Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty

27 lipca 2013

Róż Jojo prosto z Chin - KKCenterhk

Ostatnio moja kolekcja róży powiększyła się o kolejnego kolegę. Przyleciał on do mnie prosto z Chin, od skelpu KKCenterhk. Jesteście ciekawe, jak się sprawuje?


Róż zamknięty jest w porządnym, plastikowym opakowaniu z lusterkiem i "pędzlem"


Kolor, który wybrałam, to 02 light coral


Ma lekką, pudrową konsystencję i bardzo ciężko zrobić nim sobie krzywdę. Będzie bardzo dobry dla początkujących :)



Efekt jest delikatny, dziewczęcy i subtelny.




Róż możecie kupić TU.

Znacie produkty tej firmy? Co o nich sądzicie?


Produkt został mi przekazany do testów, nie ma to jednak wpływu na moją opinię.

18 lipca 2013

Cukierkowe rozświetlenie

Dzisiaj chcę Wam pokazać swatche różu z najnowszej edycji limitowanej essence - Me&My Ice Cream.
Nie traktujcie tego wpisu jak recenzji - mam go za krótko, żeby się bardziej wypowiadać, ale chcę Wam pokazać jak wypada kolor i konsystencja, bo o testerze essence zapomniało...



Opakowanie i konsystencja przypomina moim zdaniem maybelline bouncy blush, który bardzo lubię.


Producent zaleca aplikację palcami i faktycznie bardzo ładnie z nimi współpracuje


Róż tworzy śliczną taflę o pięknym, koralowym kolorze. 




Moim zdaniem warto zwrócić na niego uwagę, jeżeli na niego traficie :)

9 lutego 2013

Różowoooo: Maybelline bouncy blush i Phisicians Formula Happy Booster

Kolejna część amerykańskich przyjemności, dzisiaj dwa cudowne róże :)


Pierwszy z nich to Maybelline Dream bouncy blush, czyli 'odbijający' róż w kremie
Drugi to Physicians Formula Happy Booster.

Ale po kolei!


Cała zabawa z tym różem polega na jego formule.
Jest to krem, a właściwie pianka, która naprawdę jest bouncy - poszukajcie sobie jakiejś recenzji na youtubie :D

Ładnie się rozprowadza, ja nakładam go palcami. 
Na początku bałam się, że kolor jest za jasny i nic nie będzie widać, ale jest super, idealny na zimę do bladej cery.



Swatch na łapce:


Druga zabawka:


Zacznijmy od nazwy. 
Happy booster
Naprawdę? :D

Z opisu producenta:
"Wzbogacony w naturalne ekstrakty roślinne, naśladujące działanie endorfin, aby dać poczucie szczęścia i ochronić skórę przed szkodliwym działaniem środowiska."

No jakaś magia po prostu :D
Mi się gęba cieszy na sam widok tych serduszek ^^


Swatch na ręku:


Jak widzicie efekt jest bardzo delikatny, generalnie rozświetlający.



Rzadko kiedy używam go solo, raczej w zestawieniu z innym różem, tak jak tutaj:



Bouncy, a na nimi happy booster :)

Wybaczcie turban na głowie, ale właśnie trzymałam maskę na włosach ^^

Jestem zakochana w naturalności efektu obu tych róży i ponownie - strasznie płaczę, że nie ma tego w Polsce. 

A Wy co sądzicie?






27 stycznia 2012

TAG: Łowczyni + przemycone swatche Essence i Inglot :)

Hej Kochane!
Dzisiaj odpowiedź na tag:

ZASADY:
Wklej banner na swojego bloga
Napisz, kto Cię zaprosił do zabawy
Zaproś kolejne bloggerki
Pokaż, co ostatnio "złowiłaś" w sklepie (ciuchy lub kosmetyki)


Zostałam otagowana podwójnie (bardzo mi z tego powodu miło, dziękuję!) przez Nie tylko o włosach oraz Blond Hair Care (koniecznie do nich zajrzyjcie!)

Swoje ostatnie zakupy pokazywałam Wam w ostatnim poście, nie ma sensu, żebym to pokazywała drugi raz :) Pomyślałam więc, że pokażę wam kolorówkę którą udało mi się kupić od świąt. Pożyczyłam porządny aparat od mojej mamy i dzięki temu mogę Wam pokazać całkiem niezłe swatche tych produktów, z czego się bardzo cieszę :) Także post będzie trochę swatchowo-recenzjowy, mam nadzieję, że się Wam spodoba :)


Od lewej:
* Róż Inglot freedom nr 73
* Pędzel do różu essence 
* Błyszczyk essence crystaliced LE nr 03 ice cristals on my window
* Cień w płynie essence crystaliced LE nr 02 ice eyes baby
* Błyszczyk essence stay with me nr 03 candy bar
* Kredka do oczu essence long lasting eye pencil nr 11 go wild
* Liner w płynie essence circus circus LE


Do zakupu jakiegokolwiek różu zbierałam się już od dawna. Skusiłam się na taki do paletki, żeby mieć jak najwięcej rzeczy w jednym miejscu. Na pewno będę dalej kompletować swoją paletkę idealną, dobrą do zabrania w podróż czy na noc poza domem :) 

Kolor jest bardziej koralowy niż ceglany, na zdjęciu wyszedł trochę ciemniej. Daje przyjemny, naturalny efekt. 


Nie miałam pędzla do różu, więc na początek kupiłam tani pędzel essence. Niestety nie jest on najlepszy, moim zdaniem jest zbyt wąski i zbyt ścięty, ciężko nim ładnie rozetrzeć róż i łatwo uzyskać efekt matrioszki ^^

Skusiłam się też na dwa błyszczyki.

Skusiłam się też na dwa błyszczyki. Limitkowy błyszczyk z cristaliced daje bardzo ładny shimmer na ustach, jednak bez nachalnych drobinek. Nie nadaje koloru, jedynie delikatnie zmiękcza naturalny kolor ust. Ma dość gęstą i tępą konsystencję, dzięki której ładnie trzyma się na ustach, ale się nie lepi. 

Błyszczyk Stay With Me jest z kolei mocno kolorowy, ale bez specjalnego błysku. Kolor jest moim zdaniem śliczny, w dodatku natężenie koloru można moderować nakładając mniej lub więcej produktu. Daje delikatny efekt mokrych ust i ładnie się trzyma. Konsystencja jest bardziej płynna niż w limitkowym błystku ale ten błyszczyk również nie lepi się i jest miły w użytku :) 



 Kolejne produkty to kosmetyki do makijażu oczu.


Od lewej: Kredka ll przejechana mocno, obok roztarta, złoty liner i cień, roztarty i 'naciapany'

Kredka daje śliczny delikatny efekt. Kolor wrzosowy pięknie rozświetla oko. Trzyma się cały dzień, nawet na moich tłustych powiekach. Kredka jest plastikowa z wykręcanym sztyftem - nie trzeba jej temperować :) Na pewno kupię więcej kredek z tej serii.

Ze złotego eyelinera też jestem bardzo zadowolona. Całkowicie załatwia makijaż oka, w dodatku świetnie się trzyma. Idealny za równo na co dzień jak i na imprezę. Jego wadą jest to, że trzeba nim trochę namachać, żeby uzyskać pełne krycie. Limitka jest aktualnie dostępna w douglasach i drogeriach niesieciowych, ale w lutym ma być też dostępna w naturach.

Ostatnim produktem jest cień w kremie z crystaliced - BUBEL. Kompletnie nie da się go nałożyć. Przy roztarciu prawie całkowicie znika, nałożony grubo wszędzie się rozmazuje. Jako taki efekt daje mieszanie go na powiece z szarym cieniem inglota. Może któraś z Was ma na niego jakiś patent? Ja nie polecam.



Ufff, wyszło tego całkiem sporo :) Kupiłam też zestaw do stempelków, ale jemu poświęcę oddzielną notkę jak nauczę się go porządnie używać :) Wczoraj kupiłam sobie jeszcze dwa lakiery colour&go oraz srebrny lakier do stempelków, jeżeli macie ochotę na swatche, piszcie! 

Taguję:
Moje ukochane tżtówki czyli:
*WWO

Mam nadzieję, że o żadnej nie zapomniałam ;)


Został mi ostatni egzamin, niestety bardzo obszerny :/ Ale mam już w głowie kilka notek dla Was, także czekajcie!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...