Zeszły tydzień obfitował w małe przyjemności - jedzeniowe, kulturalne i rozrywkowe. W końcu znowu się trochę działo a i dobrego jedzenia dzisiaj nie zabraknie - zapraszam! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
1 listopada 2016
Harry Potter i wszędobylskie dynie. || Tydzień z Niką #18
Etykiety:
halloween
,
harry potter
,
jedzenie
,
kostiumy
,
koszyki
,
książka
,
książki
,
manekin
,
prywatne
,
przebranie
,
restauracje
,
tydzień z niką
12 września 2016
Urodzinki, prezenty, ikea i bullet journal :) || Tydzień z Niką #13
No i kolejny tydzień za nami! Tym razem było intensywnie - odpoczywanie po wakacjach się skończyło :D A w dodatku był to mój urodzinowy tydzień - a takie zawsze są wyjątkowe :)
Etykiety:
bullet journal
,
hybrydy
,
ikea
,
książki
,
netflix
,
pandora
,
park skaryszewski
,
paznokcie
,
the get down
,
tydzień z niką
,
urodziny
,
warszawa
25 marca 2016
Jak być glam? || #Nika czyta
Znacie Fleur De Force? To brytyjska vlogerka - jedna z moich ulubionych :) Kiedy dowiedziałam się, że wydaje książkę, wiedziałam, że będę musiała ją mieć! Niestety perspektywa płacenia na amazonie za przesyłkę równowartości książki dosyć mocno mnie odrzucała. Ostatnio jednak byłam już bliska jej zamówienia - ponieważ Fleur ma wydać kolejną książkę. Jakież było moje zdziwienie, gdy tego samego dnia złapałam polskie wydanie w Empiku, na miejscu, za rozsądne pieniądze. Jesteście ciekawi, co można znaleźć w "Glam Guide"?
Fleur w swojej książce porusza kilka ciekawych tematów - za równo te makijażowo-urodowe, jak i modę, kwestię zdrowia i bycia fit, związki i blogowanie. Jeżeli szukacie książki z poradami typowo makijażowymi, lepiej kupcie tę Red Lipstick Monster. Porady w tej kwestii są tu praktycznie te same, a u Ewy jednak szerzej omówione. Jeśli jednak interesują Was też kwestie lifestylowe, książka Fleur będzie idealna.
"Jak być glam" jest przepięknie wydana i opatrzona świetnymi ilustracjami, a także zdjęciami Fleur, jej męża i zwierzaków. Super się ją czyta, ale można ją też po prostu przeglądać i cieszyć się jej estetyką :)
Każdy rozdział podsumowany jest dziesięcioma krótkimi wskazówkami - można z nich wyciągnąć wiele ciekawych tipów!
Dla mnie to jedna z fajniejszych poradnikowych książek. Raczej dla młodszych dziewczyn, ale jeżeli lubicie Fleur na pewno wyciągniecie z niej coś dla siebie. Polecam ją chociaż przejrzeć przy najbliższej wizycie w księgarni :)
Znacie Fleur? Przeglądaliście "Glam Guide" czy też "Jak być glam"? Piszcie!
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
fleur de force
,
glam guide
,
jak być glam
,
książki
,
nika czyta
16 stycznia 2016
Red Lipstick Monster - Tajniki Makijażu || Nika Czyta
Właśnie skończyłam lekturę jednego z moich gwiazdkowych prezentów - książkę Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu, znanej jako Red Lipstick Monster, dotyczącą tajników makijażu. I powiem Wam, że w życiu nie miałam w ręku tak dobrego i ładnie wydanego poradnika.
Przede wszystkim w książce znajdziemy przepiękne zdjęcia, robione na potrzeby tej książki. Na większości zdjęć jest sama Ewa. Strasznie brakowało mi tego w książce Anwen. Zdjęciami podparta jest każda wskazówka i każdy produkt. Naprawdę niesamowicie to ułatwia odbiór tego typu poradnika.
Kolejnym ukłonem w stronę czytelnika są kody QR linkujące do filmików Red Lipstick Monster. Nie trzeba szukać, kombinować, przy każdym temacie znajdziemy listę filmów odnoszących się do niego, z bezpośrednimi odnośnikami. Brawo za pomysł!
I chyba najważniejsze, czyli treść - uporządkowana, logiczna całość, napisana przystępnym językiem. Nic tu nie jest przypadkowe, a Ewa nie powiela utartych schematów, tylko sprzedaje czytelnikowi swoje patenty. Ja wiele z tej książki wyniosłam, a lektura była przyjemnością.
Jeżeli chcecie kupić jeden podręcznik do makijażu - kupcie ten. Na pewno nie zaspokoi on potrzeb dziewczyn bardzo zaawansowanych w tej sztuce, ale do załapania podstaw lub skorygowania błędów ta książka jest idealna :)
Znacie ją? Czytaliście? A może macie do polecenia coś jeszcze ciekawszego? Czekam na komentarze :)
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
książka
,
książki
,
makijaż
,
nika czyta
,
podręcznik
,
poradnik
,
red lipstick monster
27 grudnia 2015
Co dostałam na święta? || Christmas haul 2015
Cześć! Jak Wam minęły święta? Mam nadzieje, że wszyscy wypoczęliście :) Dla mnie te kilka dni było bardzo miłe, a relaks przyda się przed małym przeprowadzkowo-naukowym zapierdzielem, który mnie czeka w najbliższych dniach :)
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam, co dostałam w prezencie od Świętego Mikołaja ;) Jakiś czas temu pokazałam listę i myślę, że fajnie będzie teraz pokazać czy Mikołaj uznał, że byłam grzeczna w tym roku. Oczywiście nie chodzi o przechwalanie się! Sama uwielbiam takie posty i filmy na youtubue (obejrzałam dzisiaj wszystkie z moich subskrypcji :P) i dlatego też chcę się do nich dołączyć :)
W poście z wishlistą pisałam, że mam zdecydowanie za dużo książek i nie powinnam o nie prosić. Ale Mikołaj chyba uznał, że jeszcze kilka mi nie zaszkodzi :) Dostałam poradnik Red Lipstick Monster i reportaż Springera, tak jak chciałam, a do tego dwie powieści i jedną książkę urbanistyczną. Czy któraś z Was czytała pierwszą część tej "pod gwiazdami rio"? Bo zastanawiam się czy mogę spokojnie ją pominąć czy jednak przeczytać obie :)
Druga część już typowo urodowa: dostałam przepięknie pachnące perfumy Flower by Kenzo - odkąd je dostałam nie mogę przestać się wąchać, coś cudownego! A z makijażowych rzeczy wpadła w moje ręce paletka Zoevy Rose Golden. Ma przepiękne odcienie idealnie pasujące do mojej niebieskiej tęczówki. Z cieniami cudnie się pracuje i mają bardzo dobrą trwałość. Chyba wkrótce napiszę Wam o niej więcej :)
Dziękuję Święty Mikołaju za te wszystkie piękne rzeczy!
Największym prezentem jest jednak to, że mogłam te święta spędzić z tymi, których kocham :) Taki czas był mi naprawdę bardzo potrzebny :)
A Wy byliście grzeczni w tym roku?
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
16 czerwca 2015
Ulubieńcy! Dużo kosmetyków, książki, seriale itp :)
Tak, wiem, nie było mnie tu miesiąc. Mea culpa. Przygniotło mnie trochę życie i nawet nie miałam pomysłów o czym pisać. Teraz jestem już na finiszu sesji (zostały dwa egzaminy) i myślę, że już jakoś będzie ;)
Postanowiłam dzisiaj popisać Wam o ulubieńcach: nie robiłam takiego postu od dawna, a nazbierało się sporo fajnych rzeczy!
Zacznijmy od pielęgnacji włosów:
Te produkty przywiozłam z Litwy. Cedrowe mydło babuszki Agafii dostałam, a odżywkę Margarita kupiłam w supermarkecie. Mydło okazało się cudowne: świetnie myje włosy (aż skrzypią) a przy tym nie podrażnia skóry głowy. Jestem zachwycona.
Odżywka z drożdżami piwnymi kosztowała jakieś grosze (na pewno mniej niż 2 euro). Kupiłam jeszcze wersję z proteinami pszenicznymi, ale tej byłam ciekawa bardziej, bo uwielbiam płukankę piwną. Nie zawiodłam się, naprawdę fajnie działa, mimo tego, że jest leciutka.
Krem na noc Love me organics miałam sto lat temu w Glossy Boxie. Zaczęłam go używać właśnie podczas majówki na Litwie i zakochałam się od pierwszej aplikacji. Pięknie pachnie, koi buzię i likwiduje wysyp syfów na policzkach w dwie noce. Na zdjęciu pojemność 15 ml, używałam go od majówki prawie codziennie i dopiero dzisiaj się skończył.
Masełko Revlon uwielbiam za kolor. Sorbet kupił mnie od pierwszego użycia. Na tym zdjęciu możecie mniej więcej zobaczyć jak wygląda:
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Weronika (@pannanika)
Na koniec nowości mgiełkowe od Bath and Body Works. Fresh Brazi Citrus i Lush Pink Dragonfruit to była jakaś limitka, a Endless Weekend chyba można bezproblemowo dostać nadal. Wszystkie są świeże, idealne na ciepłe dni. Podobają mi się te miniaturowe opakowania, bo można je wrzucić do torebki i aplikować ponownie w środku dnia.
Pierwsza książka to słynna Jadłonomia. Ta książka jest genialna! Każdy przepis, który póki co wypróbowałam był przepyszny. Na pewno nie tylko dla wegan. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa w każdej kuchni.
A jeśli kogoś interesuje temat kuchni roślinnej, lub szuka ciekawej knajpki w Warszawie, to polecam jeszcze ten program. Jest długi, ale warto!
A teraz coś z powieści. Świetna historia - Hitler budzi się na jakimś wygodnie w środku Berlina, nie ma pojęcia co się stało. Nagle okazuje się, że jest 2011 rok. Idealnym posumowaniem tej książki jest recenzja na tylnej okładce - to nie książka o samym Hitlerze, tylko o tych, którzy takim jak on pomagają dojść do władzy. Polecam!
To teraz seriale:
The O.C.
Nie mam pojęcia, czemu trafiłam na ten serial tak późno. Dowiedziałam się o nim z nowego programu Włodka Markowicza. To coś jak moja ulubiona "Plotkara", tylko w mojej ulubionej Kalifornii. Pochłonęłam wszystkie sezony w jakieś dwa tygodnie. I teraz mi smutno. Chyba obejrzę "Plotkarę" od początku.
Scandal.
Zaczęłyśmy go oglądać z siostrą jak skonczyli nam się "Chirurdzy". I Shonda nas nie zawiodła. Jesteśmy dopiero w połowie drugiego sezonu, ale naprawdę uważam, że jest to jeden z lepszych seriali. Uwielbiam to jak Shonda Rhimes pisze postacie. To takie "House of Cards", tylko dużo lżejsze i bardziej kryminałowe. Super!
Muzycznie mam dwie rapowe płyty:
"Podróż zwana życiem" O.S.T.R. - bardzo muzyczna, trochę chilloutowa płyta, ale nadal z przekazem.
"Wyszli coś zjeść" Rasmentalismu to zupełnie co innego, ale świetnie się ich słucha!
Obydwie te płyty polecam tym, którzy deklarują, że rapu nie lubią, a chcieliby spróbować. Próbki:
Sie rozpisałam się :D Ale mam nadzieję, że usprawiedliwia mnie trochę to, że długo tutaj nie pisałam ;)
Co tam u Was?
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
babuszka agafia
,
bath and body works
,
jadłonomia
,
książki
,
margarita
,
muzyka
,
odżywka
,
revlon
,
seriale
,
ulubieńcy
,
włosy
14 grudnia 2014
Książkowy TAG na niedzielny wieczór :)
Hej!
Zostałam otagowana przez Malinę do odpowiedzi na książkowy tag. Czemu nie? :)
Najczęściej czytam w drodze na zajęcia lub do domu. Chyba, że nie usiądę, to trochę gorzej :D Do tego dochodzą jeszcze mało ciekawe wykłady ^^ Kiedyś czytałam głównie przed snem, ale teraz tę rolę spełniają seriale. Nie do końca to dobrze, ale no cóż :P
Gdzie czytasz?
W pociągu, na uczelni, w łóżku, w wannie :) Latem na kocyku.
Jaki gatunek najczęściej wybierasz?
Fantasy, ale raczej takie abstrakcyjne, typu Pratchett czy Pilipiuk. Uwielbiam dystopie. Ale lubię też różnego rodzaju obyczajówki :) Nie kręcą mnie tylko horrory i thrillery, a po kryminały sięgam raczej rzadko.
Kupujesz książki czy je wypożyczasz?
Kupuję. Staram się wyszukiwać promocje, czekać na 2+1 w Empiku itd. Ale nie ukrywam, że ebooki na Kindla organizuję sobie z różnych miejsc, np. grupy na facebooku.
Co czytasz aktualnie?
Zdecydowanie zakładki. Mam całkiem pokaźną kolekcje :) Nie umiem zapamiętać strony, niestety :D A zaginania rogów nie lubię, tak jak łamania grzbietów. Ktoś może powiedzieć, że to tylko przedmiot, ale ja myślę, że jeżeli już zapłacimy takie pieniądze za książkę, to warto ją utrzymywać w dobrym stanie. Nie mówiąc o książkach z biblioteki! W ogóle zostałam wychowana w dużym szacunku do książek. Nie umiem książki wyrzucić czy spalić, albo mazać po niej długopisem...
Wolisz książki w wersji papierowej, e – booki czy audiobooki?
To zależy. Bardzo lubię papierowe książki, ale momentami trzeba przyznać, że są one zupełnie niepraktyczne. Np. Grę o Tron zaczęłam czytać w papierze, w dodatku w twardej oprawie. I skończyło się to tak, że nie czytałam prawie wcale. Kilka dni później ściągnęłam sobie te 1000 stron na kindle i od razu szybciej poszło :) Kindle wygląda też o wiele niewinniej na wykładzie :P Ale uwielbiam chodzić po empiku i oglądać piękne wydania, które chętnie zobaczyłabym na swojej półce :) Z audiobookami nie miałam jeszcze styczności za bardzo, ale chciałabym spróbować - na rolkach albo przy dłuższych trasach w samochodzie. Chociaż boję się, że w samochodzie bym przysypiała, gdybym nie miała muzyki ^^
Książka, na której się wychowałaś/łeś?
Myślę, że mimo wszystko jest to Harry Potter. Pierwsze dwa tomy dostałam na gwiazdkę i przeczytałam je jakoś bardzo szybko jak na 8-letniego dzieciaka. Potem wyczekiwałam każdego kolejnego tomu, płakałam, że nie dostałam listu z Hogwartu, ale za to byłam na obozie Letnia Szkoła Magii w zamku Czocha :D
Drugą taką serią była "Seria Niefortunnych Zdarzeń". Uwielbiałam za równo fabułę, jak i postaci. Świetne.
A jaką koniecznie dałabyś/dałbyś do przeczytania swojemu dziecku?
Myślę, że właśnie Harrego, ale czasy się zmieniają i wątpię, żeby im się to nadal podobało... Moja młodsza siostra się zupełnie nie wkręciła.
Bohater, z którym się utożsamiasz?
Ciężko powiedzieć, podać jednego :) Z każdą kolejną książką utożsamiam się z kimś innym ^^
Czytasz kilka książek naraz czy jedną od początku do końca?
Jeśli coś mnie wciągnie, to czytam tylko to. Jeśli coś mnie nie wciągnie, to odkładam i zaczynam kolejną. Od dobrych kilku miesięcy leży zaczęte "Bóg nigdy nie mruga" i "Kiedy katedry były białe ^^
Prowadzisz listę książek przeczytanych/do przeczytania?
Tak, na LubimyCzytać, o którym tu już na pewno wspominałam :) Mój nick: pannanika
3 ulubionych autorów
Carlos Ruiz Zafon, Terry Pratchett, John Green (wcale nie przez gwiazd naszych wina, kupił mnie lata temu "szukając alaski" ;) )
Najlepsza ekranizacja książki?
Myślę, że Złodziejka Książek - bo nic nie ujmuje książce. Podobała mi się też ekranizacja Savages - zakończenie było milsze :P I Gwiazd Naszych Wina - też dobre :)
Książka, do przeczytania której nie potrafisz się zmusić?
Nie zmogłam "Potopu" i była to jedyna lektura szkolna, której nie przeczytałam. Poza tym są książki, które po prostu mnie nie ciągną: nie mogę się zebrać do "Władcy Pierścieni", nie miałam najmniejszej ochoty na czytanie Millenium czy Kodu Leonardo DaVinci.
Książkowe marzenie?
Bardzo bym chciała, żeby Rowling napisała chociaż jedną książkę o Huncwotach. No c'mon, ta historia się o to tak bardzo prosi :D
Gdzie czytasz?
W pociągu, na uczelni, w łóżku, w wannie :) Latem na kocyku.
Jaki gatunek najczęściej wybierasz?
Fantasy, ale raczej takie abstrakcyjne, typu Pratchett czy Pilipiuk. Uwielbiam dystopie. Ale lubię też różnego rodzaju obyczajówki :) Nie kręcą mnie tylko horrory i thrillery, a po kryminały sięgam raczej rzadko.
Kupujesz książki czy je wypożyczasz?
Kupuję. Staram się wyszukiwać promocje, czekać na 2+1 w Empiku itd. Ale nie ukrywam, że ebooki na Kindla organizuję sobie z różnych miejsc, np. grupy na facebooku.
Co czytasz aktualnie?
Zdecydowanie zakładki. Mam całkiem pokaźną kolekcje :) Nie umiem zapamiętać strony, niestety :D A zaginania rogów nie lubię, tak jak łamania grzbietów. Ktoś może powiedzieć, że to tylko przedmiot, ale ja myślę, że jeżeli już zapłacimy takie pieniądze za książkę, to warto ją utrzymywać w dobrym stanie. Nie mówiąc o książkach z biblioteki! W ogóle zostałam wychowana w dużym szacunku do książek. Nie umiem książki wyrzucić czy spalić, albo mazać po niej długopisem...
Wolisz książki w wersji papierowej, e – booki czy audiobooki?
To zależy. Bardzo lubię papierowe książki, ale momentami trzeba przyznać, że są one zupełnie niepraktyczne. Np. Grę o Tron zaczęłam czytać w papierze, w dodatku w twardej oprawie. I skończyło się to tak, że nie czytałam prawie wcale. Kilka dni później ściągnęłam sobie te 1000 stron na kindle i od razu szybciej poszło :) Kindle wygląda też o wiele niewinniej na wykładzie :P Ale uwielbiam chodzić po empiku i oglądać piękne wydania, które chętnie zobaczyłabym na swojej półce :) Z audiobookami nie miałam jeszcze styczności za bardzo, ale chciałabym spróbować - na rolkach albo przy dłuższych trasach w samochodzie. Chociaż boję się, że w samochodzie bym przysypiała, gdybym nie miała muzyki ^^
Książka, na której się wychowałaś/łeś?
Myślę, że mimo wszystko jest to Harry Potter. Pierwsze dwa tomy dostałam na gwiazdkę i przeczytałam je jakoś bardzo szybko jak na 8-letniego dzieciaka. Potem wyczekiwałam każdego kolejnego tomu, płakałam, że nie dostałam listu z Hogwartu, ale za to byłam na obozie Letnia Szkoła Magii w zamku Czocha :D
Drugą taką serią była "Seria Niefortunnych Zdarzeń". Uwielbiałam za równo fabułę, jak i postaci. Świetne.
A jaką koniecznie dałabyś/dałbyś do przeczytania swojemu dziecku?
Myślę, że właśnie Harrego, ale czasy się zmieniają i wątpię, żeby im się to nadal podobało... Moja młodsza siostra się zupełnie nie wkręciła.
Bohater, z którym się utożsamiasz?
Ciężko powiedzieć, podać jednego :) Z każdą kolejną książką utożsamiam się z kimś innym ^^
Czytasz kilka książek naraz czy jedną od początku do końca?
Jeśli coś mnie wciągnie, to czytam tylko to. Jeśli coś mnie nie wciągnie, to odkładam i zaczynam kolejną. Od dobrych kilku miesięcy leży zaczęte "Bóg nigdy nie mruga" i "Kiedy katedry były białe ^^
Prowadzisz listę książek przeczytanych/do przeczytania?
Tak, na LubimyCzytać, o którym tu już na pewno wspominałam :) Mój nick: pannanika
3 ulubionych autorów
Carlos Ruiz Zafon, Terry Pratchett, John Green (wcale nie przez gwiazd naszych wina, kupił mnie lata temu "szukając alaski" ;) )
Najlepsza ekranizacja książki?
Myślę, że Złodziejka Książek - bo nic nie ujmuje książce. Podobała mi się też ekranizacja Savages - zakończenie było milsze :P I Gwiazd Naszych Wina - też dobre :)
Książka, do przeczytania której nie potrafisz się zmusić?
Nie zmogłam "Potopu" i była to jedyna lektura szkolna, której nie przeczytałam. Poza tym są książki, które po prostu mnie nie ciągną: nie mogę się zebrać do "Władcy Pierścieni", nie miałam najmniejszej ochoty na czytanie Millenium czy Kodu Leonardo DaVinci.
Książkowe marzenie?
Bardzo bym chciała, żeby Rowling napisała chociaż jedną książkę o Huncwotach. No c'mon, ta historia się o to tak bardzo prosi :D
A Wy lubicie czytać? Co najbardziej? :)
21 lipca 2014
Ulubieńcy czerwca i połowy lipca :)
Nie udało mi się napisać o ulubieńcach czerwca, a zaraz wyjeżdżam, więc z lipcowymi też będzie ciężko. Z tej okazji troszkę ulubieńców pojawi się teraz :)
Na pierwszy ogień kosmetyki:
NYX soft matte lip cream w kolorze antwerp zawładnął ostatnio blogosferą. Nic dziwnego, bo jest genialny. Piękny kolor, świetna formuła i trwałość. Wkrótce więcej o nim :)
Dezodorant Balea mango mambo mam dopiero od wtorku, ale... zakochałam się! Pięknie pachnie, cudnie działa, o nim też na pewno będzie recenzja!
W buteleczce po lakierze kryje się moja własna mieszanka do olejowania. Tak, przekonałam się. I chyba działa!
Balsamy eos przyjechały do mnie niedawno ze stanów. Mam smaki honeysuckle i truskawkę. Działają bardzo dobrze, smakują super i są w 100% eko. Czego chcieć więcej?
Jeżeli chodzi o dodatki, to ostatnio mam mega fazę na kokardy we włosach, w różnych konfiguracjach. Chcecie zobaczyć przykładowe fryzury z ich użyciem? :) Wszystkie kupiłam w claire's, oprócz tej dużej pomarańczowej, którą zrobiłam sama :)
Odzieżowym ulubieńcem są...
Sandałki crocs huarache. Zakochałam się w nich kiedy tylko zobaczyłam je u innookiej na instagramie. A kiedy je przymierzyłam w sklepie, powiedziałam że chce nożyczki do odcięcia metek i nie mam zamiaru ich zdejmować. Najwyodniejsze sandały ever! Po 8 godzinach stania w pracy w tych butach prawie nie czuję bólu nóg. Po 4 godzinnym spacerze po Warszawie było już ciut gorzej (no ile można łazić? :D ) ale nic się nie obtarło, po prostu zmęczyły mi się stopy - klasycznie. Polecam te buty każdemu!
Przechodząc do kwestii kulturalnych:
Dwa filmy, które rozwaliły mnie na łopatki:
Grand Budapest Hotel - totalnie mój poziom absurdu. Jeżeli oglądałyście "Jak obsługiwałem angielskiego króla" to tutaj klimacik jest podobny. Komedia, ale nie durna, świetne postaci i obsada. Polecam!
Maleficent - czy też Czarownica, to historia disneyowskiej Śpiącej Królewsny opowiedziana ze strony "Złej Czarownicy", granej przez Angelinę Jolie. Świetne kostiumy, genialna charakteryzacja i prześliczna scenografia/efekty. Jeden z ładniejszych filmów, jakie widziałam.
Breaking Bad oglądam dopiero drugi sezon - ale jaki to dobry serial! Niby niewiele się dzieje przez cały odcinek, ale zawsze ma się ochotę odpalić kolejne. I te osobowości!
Glee obejrzałam już całe. Uwielbiam musicale, uwielbiam covery, uwielbiam licealne dramaty :D Naprawdę dobrze mi się ten serial oglądało.
Muzyczni ulubieńcy:
Czyli króluje Ed Sheeran ;) Swoją drogą, chciałam kupić tę płytę. Ale jak zobaczyłam cenę 65 zł w empiku, to mi się odechciało, spotify musi wystarczyć...
Mam też nowy ulubiony kanał na youtubie, ale zupełnie nie urodowy, tylko... książkowy :)
Nie miałam pojęcia, że są takie kanały jak booksandquills! Jestem w książkowym niebie <3 Myślicie, że są takie polskie kanały dobrej jakości? Muszę poszukać.
I na koniec całkiem randomowy ulubieniec:
Długi ten post wyszedł, prawda?
Opowiedzcie mi o swoich ulubieńcach!
Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Etykiety:
balea
,
balsam do ust
,
berlin
,
booksandquills
,
breaking bad
,
dezodorant
,
ed sheeran
,
eos
,
film
,
glee
,
grnad budapest
,
hotel
,
kokardki
,
kokardy
,
książki
,
maleficent
,
muzyka
,
nyx
,
serial
,
ulubieńcy
8 stycznia 2014
Najlepsze w 2013 - kosmetyczne i nie tylko ;)
Patrzcie patrzcie, druga notka z rzędu :D Dzisiaj będzie o ulubieńcach minionego roku ;)
Na początek kosmetycznie:
Krem BB z under twenty to świetne odkrycie. Nakłada się ultra szybko i ma fajne delikatne krycie. Tusz Maybelline Rocket w wersji wodooodpornej sprawdzał się genialnie przez całe lato i nie tylko. Dzięki zestawowi do brwii z limitowanki Wild Craft od essence wreszcie nauczyłam się malować brwi. Jeśli chodzi o róże, to królowały u mnie ten z limitowanki me&my ice cream, który dzięki swojej formule nakłada się genialnie szybko, a poza tym ma śliczne wykończenie. Do tego róż happy booster od physicians formula, który sprawdza się za równo jako delikatny róż, jak i jako rozświetlacz. Moim standardowym zestawem do makijażu ust na wszelkie wyjścia był flamaster Revlon Just Bitten 010 Twilight w połączniu z masełkiem tej samej firmy, w kolorze 050 Berry Smoothie.
Gąbeczka do makijażu z DMu to właściwie ulubieniec grudnia, ale jestem w niej tak zakochana, że nie mogła się tu nie znaleźć. Propsy!
Chusteczki Alterry są świetne, jeżeli chodzi o demakijaż w warunkach ekstremalnych, ale przydają się też w domu, kiedy do zebrania jest więcej tapety niż zwykle. Za taką cenę? KWC.
W pielęgnacji ust królowały dwa produkty: Carmex Jaśminowy i masełko Nivea karmelowe. Nie mam im nic do zarzucenia i będę używać dalej.
Szampony Batiste (ogólnie, nie tylko ten konkretny) to superwygodna sprawa. Polecam każdemu, kto posiada włosy, serio :D
A jedwab CHI to silikonowy zabezpieczacz, bez którego już sobie nie radzę. Kosztuję 6 zł, nad czym się zastanawiać?
Jeżeli chodzi o zapachy, to moim ulubionym była mgiełka secret wonderland z bath and body works o prześlicznym, słodko jagodowym zapachu. Utrafiona za grosze na promocji - od tamtej pory się nie rozstajemy.
Najlepsze lakiery tego roku to zdecydowanie essie. I nie chodzi mi tym razem o kolory, ale o samą jakość emalii - nawet jak się spieszę, wiem, że mogę im zaufać. A topcoat good to go to jeden z najlepszych wysuszających topcoatów jakich miałam przyjemność używać.
W kategorii 'Ulubione Dodatki' wygrywają śliczne, kolorowe bransoletki POLY (aparat zjadł kolory, serio), które ślicznie ożywiają stylizację i bransoletka, którą zrobiła dla mnie moja koleżanka - to cudeńko nadaje się i do casualowej stylizacji na uczelnie, i do eleganckiej sukienki na wesele.
Ulubiony ciuch - nie dość, że super wygodny, to jeszcze CAŁA JA :D
No to przechodzimy w kulturę. Książki:
Wanna z kolumnadą to genialny reportaż o polskiej przestrzeni, a właściwie o kompletnej masakrze w polskim ładzie przestrzennym. Dla mnie, jako przyszłego gospodarza przestrzennego była to bardzo kształcąca, aczkolwiek równie dołująca lektura...
Gwiazdozbiór Psa to postapokaliptyczna powieść, ale bez zbędnych wątków Science Fiction. Jest tu coś o samotności, o poszukiwaniu sensu i o relacjach międzyludzkich w rozbitym świecie. Jak dla mnie najlepsza książka, którą przeczytałam w tym roku.
Savages szanuję nawet nie za sam pomysł na fabułę, bo umówmy się, że walki karteli narkotykowych i piękna kobieta między tym wszystkim to dość oklepana hollywoodzka konwencja, ale mega mi się spodobał styl, w jakim napisana jest ta książka. Polecam chociaż zajrzeć!
Filmy:
Minionki! Obie części! Tak, jestem dzieciakiem :D
Muzyka - i tu zaczynają się schody...
Można by wymieniać miliony, ale niech będą te kawałki, bo przyszły mi do głowy najszybciej:
I na sam koniec najlepsze wydarzenie z roku.
Ciężko mi wybrać, bo okres od lutego do października obfitował w cudowne dni, ale chyba nadal wygrywa Męskie Granie w Poznaniu :)
I tak chyba trzeba zamknąć podsumowanie zeszłego roku :)
Oby ten był lepszy, trzymajcie kciuki ;)
13 października 2013
Moje top 5 - Książki!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o moich 5 ulubionych książkach. Nie ze względu na ich wartość literacką, otrzymane nagrody czy warsztat autora, bo z tym w każdej z nich jest inaczej. Są to po prostu książki które ja lubię, które do mnie trafiły i do których chętnie wrócę:
"Hig przeżył epidemię grypy, która wytrzebiła niemal całą ludzką populację. Nie żyją jego żona i przyjaciele, a on sam mieszka w hangarze na małym opuszczonym lotnisku wraz ze swoim psem i jedynym sąsiadem – mizantropem nie rozstającym się z bronią.
W swojej Cessnie 182 z 1956 roku Hig zabezpiecza strefę ochronną lotniska, a od czasu do czasu wymyka się w góry, by łowić ryby i udawać przed samym sobą, że wszystko jest jak dawniej. Ale kiedy w pokładowym radiu natrafia na transmisję z innego lotniska, budzi się tkwiąca w nim głęboko nadzieja, że gdzieś istnieje inne, lepsze życie, podobne do tego, które utracił. Ryzykując wszystko, Hig wyrusza na wyprawę tam, skąd nie będzie już mógł powrócić, nie tankując: kieruje się do źródła zaszumionego sygnału radiowego. To, co go czeka i z czym musi się zmierzyć, jest i lepsze, i gorsze od czegokolwiek, czego mógł się spodziewać.
"Gwiazdozbiór Psa" to porywająca i wzruszająca, w tym samym stopniu błyskotliwie zabawna, co przejmująco smutna opowieść o człowieku, który wiedzie życie w ziejącym pustką i przepełnionym poczuciem straty świecie; opowieść o tym, czym gotów jest zaryzykować, by wbrew wszystkiemu odzyskać kontakt z innymi, miłość i pełnię człowieczeństwa."
Tę książkę przeczytałam najpóźniej ze wszystkich tu zebranych, bo dopiero w te wakacje. Ale jeżeli miałabym podać bez namysłu jedną książkę, w której nie ma się do czego przyczepić, to ten tytuł podałabym w ciemno. Genialna fabuła, świetne postacie, świetny temat. Czyta się ją szybko, lekko. Nie jest to jednak czytadło, które później odłożymy na półkę zapominając o nim. O nie.
Tę książkę przeczytałam najpóźniej ze wszystkich tu zebranych, bo dopiero w te wakacje. Ale jeżeli miałabym podać bez namysłu jedną książkę, w której nie ma się do czego przyczepić, to ten tytuł podałabym w ciemno. Genialna fabuła, świetne postacie, świetny temat. Czyta się ją szybko, lekko. Nie jest to jednak czytadło, które później odłożymy na półkę zapominając o nim. O nie.
"Buszujący w zbożu u progu dwudziestego pierwszego wieku.
Powieść dla młodych, zbuntowanych, pragnących doświadczyć życia. Powieść dla nastolatków poszukujących odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie. O szalonej, zbuntowanej, magnetycznej, bezkompromisowej Alasce. I o zakochanym w niej Milesie, który dzięki niej odnalazł "Wielkie Być Może" - czyli najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości. Debiut młodego amerykańskiego pisarza Johna Greena, laureata nagrody Michaela L. Prinza i finalisty Los Angeles Times Book Award. Powieść wyjątkowa, literatura na najwyższym poziomie. Tej książki się nie zapomina."
Tę pozycję z kolei czytałam bardzo dawno temu, bo chyba w gimnazjum. Wypożyczyłam ją wtedy z biblioteki i od tamtej pory szukałam egzemplarza, albo chociaż ebooka, żeby mieć ją na własność i przeczytać jeszcze raz. Niestety bezskutecznie. Jakie było moje szczęście, jak zobaczyłam w empiku nowe wydanie, wznowione na fali mody na najnowszą powieść Johna Greena.
Fabuła może wydawać się banalnym romansidłem jakich wiele. Nic bardziej mylnego. Genialnie wykreowane postacie, Alaska, która jest moim niedoścignionym wzorem i wali takie teksty, że pamiętam je do tej pory ^^
Jeśli nie znacie, koniecznie weźcie chociaż do ręki i przeczytajcie kilka stron, bo warto.
Tę pozycję z kolei czytałam bardzo dawno temu, bo chyba w gimnazjum. Wypożyczyłam ją wtedy z biblioteki i od tamtej pory szukałam egzemplarza, albo chociaż ebooka, żeby mieć ją na własność i przeczytać jeszcze raz. Niestety bezskutecznie. Jakie było moje szczęście, jak zobaczyłam w empiku nowe wydanie, wznowione na fali mody na najnowszą powieść Johna Greena.
Fabuła może wydawać się banalnym romansidłem jakich wiele. Nic bardziej mylnego. Genialnie wykreowane postacie, Alaska, która jest moim niedoścignionym wzorem i wali takie teksty, że pamiętam je do tej pory ^^
Jeśli nie znacie, koniecznie weźcie chociaż do ręki i przeczytajcie kilka stron, bo warto.
"W letni świt 1945 roku dziesięcioletni Daniel Sempere zostaje zaprowadzony przez ojca, księgarza i antykwariusza, do niezwykłego miejsca w sercu starej Barcelony, które wtajemniczonym znane jest jako Cmentarz Zapomnianych Książek. Zgodnie ze zwyczajem Daniel ma wybrać, kierując się właściwie jedynie intuicją, książkę swego życia. Spośród setek tysięcy tomów wybiera nieznaną sobie powieść "Cień wiatru" niejakiego Juliana Caraxa.
Zauroczony powieścią i zafascynowany jej autorem Daniel usiłuje odnaleźć inne jego książki i odkryć tajemnicę pisarza, nie podejrzewając nawet, iż zaczyna się największa i najbardziej niebezpieczna przygoda jego życia, która da również początek niezwykłym opowieściom, wielkim namiętnościom, przeklętym i tragicznym miłościom rozgrywającym się w cudownej scenerii Barcelony gotyckiej i renesansowej, secesyjnej i powojennej."
Czy tę powieść trzeba komuś przedstawiać? Po raz pierwszy czytałam ją przed wyjazdem do Barcelony. Genialnie zwiedza się to miasto mając w głowie miejsca, w których odgrywała się akcja tej genialnej książki. Powieść ma niesamowity klimat, dzięki czemu i ją, i jej kolejne części, po prostu się połyka.
Czy tę powieść trzeba komuś przedstawiać? Po raz pierwszy czytałam ją przed wyjazdem do Barcelony. Genialnie zwiedza się to miasto mając w głowie miejsca, w których odgrywała się akcja tej genialnej książki. Powieść ma niesamowity klimat, dzięki czemu i ją, i jej kolejne części, po prostu się połyka.
"Umiera się na wiele sposobów : z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu...Umiera się nie dlatego by przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie. Weronika postanawia umrzeć bez wyraźnego powodu, bez żalu i bez patosu. Może dlatego, że szukając łatwych rozwiązań, jej życie stało się mdłe, jak potrawa bez przypraw, pozbawione ziarna szaleństwa. A gdzie szukać szaleństwa, jeśli nie w domu wariatów, pośród tych, którzy obdarzeni nim zostali w nadmiarze? Weronika uczy się na nowo życia, poznaje siebie samą, zmartwychwstaje. Weronika chce żyć inaczej..."
Ja wiem, że na Paolo Coelho jest ogólnopolski hejt. Ja jednak uważam, że jeżeli nie podchodzi się do niego zbyt poważnie, to jego książki czyta się przyjemnie. Tę powieść kupiłam zachęcona tym, że tytułowa bohaterka ma na imię tak samo jak ja. Po przeczytaniu okazało się, że nie tylko imię mamy wspólne. I tak wyszło, że przeczytałam ją już w sumie jakieś 3 razy.
Ta książka jest bardzo 'moja' i bardzo do mnie trafia.
"Dawid to 25-letni student prawa, w którego życiu nie może już wydarzyć się nic więcej. Wszystko jest ustalone. Poślubi jakąś koleżankę Swojej Byłej Kobiety. Ojciec podżyruje mu kredyt mieszkaniowy. Pójdzie do pracy. Spłodzi potomka. Po czterdziestu latach umrze. Ten scenariusz jednak rozpada się na kawałki, gdy spotyka uzależnioną od gier video piętnastolatkę, zakochuje się w niej i... postanawia ją porwać.
"Zrób mi jakąś krzywdę" to łamiąca serce historia drogi, w którą zaplątani są świadkowie Jehowy, polscy aktorzy porno, detektywi-paranoicy i nieletni anarchiści. Książka, która robi to, co wszystkie dobre książki - każe ci się na zmianę śmiać i płakać. A Jakub Żulczyk (1983) jest lepszy od twojego ulubionego pisarza.
Otwórz, przeczytaj i przyznaj rację."
Ta książka podoba mi się ze względu na jej styl. Sposób operowania absurdem w połączeniu z genialną obserwacją życia i poglądów dwudziestoparolatków robi z tej pozycji majstersztyk. Ona ma nawet soundtrack - przeczytajcie, to zrozumiecie.
MEEEGA!
Jakie są Wasze ulubione książki?
Co możecie mi polecić?
Ta książka podoba mi się ze względu na jej styl. Sposób operowania absurdem w połączeniu z genialną obserwacją życia i poglądów dwudziestoparolatków robi z tej pozycji majstersztyk. Ona ma nawet soundtrack - przeczytajcie, to zrozumiecie.
MEEEGA!
Jakie są Wasze ulubione książki?
Co możecie mi polecić?
Wszystkie okładki i opisy pochodzą ze strony lubimyczytac.pl
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)






















