Szampon w kostce to jedno z moich absolutnych must have.
Czemu?
Bo jest mały, super wygodny, idealny na podróże czy na siłownie.
Do tego czyści jak mało co!
Ta kostka jest moją drugą. Ale jedna wystarcza mi na ponad rok - wydajność jest niesamowita.
Jak to w ogóle obsłużyć?
Mydlimy sobie kostką ręce i powstałą pianą myjemy włosy. Nic prostszego!
Jeśli chodzi o skład, to lushe w kostce to typowe SLSiaki, więc nie polecam ich do codziennego użytku, ale nie zrobiłam sobie jeszcze nimi krzywdy myjąc nimi włosy na wyjeździe codziennie przez dwa tygodnie.
Skład: Sodium Lauryl Sulfate, Ammonium Lauryl Sulfate, Perfume, Elemi Oil, Ylang - Ylang Oil, Violet Leaf Absolute, Gardenia Extract, Golden Sparkles, Benzyl Benzoate, Limonene, Linalool.
Efekt nabłyszczenia, obiecany w nazwie produktu, jest faktycznie zauważalny! Naprawdę lubię nim myć włosy :)
Wady?
Cena - ok. 4 funtów
Dostępność - nie ma jeszcze lusha w PL i trzeba przywozić to cudeńko z zagramanicy...
Znacie? Lubicie? Piszcie!