Pokazywanie postów oznaczonych etykietą le petit marseillais. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą le petit marseillais. Pokaż wszystkie posty

6 listopada 2016

Regeneracja z Le Petit Marsaillais

Regeneracja | Pielęgnacja | Mleczko do ciała | Balsam do ciała | Pomadka | Krem do rąk

Jesienią o wiele przyjemniej jest otulać się kosmetykami pielęgnacyjnymi. Wysuszona po lecie skóra, męczona dodatkowo twardą wodą i zimnym powietrzem, na pewno odwdzięczy się nam, gdy wiosną znów wskoczymy w krótkie szorty i sukienki. Jakich kosmetyków używać, żeby zapewnić skórze jak najlepszą pielęgnację? Dzisiaj przedstawię Wam linię regenerująco - naprawczą z Le Petit Marseillais :)

22 września 2016

Mleczko do ciała Le Petit Marseillais z masłem shea, słodkim migdałem i olejkiem arganowym


Balsamy to takie produkty, które kupuje się dla zapachu, potem się o nich zapomina, albo nie chce się ich używać. No przyznajcie się, ile z Was regularnie używa balsamu? Na całe ciało? No właśnie. Więc jak już się trafi produkt, którego się przyjemnie używa i się do niego wraca, to trzeba o nim trąbić!

10 maja 2016

Le Petit Marseillais - Nowości w kąpielowej pielęgnacji



Cześć! 

W marcu pisałam Wam o bardzo miłym spotkaniu, dotyczącym nowej linii produktów pod prysznic marki Le Petit Marseillas. Psst - kliknijcie w link, jeśli chcecie się dowiedzieć, jak zrobić własny krem! ;) Od spotkania zdążyłam przetestować wszystkie nowości i chcę Wam dzisiaj lepiej zrecenzować te produkty :)


Zacznę od olejków. Le Petit Marseillais zaproponowało nam dwie wersje: z olejkiem z orzechów laskowych i mleczkiem pszczelim oraz z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy. 

Spodziewałam się czegoś takiego jak olejek do mycie nivea czy isana. Te produkty jednak zdecydowanie bardziej przypominają żele pod prysznic, niż olejki :) Obydwa całkiem ładnie się pienią, jednak arganowy odrobinę lepiej. On również ma intensywniejszy zapach - dla mnie momentami zbyt intensywny - i lepiej pielęgnuje. Wersja z mleczkiem pszczelim pachnie bardzo delikatnie i skóra po jego użyciu była odrobinę mniej nawilżona. Co ważne, po użyciu tych olejków skóra nie jest sucha, nie woła o balsam, w przypadku tego z olejkiem arganowym można bez bólu odpuścić ten krok w pielęgnacji. 


Dwa kolejne produkty to nawilżający balsam z masłem karite i akacją oraz odżywczy krem z olejkiem arganowym, woskiem pszczelim i olejkiem różanym. Te produkty mają inną konsystencję niż olejki (raczej logiczne :D ) i jak dla mnie prawie w ogóle się nie pienią. Rozprowadzają się dobrze na skórze, ale wiem, że niektórzy nie czują się umyci bez porządnej piany :D Uczucie jest bardziej takie, jakby smarować się delikatnym balsamem do ciała. Ja się dosyć długo spłukiwałam, bo miałam wrażenie, że cały czas mam na sobie ten produkt, jednak wrażenie było niesłuszne, wszystko się ładnie zmywa :) 

Akacjowy pachnie pięknie, słodko, jak dla mnie dokładnie tak, jak żółte mleczko Le Petit Marseillais. Zakochałam się w tym zapachu i głównie ze względu na niego produkt ten wylądował w moich ulubieńcach :)  Różany niestety nie pachnie mocno różą, ale też jest przyjemny :) Tutaj też nie czuć przesuszu na skórze.

Na koniec składy. Nie ma SLS ani parabenów, podobno pod koniec składu można znaleźć składniki, które wrażliwców mogą podrażniać - ja się na tym aż tak nie znam, mi nie robiły absolutnie żadnej krzywdy. Fajnie, że składniki aktywne są dość wysoko w składzie, a nie po zapachu :P





Jeżeli miałabym podsumować jakoś te cztery produkty, to jako ich wspólną cechę wyróżniłabym pielęgnację. Mam problemy z suchą skórą, zwykle po prysznicu od razu musiałam biec po balsam. Tutaj nie ma aż takiej potrzeby, co nie oznacza, że pomijałam ten krok ;) Najbardziej pielęgnujący jest moim zdaniem ten z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy i pewnie zostałby moim ulubieńcem, gdyby nie zapach, który nie do końca przypadł mi do gustu. Jeśli lubicie te nuty, to walcie jak w dym, kupujcie i w ogóle myjcie się! :D Natomiast wersja z akacją jest moim absolutnym ulubieńcem, choć nawilża odrobinę gorzej. 

Nie wiem jak te słodkie zapachy i olejkowo-balsamowe konsystencje sprawdzą się przy upałach, jednak na przejściową pogodę były super. 

Jestem bardzo ciekawa czy testowaliście już te produkty i jak się u Was sprawdziły. Jakie zapachy lubicie najbardziej? :) 

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

29 kwietnia 2016

Ulubieńcy Kwietnia 2016 :)


Cześć!
Kolejny miesiąc się kończy i warto go chyba podsumować kosmetycznie, co? W marcu było dużo kolorówki, a teraz tak jak obiecywałam - sama pielęgnacja! 

1. Palmer's bust cream

Myślę, że doczeka się szerszej recenzji. W skrócie - pięknie pachnie kakaem, dobrze się rozprowadza, działa tak, jak powinien. 

2. Le Petit Marseillais - Nawilżający balsam z masłem karite i akacją

To balsam/płyn do mycia, pisałam o nim skrótowo tutaj, wkrótce pojawi się recenzja całej serii :) W ulubieńcach wylądował akurat ten gagatek z całej czwórki, bo najbardziej odpowiada mi zapachowo :)

3. Nawilżające mleczko Le Petit Marseillais

To już moje kolejne opakowanie. Jak dla mnie to najlepszy balsam do ciała ever. Naprawdę polecam, a o recenzję też się postaram :)

4. Limonkowy Carmex w sztyfcie 

Znalazł się w kwietniowym beglossy (psst! jeszcze do jutra możecie skorzystać z kodu promocyjnego na pakiet pudełek - klik!) i od razu mi się spodobał :) Działa jak carmex - czyli dobrze, a pachnie limonką - czyli jeszcze lepiej. Produkt naprawdę wart uwagi, zwłaszcza na lato - fajnie orzeźwia :)

Tyle! Na majówkę się nigdzie nie wybieram, więc na dniach wrzucę ulubieńców niekosmetycznych :) A Wy gdzieś wyjeżdżacie? Jakich ulubieńców zabieracie ze sobą?




Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

3 kwietnia 2016

Kąpielowe nowości Le Petit Marseillais || Jak zrobić własny krem?

Witam Was w ten słoneczny niedzielny poranek! Nareszcie, prawda? W taką pogodę od razu chce się działać :)


Być może już zauważyliście, że niedawno w sklepach pojawiła się nowa linia kosmetyków Le Petit Marseillais. Produkty te poza myciem mają od razu pielęgnować - co za oszczędność czasu, prawda? :) Miałam przyjemność uczestniczyć w przemiłym spotkaniu, na którym poznałyśmy te nowości trochę dokładniej, a także nauczyłyśmy się robić własny krem! Jesteście ciekawi jak? To zapraszam ;)


W nowej linii znajdziemy dwa odżywcze olejki - jeden oparty na oleju arganowym z kwiatem pomarańczy, drugi z olejkiem z orzechów laskowych i mleczkiem pszczelim.


Pozostałe dwa produkty to nawilżający balsam z masłem karite i akacją oraz odżywczy krem z olejkiem arganowym, woskiem pszczelim i olejkiem różanym :) 

Wszystkie pachną przepięknie i nie mogę się doczekać ich testów pod prysznicem. Jeżeli mieliście z nimi do czynienia jestem ciekawa, który zapach spodobał się Wam najbardziej, bo na spotkaniu każda miała inne zdanie :D

Tak jak pisałam wcześniej miałyśmy okazję okręcić własny krem - tym razem całkowicie samodzielnie, z dodatkiem składników znanych z produktów Le Petit Marseillais :)




Zaczęłyśmy od bazy kremowej, do której dodałyśmy witaminę E. Działa ona zarówno pielęgnująco, jak i konserwująco. Później przyszła pora na olejki:


Ja postanowiłam pomieszać przepisy i dodać oba olejki w proporcji 2:1 z korzyścią dla arganowego. 


Jeśli chodzi o zapach, zdecydowałam się na różę - podobno działa bardzo relaksująco :) Po dokładnym wymieszaniu krem był gotowy! Bardzo proste, prawda? 



Super było się tak pobawić i pogadać z dziewczynami z Platinium Cast i spotkać się z Kamilą i Magdą  Mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się znowu :)


Jak Wam się podobają te nowości? Robiliście kiedyś własny krem? Piszcie :)




Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

31 marca 2016

Duuuuży haul kosmetyczny: Rossman, DOZ, aliexpress i inne :)

Cześć Kochani!

Bardzo dawno nie wrzucałam żadnego haulu - rzadko się zdarza ostatnio, żebym kupowała dużo kosmetyków naraz - raczej skupiam się na uzupełnianiu zapasów :) W ostatnich tygodniach zostałam szczęśliwą posiadaczką całkiem sporej ilości kosmetyków i postanowiłam Wam je pokazać :)


Najpierw Rossman. Trafiliśmy na dużo fajnych promocji - za żadną z tej rzeczy nie zapłaciliśmy pełnej ceny! 

Szampony Alterra zużywamy w zastraszającym tempie. Wybraliśmy aż cztery, bo w parach schodziła dodatkowa złotówka na sztuce. W efekcie jeden szampon kosztował 5 zł :) Maski Alterra dawno nie kupowałam, a też trafiła się w promocji :) Z tyłu schował się peeling - limitowana edycja Isany. Poprzednio mieli fajny peeling z wiórkami kokosowymi, który pachniał jak pinacolada, teraz jest wersja z solą z morza martwego i pudrem bambusowym - też bardzo fajnie się go używa! Na koniec oliwka babydream - zawsze staram się mieć zapas - do włosów i do ciała :)


Teraz zakupy z doz.pl - zawsze biorę tam Jantar do zamówienia :) Olejki - z drzewa herbacianego na wypryski i inne antybakteryjne działania, goździkowy np do ucha, ale goździki i rozmaryn kupiłam głównie dlatego, że w ostatnim numerze Womens Health był przepis na płyn do płukania jamy ustnej z ich użyciem - dam znać czy to w ogóle daje radę ^^ Krem Palmers do biustu kupiłam, bo przy odchudzaniu oczywiście biust leci najpierw - kremu używam, żeby zminimalizować straty na skórze ^^


Le petit marseillais - duży zapas produktów do mycia i mój ulubiony balsam - mleczko do ciała. Swoją drogą wiecie, że mała i duża wersja ma inny skład? Bardzo jestem ciekawa czy jest jakaś różnica w działaniu :) 


I nowości  Le Petit Marseillais - świetne kosmetyki do mycia, które od razu pielęgnują! Już wkrótce przeczytacie o nich bardziej szczegółowo :)


Nowości Avene do ochrony przeciwsłonecznej - koloryzująca 50 na twarz i 30 w olejku. One chyba jeszcze chwile poczekają na testy ;) 


Dwie rzeczy z Chin, kupione na aliexpress - wcierka Andrea polecana przez Aniamaluje i czarna maseczka peel off, polecona chyba przez Karolinę - Stylizację. Jestem bardzo ciekawa ich działania :)



I na koniec nowości Clarena - krem ze śluzem ślimaka i krem z jadem żmiji z Poison Line oraz całkowicie nowy krem O2xylogic z linii O2xy infusion :) Czekają już tylko na to, aż wykończę aktualnie używane kremy :)

Uff! To już wszystko! Czego jesteście najbardziej ciekawi? Piszcie!


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

19 czerwca 2015

Zapachy Prowansji - żele le petit Marseillais || Ambasadorka LPM

Pamiętacie post o konferencji Le Petit Marseillais, na której byłam w marcu? Chwilę później okazało się, że zostałam zakwalifikowana do ich programu ambasadorskiego ;) Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o dwóch żelach, które dostałam.


Jak pamiętacie (lub nie :P) konferencja/warsztaty dotyczyła żelu z werbeną i cytryną. A co było w paczce ambasadorskiej?



Pięknie zapakowana paczka została przygotowana tak, aby zafundować nam trochę zabawy. Dołączono przepaskę na oczy, a etykietki były zakryte. Z przepaską miałyśmy wąchać żele i rozpoznawać ich zapach :)


Pierwszy rozpoznałam od razu, bo była to właśnie werbena i cytryna, którą już znałam ;) Trochę szkoda, że zdublował mi się żel, ale moja siostra się bardzo ucieszyła ;) Z drugim miałam większy problem. Wyczuwałam wyraźnego grejpfruta, ale nie wiedziałam, co tam jest poza tym. Okazało się, że to po prostu pomarańcza :)



Żele różnią się wielkością opakowania, ale również funkcją. Większy - pomarańczowo-grejpfrutowy służy nie tylko do mycia się pod prysznicem, ale także do kąpieli. 

Jak jest z zapachami? Werbenowy jest świeższy, bardziej ziołowy. Pomarańcza i grejpfrut pachnie zdecydowanie słodziej. Oba zapachy są ładne, naturalne, nie walą sztucznie. Bardzo mi się to podoba.

Oba się doskonale pienią - bardzo to lubię w płynach do kąpieli. Nie ma problemów z ich spłukaniem. 

Nie jestem w stanie Wam wiele powiedzieć na temat wysuszania, bo mam w domu tak twardą wodę, że po każdej kąpieli jestem sucha jak wiór :/ Ale na pewno nie potęgują tego uczucia :D

W krótkich żołnierskich słowach: jestem zachwycona. Na pewno będę wracać do żeli tej marki.

W tym miesiącu w wielu drogeriach są promocje na te żele:

- W sieci sklepów Dayli, SuperPharm oraz Drogeriach Natura i Hebe wszystkie mleczka do ciała Le Petit Marseillais 400 ml.
- W sieciach Leclerc żele pod prysznic 400ml.
- W hipermarketach i supermarketach Carrefour mleczko do ciała 250 ml.
- W sieci sklepów Selgros żele pod prysznic 250 ml, w tym także naszą nowość – żel pod prysznic Le Petit Marseillais Werbena i Cytryna.
- W sklepach SuperPharm żele pod prysznic 250 ml za połowę ceny! Trwa tam także plebiscyt żeli pod prysznic 400 ml i promocja w której do każdego żelu tej pojemności otrzymasz mleczko do ciała 250 ml 50% taniej

A Wy je znacie? Używacie?



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

19 marca 2015

Jak zrobić peeling idealny? Warsztaty z marką Le Petit Marseillais

Z jakimi zapachami kojarzą Wam się wiosna i lato? A z jakimi Francja i Prowansja? Dla mnie wiosna to świeże kwiaty, lato owoce, a Prowansja to przede wszystkim lawenda. Dzięki marce La Petit Marseillais do tego zestawu doszedł kolejny zapach, a właściwie specjalne połączenie dwóch zapachów :)



W ubiegły wtorek miałam okazję uczestniczyć w warsztatach zorganizowanych właśnie przez tę markę. Odbyły się one w przepięknym miejscu, jakim jest restauracja Belvedere w warszawskich Łazienkach i choć byłam strasznie zmęczona po całym dniu na nogach, nie żałuję, że tam poszłam :)



Całość spotkania obracała się wokół najnowszego zapachu żelu pod prysznic proponowanego przez markę, jakim jest połączenie cytryny i werbeny. Jednak żeby nie było nudno, zamiast słuchać o produkcie, miałyśmy okazję same stworzyć coś z zaproponowanych składników. 



Nasze półprodukty i piękny słoiczek z kokardką



Słuchamy z Ewalucją i MsMelevis


Przepis na peeling


Świeża werbena - bardzo fajnie smakuje!


Całe warsztaty prowadziła senselierka Marta Siembab, która tłumaczyła nam, jakie produkty dodawać w jakiej kolejności, dlaczego ważne jest to, który olejek wkropimy najpierw i w jakiej ilości. Opowiadała również o tym, że olejek cytrynowy rozpyla się w miejscach pracy, aby zwiększyć produktywność, a olejek z werbeny pomaga na bóle mięśni i zakwasy. 


Moja ciapka pod koniec procesu produkcji :P


Słoik z datą, abyśmy wiedziały, kiedy zrobiłyśmy peeling. Ponoć może stać nawet 3 miesiące! 


Przepiękne dekoracje


Wianki ze świeżych kwiatów


Połączenie zapachu cytryny i werbeny jest bardzo świeże i orzeźwiające, ale nie wychładzające, jak cytryna z miętą. Myślę, że żel pod prysznic o tym zapachu będzie idealnym produktem do używania w nadchodzących miesiącach. Dam znać jak się sprawdzi!


Na dużą pochwałę zasługuje też prezent, który był dodawany do zaproszenia: jest to ciacho :D A wygląda dokładnie jak miniaturowy żel Le Petit Marseillais :) Ja swojego jeszcze nie zjadłam, muszę go koniecznie pokazać mamie jak wróci z podróży :P


Zachęcam Was do wypróbowania przepisu na peeling, myślę że cukier/sól i jakiś olej bazowy każda z Was ma w domu ;) A reszta składników zależy już tylko od Waszego nosa i fantazji! Ja mój produkt na pewno wypróbuję dzisiaj pod prysznicem.

Buziaki dla Was, a także dla dziewczyn, z którymi spotkałam się na konferencji! Było bardzo miło! :)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...