Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paletki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paletki. Pokaż wszystkie posty

4 grudnia 2012

Paletka za grosze: Technic Electric Metalix

Pamiętacie moją akcję z pierwszą paletką sleek? Tym, które nie pamiętają przypomnę, że okazało się, że na te cienie jestem uczulona. Co prawda nie sprawdzałam na innych paletkach niż oh so special, ale nie chcę ryzykować zakupu kolejnej paletki, która może chcieć mnie skrzywdzić :P

W każdym razie sleek u mnie odpada. Wszystkie dziewczyny, które bawią się makijażem na pewno wiedzą, jaka to strata. Do tej pory nie mogę tego odżałować, bo w ich kolorach jestem zakochana. W dodatku ta cena... 

Ile było radości, gdy od Orlicy dowiedziałam się o taniutkich paletkach technic electric. 
A jeszcze więcej gdy mój wspaniały mężczyzna wczoraj mi taką wręczył :D


Paleta bardzo przypomina wyglądem cudeńka sleeka...
A koszt to 18 zł z przesyłką :)



W środku mamy 12 cieni wielkości 50 groszówki.


Pierwszy, biały cień pokruszył się podczas przesyłki. 
Naprawiłam jak umiałam ^^

Swatche:





Cienie są mocno perłowe (w koncu to paletka metalix) i całkiem nieźle napigmentowane. 

Problemy z tą wersją kolorystyczną są dwa.
Wcale nie ma tu 12 kolorów :D




O ile te najjaśniejsze delikatnie różnią się odcieniem, tak miedziane, szare i w pewnym stopniu te żółte, są identyczne moim zdaniem ^^

Drugi problem, jest taki, że nie zrobimy całego makijażu jedną paletką. Przynajmniej ja nie umiem. 
Na oku zlewa mi się to wszystko w jedną wielką perłę i świeci ^^

(użyłam tu 4 różnych kolorów z tej paletki ^^)


Cóż, generalnie jestem zadowolona, zwłaszcza jak za takie pieniądze. 
Ale przyznam szczerze, że bardziej odpowiada mi kolorystyka dwóch pozostałych paletek:
jedna jest mega kolorowa, wręcz dyskotekowa: KLIK
a druga cała w fioletach: KLIK

Brakuje mi w mojej kolekcji kolorowych cieni, których mogłabym użyć raz na jakiś czas do jakiegoś bardziej szalonego makijażu. Nie chcę wydawać pieniędzy na pojedyncze cienie w tym typie, dlatego jeżeli nie dorobię się paletki typu 88 kolorów to pewnie zainwestuje w dwie pozostałe :)

Znaleźć je można na allegro i w sklepie urodomania :)

Znacie te paletki?
Co o nich sądzicie?

A może polecacie coś lepszego z podobnej półki cenowej?




17 kwietnia 2012

Glambox!

TAAAAK! Przyszedł wreszcie!!


Dla niewtajemniczonych: Glambox to magnetyczna paletka zaprojektowana przez youtubowiczkę Digital Girl. Kosz to 30 zł + przesyłka.



Paleta jest solidnie wykonana, nie ma szans, żeby się wgniotła czy też otworzyła w walizce. Z jednej strony mamy magnes. 


A tutaj proces przenoszenia cieni :D Podchwyciłam go również od Digital Girl, pokazywała to na swoim kanale. Prostownica rozgrzewa klej, dzięki czemu można łatwo wyjąć cień z opakowania. Te z essence wychodzą ślicznie, z miyo też nie było większych problemów, sensique nie dał się przenieść :( Pomagam sobie metalowym pilniczkiem. Od spodu odklejam nakleję i przeklejam na sam cień, żeby potem wiedzieć co to. 


Porównanie rozmiarowe - inglotowa mała pusta paletka i piątka. Swoją drogą  - czy Wam też one się tak strasznie brudzą?


Puste opakowania poleciały do kosza, a rozsypany sensique czeka na lepsze czasy. Sama nie wiem czy spróbować go naprawić, czy używać takiego rozsypanego.


A to już cała moja kolekcja cieni - od prawej - essence, potem inglot i jeden kobo, dalej inglot, róż też z inglota i cień miyo.

Kolory są mocno przekłamane, bo nie było już dobrego światła, ale nie o to w tym poście chodziło ;) Szczerze mówiąc myślałam, że zostanie mi więcej wolnego miejsca :D 

Paletka póki co bardzo mi się podoba, jedyne do czego mogłabym się przyczepić to jakość grafiki, ale i tak nie jest źle ;)

Myślę, że warto wspierać tę inicjatywę, zwłaszcza, że ceny nie są zbyt wygórowane, a na polskim rynku nie dostaniemy podobnej palety. 

Link do sklepu:


Jeszcze szybciutko pokażę Wam, co wpadło mi dzisiaj do koszyka:


Podkład mi się rano skończył i potrzebowałam czegoś nowego, a lakier mówił do mnie mamo :D


Co sądzicie o glamboxie? Jak mieszkają wasze cienie?

Buziaki!


4 marca 2012

Moja pierwsza paletka Sleek i wielkie rozczarowanie...

Hej Kochane!

W piątek przyszła do mnie moja pierwsza paletka marki Sleek - Oh so special.
Byłam na nią bardzo napalona, nie powiem. Zbierałam się do jej zakupu od prawie roku. We wtorek po zakupie pędzli z ecotools stwierdziłam, że przecież muszę mieć coś do kompletu i że chyba właśnie nadeszła ta chwila. 

Kliknęłam tę, która była najtańsza i z mojej okolicy. 
Może nie trzeba było żałować tych kilku złotych?





Paczka przyszła do mnie szybciutko - w ciągu dwóch dni. Brawa dla sprzedawcy za szybką przesyłkę i dla Poczty Polskiej za nieprzewalanie mojej paczki z miejsca na miejsce przez kilka dni. 
Paletka przyszła w kopercie bąbelkowej, dobrze zabezpieczonej - tu również brawo dla Poczty Polskiej za niezniszczenie opakowania. 
Jednak mimo tego zewnętrzne opakowanie paletki było porysowane, co zresztą widać na zdjęciu poniżej. Dodatkowo sprzedawca pozwolił sobie nakleić reklamę swojego sklepu na opakowaniu. No trudno. W końcu pudełko miało prawo się porysować jeszcze u producenta, a do naklejkę zabić ich nie mogę. Oby w środku było wszystko w porządku. 

Niestety sama paletka też jest porysowana, co już wzbudziło moje podejrzenia, że do mojej paletki ktoś się wcześniej dobierał. Na szczęście w środku cienie calutkie, bez śladów używania, kolorki przepiękne. Postanowiłam się zabrać za pierwszy makijaż.


W paletce mamy cienie perłowe i matowe, ale to na pewno wszyscy wiedzą. Są dość twarde i ciężko nabrać je na pędzel. Niestety nie rozumiem też rozpływów nad ich konsystencją - mi się z nimi ciężko pracowało. Perłowe cienie wydają mi się podobne do tych z KOBO, ale macałam tylko tester, więc nie mogę dokładnie porównać. 
Są nieźle napigmentowane, kolor można stopniować.
Plus za to, że każdy cień ma swoją nazwę napisaną na luźnej folii. 


Dlaczego rozczarowanie? 
Cienie potwornie mnie uczuliły. 
Zaczęłam od cienia gift basket, na całą powiekę. Po kilkunastu minutach powieki zaczęły mnie niemiłosiernie szczypać. Zmyłam, wypróbowałam organzę i gateau. Nie wywołały takiej rekacji, więc następnego dnia zrobiłam sobie śliczny pełny makijaż oka wykorzystując wszystkie róże. I było super, dopóki za sprawą wiatru oczy nie zaczęły mi łzawić i cienie nie wpłynęły mi do oka. 
Myślałam, że mi wypłyną. Oczy zaczęły mnie niemiłosiernie szczypać, łzawić. A byłam akurat z moim chłopakiem na pizzy. Zmyłam cały makijaż wodą w toalecie, ale jeszcze przez kilkanaście minut oczy szczypały. 

Dzisiaj zrobiłam kolejny test. Umalowałam siebie i moją mamę jeszcze innymi kolorami. Obie odczuwałyśmy dyskomfort. Może nie jakieś niesamowite pieczenie, ale przy innych cieniach nie czuję, że mam je na powiece, a tu ciągle mam ochotę się drapać, coś mnie zaswędzi, zaszczypie. 

Dodam, że nie jestem wrażliwcem, nie zdarzają mi się  uczulenia na kosmetyki. Ostatni raz tak silną reakcję miałam jak umalowałam się cieniem, który był od kilku lat przeterminowany. 
Pewnie teraz mnie skrzyczycie, ale używam przeterminowanych kredek, ostatnio umalowałam się tanią paletką kupioną jeszcze za czasów gimnazjum w This&That i tylko cośtam mnie zaswędziało jak odrobina dostała się do oka. Mimo to przesiedziałam całą imprezę i makijaż wytrwał.

I teraz nasuwa się pytanie - czy znane i polecane cienie sleek mogły mnie aż tak uczulić? Czy mam alergię na któryś ze składników? A może zawinił ktoś wyżej i paletka jednak była otwierana i zdążyła się przeterminować? 

Do drogerii naturalnej napisałam juz wiadomość, opisując wszystkie objawy. Myślę, że zostanę spławiona tekstem "co złego to nie my" i powiedzą mi, że to wina składu. Ja jednak chciałabym wiedzieć co mam robić: - czy nie kupować już sleeka, czy nie kupować u nich?
- czy mogę oddać tę paletkę na wymiankę, ryzykując, że następną osobę też uczuli?
Wątpię, żeby któraś z Was chciała otrzymać produkt, na który ktoś tak zareagował. 
Także czekam na ich odpowiedź.


Ta sytuacja niestety zraziła mnie do produktów firmy sleek i nie wiem czy zamówię jeszcze jakiś ich produkt. A szkoda, bo kolorki są ładne i tanie. 

Miałyście kiedyś taką sytuacje? Jakie macie doświadczenia ze Sleekiem? A może z drogierianaturalna.pl ?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...