjęć zrobionych przez fotografa na konferencji, wrzucam Wam jeszcze "real foto" powyższych produktów zrobione telefonem. Na następne spotkania zabieram aparat...
Mam nadzieję, że podobała Wam się relacja z konferencji, a nowości marki Clarena Was zainteresowały :)
Znacie te produkty? A jeśli nie, planujecie sięgnąć? Piszcie!
Etykiety:
clarena
,
event
,
konferencja
,
krem
,
nawilzanie
,
pielęgnacja
,
pielęgnacja twarzy
,
platiniumcast pr
,
serum
,
spotkanie
,
śluz ślimaka
,
tlen
,
twarz
,
żmija
27 marca 2012
Recenzja: Alterra - Aloesowy krem na dzień do skóry wrażliwej
Dzisiaj opowiem Wam trochę o aloesowym bubelku, który udało mi się w końcu ostatnio wydenkować. Z góry przepraszam za brak własnych zdjęć, ale opakowania pozbyłam się od razu po wyciśnięciu ostatniej porcji, nie mówiąc o zewnętrznym kartoniku, który poleciał do kosza od razu.
http://www.codecheck.info
Składu Wam niestety nie podam, ponieważ kartonik wyleciał już dawno temu do śmieci, a wydaje mi się, że na KWC jest inna wersja tego kremu. Nie chcę wprowadzać Was w błąd. Na 100% mogę powiedzieć, że krem nie ma parabenów, silikonów, wydaje mi się, że nie miał też parafiny, a konserwowany jest alkoholem.
Opakowanie: krem dostajemy w porządnej, plastikowej tubce. Aplikacja jest dość wygodna i na pewno higieniczna, jednak kompletnie nie widać ile kosmetyku zostało w tubce. Dodatkowo tubka zapakowana jest w papierowy kartonik, na którym podany jest skład. Bardzo tego nie lubię, ponieważ nie magazynuję takich opakowań, a często potrzebuję wrócić do składu po jakimś czasie od zakupu kosmetyku.
Konsystencja: krem jest dość gęsty jak na krem na dzień, podczas aplikacji na twarz okazuje się wręcz woskowy - robi się tępy i rozprowadzenie go staje się trudniejsze.
Zapach: na początku krem wydawał mi się bezzapachowy, może z lekką nutą aloesu. Z czasem zaczął strasznie walić spirytusem! Do tego stopnia, że po nałożeniu na twarz przez chwilę piekły mnie oczy. Nic fajnego, serio.
Wydajność: krem kupiłam pod koniec sierpnia zeszłego roku i używałam go z przerwami prawie codziennie aż do końca lutego. Wystarcza mała porcja, żeby pokryć całą twarz a nawet szyję i dekolt.
Działanie: tutaj krem wypada najgorzej - u mnie nie robił nic. Wydaje mi się, że na początku trochę łagodził, ale później serio, nie robił nic. Na szczęście nie zapycha ani nie podrażnia. Po nałożeniu odczuwałam lekkie ściągnięcie - również średnio fajne uczucie, bo od kremu nawilżającego wymagam odwrotnego efektu.
Podsumowując: oceniłabym go na słabą trójkę - nie szkodzi, ale też nie pomaga. Do tego ze względu na uczucie ściągnięcia i zapach alkoholu jego używanie nie jest w ogóle przyjemne.
Szkoda, że alterra mnie tak zawiodła. Mimo to dalej kibicuję tej linii i testuję kolejne kosmetyki.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)











