Zdążyliśmy już ustalić, że jednym z argumentów, który przemawia za polubieniem jesieni jest jej kolorystyka. Sposobem na przekonanie się do tej pory roku może też być wpuszczenie jej do domu. Jak? Na pewno nie otwierając wszystkie okna na oścież podczas deszczu :P Można to zrobić w miły dla oka i bezbolesny sposób. Oto wyszperane przeze mnie propozycje:
agirlsrighttodream.tumblr.com
kreativnaplaneta.wordpress.com
lovethispic.com
Wszechobecne dynie, liście, świece... To akurat uwielbiam! I już myślę nad jakimś jesiennym DIY :)
W tym zestawieniu nie znalazły się żadne propozycje z kasztanami, które przecież też genialnie wyglądają w koszyku postawionym w jakimś przyjemnym miejscu ;)
Uważajcie tylko na dynie wystawione przed domem, bo nam ostatnio ukradli!
Jakiś czas temu wśród włosomaniaczek rozprzestrzenił się nowy patent na olejowanie włosów.
Przepis na to był bardzo prosty - wymieszać olej, odżywkę i wodę, w proporcjach 1:1:1, et voila! Mamy olejową mgiełkę do włosów.
Takie cudo nakładamy na włosy godzinę przed myciem, po czym możemy się cieszyć efektami jak po olejowaniu, z dodatkowymi korzyściami związanymi z obecnością odżywki w serum :)
Ja w moim serum poszłam jeszcze o krok dalej:
W atomizerze od Gliss Kura zostało mi już niewiele produktu. Od dawna chciałam go przeznaczyć na opakowanie na serum, jednak nie szło mi wykańczanie tak wydajnego produktu. Wykorzystałam go więc do samego serum :)
Składniki:
Gliss Kur Oil Nutritive Garnier Ultra Doux rumianek i miód Olej z pestek winogron Przefiltrowana woda
Całość spisuje się świetnie! Zostawiam serum i na godzinę, i na całą noc, za każdym razem efekt jest bardzo dobry.
Był to też świetny sposób na wykorzystanie odżywki, która się u mnie niezbyt sprawdza - w serum spełnia się całkiem nieźle ;)
Aktualnie jest to mój ulubiony sposób na olejowanie włosów. Niestety ciężko byłoby w nim wykorzystać mój ulubiony olej kokosowy, ale nie można mieć wszystkiego ;)
Zainspirowana postem Aliny z Design Your Life chcę dzisiaj napisać Wam o tym, co ja chciałabym zrobić jeszcze tej jesieni.
W zmianach zawiera się moje postanowienie dotyczące wzięcia się za bloga, także jeżeli chcecie się dowiedzieć, co wynikło z wypełnianej przez Was ankiety, czytajcie dalej ;)
MOJE PLANY NA JESIEŃ:
Znaleźć pracę - w tym kierunku zaczęłam już działać, trzymajcie kciuki :)
Schudnąć! - Dla przyzwoitości 5 kg, a najchętniej 8. Póki co udało mi się przestać tyć :P
Pisać notki na bloga z wyprzedzeniem i nie dopuszczać do przestojów - doszłam do wniosku, że przecież zamiast grać w Candy Crush Sagę na nudnych wykładach spokojnie mogę pisać notki, nawet przy pomocy tabletu. Muszę tylko przygotować sobie wcześniej zdjęcia :)
Myślę, że realizacja tych kilku punktów nie powinna mnie zabić, a za to może pomóc mi wyrwać się z jesiennego dołka, który wciąga mnie co roku o tej porze.
PLAN BLOGOWY!
Przeczytałam Wasze odpowiedzi w mojej ankiecie i chyba jednak nie jest tak źle :D
Większość najbardziej lubi tu czytać o włosach, także takie notki będą pojawiać się z większą regularnością niż kiedyś, ale nie chcę też zaniedbać innych kategorii poruszanych na blogu.
Pomysł jest taki - mam 5 kategorii postów, z każdej kategorii pojawi się jeden post w tygodniu :)
Kategorie:
Włosy&Paznokcie - poniedziałek:
Inspiracje
Pielęgnacja
Wypróbowane fryzury
Moje manicure
Raz w miesiącu - aktualizacja włosów
Inspiracje- wtorek:
Wnętrza
Pomysły z pinterestu
DIY
Recenzje i Swatche - czwartek
plus raz w miesiącu ulubieńcy
Zapachy- sobota:
Woski
Świeczki
Olejki
Wtyczki itp
Randomowe - niedziela:
Zdrowie
Ciekawostki
Przepisy
Prywatne
Raz w miesiącu - Na Zdjęciach
Jeżeli dobrze pójdzie, to posty będą szły zgodnie z tygodniowym rozkładem, jeżeli się nie uda, to trudno, będą się pojawiać w innej kolejności ^^
Mam nadzieję, że taki układ pomoże mi trochę zapanować nad wszystkim, co tu się dzieje :)
Chciałabym też pokombinować z szablonem i trochę go usprawnić, ale teraz się tego sama nie podejmę.
Wybrałam się z rodzinką na zakupy do fashion house. Przez dwie godziny nie znalazłam nic. W akcie rozpaczy zajrzałam na wyspę Inglota. I jest! Pośród wkładów cień idealny, za zawrotną cenę 5 zł. Biere! Ale co? Nieee ma. Ekspedientka schowała tester i tyle go widziałam.
No trudno.
Zła jeszcze bardziej, że nic nie kupiłam poszłam zjeść deser. Wracając mijałam wyspę Inglota znowu. Przyjrzałam się dokładniej drugiej stronie stoiska i był tam on! Większy i droższy o całe 9 zł ale był! No to wzięłam. I to jest miłość od pierwszego wejrzenia :)
Prawda, że piękny? :)
I pytanko - czy da się go jakoś bezboleśnie zdepotować? :P
Mamy ostatni dzień miesiąca. Czy to nie idealna pora na ulubieńców? :)
Kosmetycznie:
Świetna odżywka Garnier Goodbye Damage, o której na pewno napiszę coś więcej
Wróciłam do Jantaru jakiś tydzień temu i już widzę pozytywne efekty!
Szampon Lush w kostce Ultimate Shine dzielnie towarzyszył mi na wyjazdach, już drugi rok z rzędu. Czekam, aż Lush pojawi się w Polsce i nie będę musiała czekać, aż ktoś pojedzie do UK, żeby uzupełnić zapas ;)
Akcesoria i gadżety:
Tę torebkę chciałam kupić już dawno temu, kiedy to Em pokazała na blogu swoją. Niestety wtedy już jej nie dostałam. Jakaż była moja radość, gdy dopadłam ją na wyprzedaży, za całe 19,90 :D Od tamtej chwili towarzyszy mi dzielnie, jest absolutnie idealna, jeżeli potrzebujemy zabrać tylko kilka rzeczy do samochodu, albo wrzucić ją do koszyka na rowerze. No i ten napis!
Kalendarz upolowałam w biedronce. Pomaga mi jako tako zapanować nad moim życiowym chaosem ;)
Filmy:
Czyli nadrabiamy braki w klasyce ;)
Jeżeli chcecie obejrzeć dobrą, a nie durną komedie, to polecam ten film.
Seriale:
Wróciły moje dwa ukochane seriale - How I met your mother i Greys Anatomy! :D
Książki:
Baardzo długo mi zajęło przeczytanie tej książki, ale zajarałam się i już czytam kolejny tom ^^
Tę powieść można było zdobyć w ebooku za darmo, skanując kod z plakatu rozwieszonego na przystankach. (nie wiem czy dalej działa, ale link do zdjęcia tego plakatu znajdziecie na moim fanpage'u ;) )
Jeżeli lubicie tego typu powieści obyczajowe i nie przeszkadza Wam czytanie o ludzkich dramatach, to serdecznie polecam tę książkę :)
Muzycznie:
Pinezkowo:
Randomowo:
10 września były moje 21 urodziny, które dzięki moim cudownym znajomym oraz hojnym rodzicom po raz pierwszy od mojej osiemnastki nie wyglądały tak:
Zaczynając od kupna samochodu, poprzez niespodziankę na plaży na opijaniu tych urodzin przez trzy dni na praktykach kończąc - wszystko było cudowne, perfekcyjnie i jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili :*:*:* Postawiliście sobie wysoko poprzeczkę na przyszły rok :D
Standardowe pytanie: znacie coś z tego, o czym pisałam? Lubicie?